6:10 PM

Nasza tygodniowa Ami.

Jesteśmy w domu. Od wczoraj.
Leoś stęskniony, aż ściska za serce. Ale ja bardziej.
Nie mam czasu pisać.
Wklejam obiecane zdjęcia.
Napiszę wkrótce.


8:16 PM

5 lat.

Dziś mamy 5 rocznicę ślubu.
I choć ja i Meli wciąż w szpitalu (mała ma infekcję,antybiotyk 5 dni ) to czuję się spełnioną żoną.
Mam wspaniałego męża. Zbyt często tego nie doceniam.
💗💗💗

3:13 PM

Córeńka.

3320 g, 53 cm.
Ur. 11.08.2015r. przez cc o godz. 10.00
niestety nie umiem dodac zdjęcia,pisze na komórce.
Moja slodka Amelka juz jest przy mnie.
Dziękuję!!!!!!

2:15 PM

Wciąż nic...

Bez zmian. Niestety jest takie oblężenie,ze zajmują się tylko pilnymi przypadkami. Ja takim nie jestem. Będą znów rozważać mój przypadek, może jutro.
CIĘŻKO MI.

5:44 PM

Szpitalnie.

Nadaje z oddziału 😃 Zostałam przyjęta. Podali mi oksytocynę. Nie zaczęła się akcja i po dwóch godzinach przerwali. Ze względu na moje jelita planują cesarkę. Dziecko ma się dobrze, więc nie jest konieczna w trybie pilnym. Odbędzie się w weekend lub w poniedziałek.
Po oksy mam skurcze. Trochę łupie mnie w krzyżu, ale bez tragedii. Teraz jestem juz jakos spokojniejsza.
Będę nadawać w wolnych chwilach 😊

8:49 PM

Wciąż w dwupaku.

No i termin za 1,5 dnia. Nic jednak nie wskazuje, żebym miała w niego wcelować. Wszystko bez zmian. Oprócz tego, że skurcze zupełnie zniknęły. Na KTG zero, a i twardnień brzucha nie mam.
Dziś urodziła moja znajoma ( 9 dni po terminie wg USG, 16 dni wg OM ).
Więc może przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać.
Stresuję się rozłąką z Leosiem. Chyba wolę codziennie przyjeżdżać na KTG niż siedzieć w szpitalu bez mojego Szkraba.
Upały, choć okropne, tak bardzo nas nie męczą. Doceniam teraz fakt posiadania domu z ogródkiem. Stawiamy młodemu mini-basenik (właściwie basenik wielkości miski), rozkładamy ogrodowy parasol i po południu siedzimy na dworze polewając się wodą z konewki ;)
Spacerujemy codziennie po 3-6 km, piję herbatkę z liści malin, ale nic nie rusza. Za to mój brzuch jest już tak duży, że uwierzcie mi, ludzie patrzą na mnie z niekłamanym zainteresowaniem i zdziwieniem. Nawet moja Pani doktor, u której byłam po 2 miesiącach, złapała się za głowę na wizycie, pytając:
-Ile Pani przytyła?
-14 kg.
-To wszystko poszło Pani w brzuch!
Rzeczywiście, nie jestem pulpetem. Wyglądam jakbym przytyła może z 5 kg, ale przy okazji połknęła piłkę lekarską :)
A oto i moja piłka w 40 tc.


Zdjęcie nie oddaje jej rzeczywistych rozmiarów, ale tak dla przypomnienia:
I już wtedy wydawało mi się, że mój brzuch jest spory.
Hahahahahahahahahaha :D:D:D:D:D Ale byłam naiwna :)
Ściskam Was wszystkich i bardzo dziękuję za trzymanie kciuków :) Są potrzebne! :)

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP