10:04 PM

Dziwny czas.

Ostatnio wszystko wydaje mi się dziwne. Dziwna jest moja praca. Dziwna pogoda. Dziwnie ludzie jeżdzą samochodami. Jestem dziwnie przymulona. Dziwnie szybko mijają dni. 
Dziwność wszędzie.
Zdziwienie. 
Dziwolągi wszechobecne.
Rzeczywistość, w której przyszło mi żyć, jest mi dobrze znana, ale jakby obca. Zastanawiam się, jak długo ten stan potrwa i dokąd on prowadzi...
To nie tak, że oczekiwanie na dziecko zeszło na dalszy plan, po prostu jest jakby mniej entuzjastyczne. Jestem jak taki balonik, z którego trochę uszło powietrze. Analizuję naszą sytuację chłodno i nie potrafię się tym oczekiwaniem cieszyć. Niespecjalnie też się smucę. Ale męczę się. I to jest chyba najgorsze. Męczę się, bo choćbym nie wiem jak chciała, nie potrafię o tym oczekiwaniu zapomnieć.
Nie myślę też zbyt często o tym, że to oczekiwanie się w końcu skończy. Nie łudzę się, jak to robiłam dwa, trzy miesiące temu. Teraz po prostu...opadłam. Może przypominam też ptaka, który po długim locie zmęczył swe skrzydła i właśnie sfrunął na zmurszały płot, by odpocząć i nabrać siły do dalszego lotu?
Nie wizualizuję przyszłości. Nie widzę obecnie - ani chłopca, ani dziewczynki. Widzę mojego męża i mnie. Z dzieckiem. Ale nawet, jak mi się śni, że jesteśmy we troje, to się nie odwracamy i nie mogę zobaczyć naszych twarzy. Czy to mechanizm obronny? Pewnie tak...
Nie oglądam filmików typu adoption story - być może powód jest identyczny jak w poprzednim akapicie, a być może dlatego, że już wszystkie obejrzałam :P
Nie kupuję też nic dla dziecka. Nie robię tego, bo jakoś obecnie czuję, że tego dziecka nie będzie. Wiem, że to głupie. Wiem, że będzie. Ale wydaje mi się to tak nierealne, że aż nierzeczywiste. Czasami wchodzę do przyszłego dziecięcego pokoiku, patrzę na fioletowe pudełko ( trzymam w nim rzeczy dla Bąbla) i mam ochotę pierdzielnąć się nim porządnie w czoło. Po co ja to wszystko nazbierałam? 
 Z jednej strony myślę, że przecież to dobrze. To moja forma przygotowania do macierzyństwa.
Z drugiej natomiast strony nie wiem, czy to powinno tak wyglądać. Mój wewnętrzny psycholog-terapeuta, nawet podczas pisania tych słów krzyczy w mojej głowie:
"A kto ustala normy? Do czego chcesz się dostosowywać? Po prostu żyj w zgodzie ze sobą i ciesz się tym, co masz!"
Dobrze czasem posłuchać kogoś mądrego ;) Ależ mnie Bóg inteligentną stworzył...no i skromną przede wszystkim ;) :P
(A być może to po prostu jednostka chorobowa, ujawniające się alter ego nie wróży nic dobrego :D :))

20 komentarzy:

  1. Alla, a nie dawniej niż wczoraj odprawiała się msza w intencji szczęśliwego macierzyństwa dla Ciebie, bo wrzuciłam karteczki i do MB Nieustającej Pomocy u mnie w kościele, i do Św. Józefa, jak byłam w sobotę w sanktuarium w Kaliszu na pielgrzymce :)
    Eh, Ty możesz być zmęczona czekaniem, ale Pan Bóg już dla Ciebie małego Bąbla szykuje, więc lepiej zostaw w spokoju to fioletowe pudełko z rzeczami dla Dziecka :))
    Pozdrawiam Cię ciepło :)
    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie i pukaj się nim w głowę bo jeszcze coś zepsujesz :)

      Usuń
    2. Anno, jesteś naprawdę dobrym człowiekiem. Bardzo Ci dziękuję za empatię, modlitwę, myśli, wsparcie, za intencje. Takich ludzi nie spotyka się na ulicy. To wielkie szczęście, że dzięki pisaniu tego bloga mogłam poznać Ciebie. Dziękuję!
      Ja też będę pamiętać o Tobie w modlitwie.
      Buziaki!

      Usuń
    3. MIA - a myślisz, że w mojej głowie jeszcze coś działa poprawnie?! Łudzisz się :) Buziak :)

      Usuń
  2. My też na jakimś etapie przestaliśmy kupować, myśleć, mielić jak to będzie mieć dziecko bo nadchodziła tęsknota i nie chcieliśmy już sobie tego robić nie znając terminu, kiedy Maleństwo nadejdzie. Pamiętam jak któregoś lipcowego wieczora siedzieliśmy z przyjaciółmi na plaży w Gdyni, piliśmy drinki i gadaliśmy że takie życie jest bez sensu wolelibyśmy być z dzieckiem w domu... Teraz i Oni (wyczekane swoje) mają dzidzie i My już dużego chłopaka i marzymy o powrocie na plażę :)))). Telefon zadzwonił parę tygodni później - 9 sierpnia :)
    Co do Alter Ego - jakiś czas temu również się zastanawiałam czy ze mną wszystko OK i doszłam do wniosku, że to że wydaje mi się że nie jestem świrem - nie znaczy że nim nie jestem, bo żaden świr nie kuma że jest świrem :)))
    Ściskam Cię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może to co przezywam jest naturalne właśnie... Dzięki za wsparcie.A co do alter ego - ja słyszałam tak samo jak Ty - że skoro zastanawiam się, czy jestem świrem tzn., że nim nie jestem. Mam nadzieję, że to prawda :P hehe :P

      Usuń
  3. Troszkę jakbym czytała o sobie, sprzed kilku lat (nie wiem kiedy to minęło...!) Po prostu telefon do OA zobrazował mniej więcej długość oczekiwania na maluszka więc nie czekasz już każdego dnia bo wiesz, że to nastąpi dopiero za jakiś czas. Najlepsze w tej sytuacji jest to, że gdy TEN telefon zadzwoni nie będziecie przygotowani na to, więc radość i cała paleta innych uczuć spadnie na Was jak grom z jasnego nieba :) Jeśli chodzi o dziwolągi to też tak ostatnio mam ;) Dziwny jest ten świat... o tej porze roku :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mamy podobne odczucia :) Dziwność może spłynęła do nas na Pomorze :)
      Całusy!

      Usuń
  4. Alu wiesz mi,że nie Ty jedna się tak czujesz.Cieszę się bardzo,że trafiłam na Twojego bloga bo dodaje mi sił i powiem Ci,że poniekąd się "uzależniłam" od niego :) każdy dzień zaglądam czy coś napisałaś.Wszyscy nam mówią odpuśćcie to wtedy będzie (my na razie drogą naturalną) więc może Wy też troszkę wyluzujcie, nie myślcie,cieszcie się sobą bo jak dojdzie Maleństwo to już będziecie mieć miej czasu dla siebie :).Wiem,że łatwo się mówi bo jak piszę to gul mi w gardle stoi ale za to jaka będzie nagroda :) Mam nadzieję,że doczekamy się w końcu.Pozdrawiam basiek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moja pisanina Ci pomaga. Fajnie, że łatwiej Ci przechodzi się dzięki niej przez ten trudny czas.
      Wiem, że masz rację. W końcu się doczekamy :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Czasami umysł musi trochę odpocząć, podobno nasz organizm jest mądrzejszy od nas i wie co robi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) Niech nabierze nowych sił :)
      Buźka!

      Usuń
  6. Wbrew pozorom, to nie jest taki zły stan. Nie za duży entuzjazm i nie za duże zobojętnienie. Czyli prawie taki środek, który pozwala popatrzeć na swoje życie jakby z boku i który zabezpiecza Cię doskonale przed... ześwirowaniem. Aż chciałoby się powiedzieć: Tak trzymać! Poza tym jest Wielki Post, a w Wielkim Poście może dziać się wszystko. Coś mi się wydaje, że na Święto Miłosierdzia na nowo, z nową werwą, nowym duchem powrócisz do akcji. Dni mijają i każdy z nich przybliża Cię do Twojego bąbla:-)
    I zgadzam się z Tobą, że dobrze czasem posłuchać kogoś mądrego;-) Ja, gdy gadam do siebie też uważam, że czasem trzeba porozmawiać z kimś inteligentnym:-) Siostro!
    A włosy Ci wyślę jak mi odrosną. I jak z doła się wydobędę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, pewnie masz rację. Może ja po prostu przyzwyczaiłam się do swojego świra :)
      A co za dół u Ciebie? Mogę jakoś pomóc??

      Usuń
    2. Ostatecznie dowiedziałam się, co dolega mojemu dziecku. Im szybciej to oswoję, tym lepiej. Ale nie jest łatwo.

      Usuń
    3. Ehh... nie wiem co to jest i ciężko mi Ci pomóc. Ale rzeczywiście tak jest - im szybciej oswoisz temat tym lepiej dla Waszej całej rodziny...

      Usuń
    4. Powiedz mi "do przodu, poradzisz sobie". W sumie to nawet to wiem, ale nie mam mocy sprawczej, czuję się taka bezradna i opuszczona, sypie się jedno za drugim, brak słów.
      Wielki Post.

      Usuń
    5. Poradzisz sobie. Nie bój się. Wszystko będzie dobrze. To nie koniec świata. Diagnoza zawsze przynosi strach, ale tak naprawdę daje też zielone światło. Po to, by móc pójść do przodu. Do przodu zatem kochana.

      Usuń
  7. Podobno nasz mózg przebywa tam, gdzie wysyłają go myśli. I naturalne jest to, że Twój mózg (nasze mózgi :) przebywają przy naszych dzieciach. Tylko że i mózg czasem musi odpocząć. Może trzeba go czymś zaintrygować (z tym nie powinnaś mieć raczej problemu, bo jesteś niezwykle twórczą osobą; wiem, wiem - powtarzam się), niech sobie trochę odpocznie. Może właśnie przyszedł dla Ciebie taki moment. Tak, jak piszesz - ptaki też czasem potrzebują wytchnienia, żeby poderwać się do lotu. Nabieraj sił Kochana... Wkrótce się przydadzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jesteś :* Dziękuję, że się powtarzasz :) Ściskam!

      Usuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP