11:27 AM

List do córki z okazji jej 18-tych urodzin.

Napisałam go w końcu, po wielu wizualizacjach przyszłości. Śmiesznie wymyślać tak, co może się zdarzyć. List patykiem pisany po wodzie, raczej bajka niż możliwa prawda, ale co tam.


Kochana córeczko!
Dziś stajesz się dorosła i zaczynasz nowy etap, a we mnie wciąż jest dzień, w którym pojawiłaś się w naszym życiu...
Pozwól kochanie, że wrócę do tego dnia, w którym po raz pierwszy spojrzałam w Twoje mądre oczy i wzięłam Cię na ręce, by poczuć, że od dziś jesteś częścią mnie samej...
Pamiętam, że to był słoneczny dzień. Na dworze było chłodno, a wiatr rozwiewał gałęzie drzew wokół domu. W pośpiechu szykowałam się do pracy, a Twój tata spał po nocnej zmianie. Właśnie biegałam między łazienką a salonem, gdy rozległ się dźwięk telefonu. Byłam jeszcze zaspana, próbowałam znaleźć dzwoniącą komórkę w mojej torebce.  Nie spodziewałam się, że ten dźwięk zwiastuje największą i najwspanialszą zmianę w moim życiu, że informuje mnie, że jesteś i czekasz na nas.
Nie pamiętam następnych kilkunastu godzin, pojawiają się w mojej głowie zamglone urywki podróży, wiem, że z tatą całą drogę do Ciebie milczeliśmy. Być może słychać było bicie naszych serc, puls z pewnością mieliśmy przyspieszony. Czekaliśmy na Ciebie tak bardzo długo, że trudno nam było uwierzyć, że za chwilę Cię ujrzymy... Gdy weszliśmy do pokoju, w którym leżałaś, byłam jak sparaliżowana. Twój tata wziął mnie za rękę, a Ty patrzyłaś na nas zdziwiona, zdumiona, a może trochę przestraszona. Twoje duże oczy, malutkie rączki, łysa główka i maleńki nosek - to wszystko widziałam przez mgłę, bo moje oczy zalały łzy wzruszenia, że w końcu jesteśmy przy Tobie.
Zabraliśmy Cię do domu parę dni później. W domu czekał już na Ciebie pokoik i wózeczek, czekały też pluszowe zwierzaki.
Pierwsze nasze wspólne dni były trudne, bo chciałam Kochanie, żebyś była uśmiechnięta i szczęśliwa, ale Ty byłaś przestraszona, nie rozumiałaś co się dzieje. Tak bardzo płakałaś, a ja razem z Tobą. Tuliłam Cię, nosiłam na rączkach i śpiewałam kołysanki, ale Ty potrzebowałaś czasu, by oswoić się z nową sytuacją. Dobrze, że tatuś był bardziej opanowany, pocieszał mnie i tłumaczył, że wszystko potrzebuje czasu.
Kilka tygodni później znałam już Twój rytm życia i rozumiałam Twoje potrzeby. Po jakimś czasie zaczęłaś się uśmiechać, a każdy Twój uśmiech wlewał w moje serce ogromne ilości ciepła i miłości.
Pamiętam też jak wyszedł Ci pierwszy ząbek. Namęczyłaś się kochanie, gorączkowałaś, nie chciałaś jeść i słabo spałaś, więc gdy w końcu ząbek się pojawił, urządziliśmy małe przyjęcie i świętowaliśmy przy torcie z jedną świeczką.
Prowadziłam pamiętnik, by zapamiętać każdy Twój dzień, każde niemowlęce słowo, pamiętnik ten wydrukowałam i dołączam do tego listu jako prezent.
Gdy skończyłaś 10 miesięcy wypowiedziałaś pierwsze słowo. Zakładaliśmy się z tatą, czy powiesz "mama" czy "tata", ale Ty byłaś indywidualistką i Twoje pierwsze słowo brzmiało "putu" - do dziś nie wiemy, co oznaczało.
Pierwsze kroki postawiłaś w nasze pierwsze Boże Narodzenie, zresztą najpiękniejsze Boże Narodzenia mojego życia. Stałaś oparta o ławę w salonie i tatuś zawołał: "Córeńko, chodź do tatusia", a Ty po prostu odepchnęłaś się i poszłaś. Oboje płakaliśmy ze szczęścia.
Zawsze byłaś wesołym dzieckiem. Lubiłaś spacery i nie chciałaś wracać z nich do domu. Interesowało Cię wszystko co żyje. Wszystko też musiałaś dotknąć, powąchać, a co gorsza posmakować, więc musieliśmy z tatą mieć oczy dookoła głowy. Nie można Cię było na sekundę spuścić z oczu.
Wieczorami czytaliśmy baśnie i legendy, albo wymyślaliśmy własne bajki. Pamiętasz jakąś kochanie?
Gdy miałaś 3 lata postanowiliśmy, że już czas rozpocząć życie przedszkolaka. Tak strasznie się martwiłam, czy dasz sobie radę, ale okazało się, że to bardziej ja nie mogłam się obejść bez Ciebie, niż Ty beze mnie. Dziś uśmiecham się do tych wspomnień, ale wtedy było mi naprawdę trudno. Moja ukochana córeczka stawała się przedszkolakiem!!!
Później były pierwsze akademie w przedszkolu i Twoje wierszyki dla mamy i taty ( tata był taki dumny i wzruszony siedząc w pierwszym rzędzie, że z emocji zapomniał robić zdjęcia).
Jako 6 latka umiałaś już jeździć na rowerze, tata ćwiczył z Tobą całe wakacje i któregoś sierpniowego dnia pojechałaś na dwóch kółkach pierwszy raz. Ile było wtedy radości w nas, dumy i szczęścia!
Do szkoły chodziłaś niechętnie, mieliśmy dużo pracy w domu. Ale daliśmy radę! Te trudne początki zahartowały nas i dzięki systematycznej pracy udało nam się wyjść na prostą. Myślę, że dzięki temu umiesz sobie dziś  tak dobrze radzić z niepowodzeniami.
Pamiętasz swoją pierwszą miłość? Miał na imię Tymon i jeździł na deskorolce.
Zawsze bacznie Cię obserwowałam córeńko i cieszyłam z Twoich sukcesów i smuciłam Twoimi porażkami, ale uwierz mi, że najważniejsze było dla mnie, byś była szczęśliwa.
Córeczko, pamiętam wszystkie istotne wydarzenia w Twoim życiu. Patrzyłam jak rośniesz i jak my, Twoi rodzice, rośniemy, a właściwie dojrzewamy razem z Tobą. Zmieniłaś nas. Pokazałaś inne cele, tak naprawdę to wyznaczyłaś je. Dziś wiem, że to na Ciebie  czekaliśmy z tatą tyle lat. To od Ciebie nauczyliśmy się, czym jest cud rodzicielstwa. Odkąd pojawiłaś się w naszym życiu, nasz dom zmienił się nie do poznania. Stał się głośny, radosny, spontaniczny, a Ty byłaś i jesteś dla nas cudem, za który jesteśmy, i będziemy wdzięczni.
Dziękuję Ci kochanie, że jesteś po prostu.
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, bądź szczęśliwa Rybeńko!
Bardzo Cię kocham.
Mama
 



6 komentarzy:

  1. W życiu nie czytałam listu tak przepełnionego miłością i rozsądkiem.Trzymam za Was kciuki każdego dnia,Twój blog jest bardzo wciągający i naprawdę dużo uczy.Będziecie cudownymi rodzicami,jeszcze troszkę:) Powodzenia kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję i dziękuję. Ostatnio chciałabym przyspieszyć to "jeszcze troszkę"... hehe

      Usuń
  2. Piękny list...

    Brak słów!

    Małami Nasz Bocian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małami nie znalazłam Cię na bocianie :(

      Usuń
  3. Piękny, łzy same mi płyną.
    Podziwiam wyobraźnię Podglądam ciągle bo kilka kroków za Wami jesteśmy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to tylko bajka, jak będzie naprawdę...czas pokaże ;)

      Usuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP