5:51 PM

Spóźnione Walentynkowe Menu :)

Dziś przygotowałam obiad Walentynkowy. Ten, który szykowałam 14 lutego i nie wyszykowałam w końcu :P
Rano odwiedziła mnie koleżanka i dopiero koło 13 zabrałam się za robotę ( jestem na zwolnieniu do końca tygodnia, ale czuję się już znakomicie).
Kilka dni temu stworzyłam listę dań na ten dzień. Chciałam, żeby było jak w UGOTOWANYCH :P Przygotowałam więc następujące menu:
Przystawką było Serce na temblaku - jedno na spółkę ;)  Pod tą nazwą krył się ser pleśniowy zapiekany z ziołami w cieście francuskim ( ser w kształcie serca po 6zł w Lidlu).
Może trochę nie wygląda :P Ale smakował wybornie ( ja z racji choroby tylko posmakowałam).
Na danie główne - Miłosny Tercet Posejdona (a raczej totalny niewypał Alicji).
W skład tego tercetu wchodził - dorsz zapiekany pod beszamelem, ziemniak pieczony z wkładką, pomidorki koktajlowe pieczone z ziołami.
Dorsz wyszedł bardzo rybny, beszamel bardzo cytrynowy i tylko ziemniak ratował całość. Ale ogólnie dużo zachodu, a mało dobrego smaku :(
Do dania głównego zrobiłam koktajl borówkowo-bananowy- czyli Letni romans w zagajniku. Mąż pochłonął swoją część i na moją też się zaczaił.
A na deser - ukochane ciasto mojego męża - Brownie podane z białą czekoladą z wiśniami ( czyli Czekoladowy zaułek rozkoszy - błędnie i obrzydliwie zinterpretowany przez mojego męża, możecie się tylko domyślać jak, w każdym razie ja się wstydzę napisać :P:P:P:P:P:P:P).

 Nie zjedliśmy wszystkiego. Mąż nie był w stanie. Ma mega biegunkę... chyba się zaraził...
Ale z nas zasrańce ;)

16 komentarzy:

  1. Ty wkrótce te robaki wykończysz :) menu mniam, napewno wspaniałe, bo z miłością:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, myślisz? pewnie tak :) przecież do pracy trzeba wrócić :) więc korzystam z robaków, póki są :) i póki czas :) buziak

      Usuń
  2. OOOOOOOO tylko podziwiać ,smaku nawet nie próbuje sobie wyobrazić, ja tyle jedzenia to nawet w święta nie szykuje
    Pozdrawiam ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co tu podziwiać kochana :) mam za dużo wolnego czasu :) i za dużo energii :) pozdrawiam i ślę buziaki!

      Usuń
  3. Trafilam tu przypadkiem, ale napiszę wprost - cudnie tu. Klimatycznie, ciepło. Wzruszasz mnie, bawisz, umilasz czas w wirtualnym świecie. Kibicuję Wam mocno w temacie rodzicielstwa.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Natalia (nie wiem czy wiesz, że tak miała na imię chrzczona przeze mnie lalka :P mam od tego czasu sentyment do tego imienia ;) ). Dziękuję za taki miły komentarz - miód na serce :) i witam w moim świecie nieznajoma :)

      Usuń
  4. Czytam, czytam i podziwiam zdjęcia. Docieram na koniec i ostatnie zdanie po prostu mnie rozbraja.Ha ha ha no gratuluję poczucia humoru. Aż mąż pyta z czego się tak śmieję i odpowiadam, że ze słowa "zasrańce" idealnie wpasowanego żeby nas czytających rozbroić.....Kurujcie się w takim razie po tym obiedzie:))Pozdrawiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) zasrańce się kurują, leżą odłogiem na kanapie i oglądają TV ;)
      Buziaki i pozdrowienia Jolu dla Ciebie i męża :)

      Usuń
  5. Ja zaczęłam się śmiać już przy stwierdzeniu, iż "dorsz wyszedł bardzo rybny", a końcówka faktycznie... pobudza wyobraźnię:-))) Uwielbiam Ugotowanych i moim zdaniem Twoje menu nie odstaje od najlepszych.
    Alu, zastanawiam się, kim będzie ten mały człowiek, który do Was zawita. Zostałaś obdarowana taką ilością energii, że... albo będzie żywym sreberkiem wymagającym jej od mamy duużo albo... będzie ich dwóch, a może nawet trzech:-))) Spokojnie dasz sobie radę choćby z dziesiątką. Przy takich zasobach, ho, ho, ho! Prześlij ciupinkę do mnie, bo mi jakoś dzisiaj wszystko opadło:-)
    Mąż może być z Ciebie dumny; spóźnione, ale niezwykłe walentynki. Tylko co z tymi zasrańcami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesyłam Ci kochana trochę energii - rach ciach! Mam nadzieję, że dotarła.
      Zawsze chciałam mieć 3 dzieci. Zobaczymy jednak, jak poradzę sobie z jednym... hehe...
      Zasraniec jeden leży już w łóżku i śpi. A zasraniec drugi, czyli ja, powinien już do niego dołączyć - lecę więc spać. Buziaki!!!

      Usuń
  6. Hehehe przepraszam ale nie wytrzymałam na końcu zdrówka dla was a menu brzmi i wygląda smakowicie z chęcią bym skosztowała szczególnie tego ciasta :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam, ubył tylko jeden kawałek, jest czym częstować :) tylko uwaga - można stać się zasrańcem ;)

      Usuń
  7. Gdzie mój komentarz o Czekoladowym Zaułku Rozkoszy ? :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba blogger zauważył nadużycie ;) bo ja nic nie usuwałam :)

      Usuń
  8. Poproszę przepis na czekoladowy zaułek rozkoszy :) Kolacja przygotowana profesjonalnie! A jeśli chodzi o tego paskudnego wirusa to jakaś plaga - my właśnie się z nim pożegnaliśmy, po długiej walce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekoladowy zaułek rozkoszy to brownie podane z białą czekoladą i z wiśniami (lepiej malinami, ja nie miałam).
      Przepis na Brownie:
      2 tabliczki czekolady gorzkiej o wysokiej zawartości kakao
      (Lidl 2,99zl)
      1 kostka masła
      4/5 szklanki mąki (100g)
      2 szklanki cukru (ja daję trochę mniej)
      6 jajek
      Czekoladę łamiemy i wrzucamy do rondelka umieszczonego w drugim rodnelku z gotującą wodą. Mieszamy do uzyskania gładkiej masy. Oddzielamy żółtka od białek. Białka ubijamy ze szczyptą soli. Żółtka mieszamy z cukrem. Dodajemy mąkę. Nasepnie wlewamy ostudzoną masę czekoladową, pianę z białek (opcjonalnie orzeszki). Blachę wykładamy pergaminem (40x25). Pieczemy 20 min w 180st z termoobiegiem.
      Ciasto wychodzi niskie i mokre, jakby zakalcowate, ale ono takie ma być. Jeśli je przepieczesz - będzie czekoladowy biszkopt i straci na uroku.
      Jeżeli zaś chodzi o dodatek do tego ciasta - rozpuszczam w kąpieli wodnej białą czekoladę z dwiema łyżkami maska i łyżką mleka. Miksuję wiśnie z kompotu (Lidl 8zł)- uwaga na pestki, choć są wydrylowane zdarzają się i blender szaleje.
      I kładę warstwami - najlepiej w małym kieliszku,bo to jest cholernie słodkie.
      Łyżeczka białej czekolady - łyżeczka wiśni- białej czekolady...itd.
      i postawić obok brownie na talerzyku

      Usuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP