10:24 PM

Tak oto kończy się historia...

...tak oto historia się zaczyna...!
Wciąż nie mogę uwierzyć, że jesteśmy we trójkę. Wciąż nie mogę uwierzyć, że mój synek jest z Nami... Każdego dnia jest coraz bardziej nasz, każdego dnia coraz lepiej się rozumiemy...
Mały powoli wyczuwa, że jestem Jego mamą. To tak piękne uczucie. Liże mi całą twarz i robi dzióbek jakby chciał się całować i tylko mi ssie skórę nad obojczykiem. Tak się uspokaja. Myślę, że coś sobie kompensuje tym zachowaniem, bo wiem, że w pogotowiu tak nigdy nikomu nie robił.
Byliśmy dziś u pediatry. Nasz Koteteczek waży 7440g, czyli przytył od maja 1240g. Wszystko jest ok, ale profilaktycznie poprosiłam o skierowanie do neurologa, bo mały prawie nie gaworzy ( wiem, jestem walnięta i przewrażliwiona...). Cały dzień gadałam do Niego : "a guuuu", "baaaa", "maaaa".
To na dobranoc mi odpowiedział: "łiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii ggguuuuuuuuu".
Za to strasznie dużo wydaje innych odgłosów, pisków, buczeń, mruczeń i śmiechów. Każdego dnia śmieje się więcej. Kilka razy zanosił się śmiechem w głos. Uwielbiam to. Kocham te momenty.
I te kiedy wtula się we mnie. Takie maleństwo, a obejmuje mnie za szyję tak mocno ( i tylko mnie), że jak idę, to wystarczy, że trzymam Go pod pupką ( no bo ma 3 miejsca przyczepu - dwie rączki wokół szyi i oczywiście przysanny jest do skóry nad obojczykiem).
A gdy mówię do Niego: "Syyynuuuśśś, mój Kotusiu, jesteś nareszcie". To uśmiecha się, jakby rozumiał.  Uwielbia być fotografowany i jest mega fotogeniczny. Taki piękniś, że hoho (dziecko z reklamy!). A jego ulubioną zabawą jest narzucanie sobie pieluszki na głowę :) (wie po prostu jak pozować dla bloga :P)
Czytałam mu też naszą bajkę o adopcji, słuchał jak zaklęty.

To takie niesamowite. Takie niesamowite, że On jest. Tak naprawdę.

Czuję się utkana z miłości.


(No ale jak się nie czuć utkaną z miłości mając na wyłączność i własność taki widok???)

Na koniec dzisiejszego posta chcę Wam wszystkim gorąco podziękować. Chciałam zrobić listę osób, które mnie wspierały, ale okazuje się, że jest ich tak wiele, że na pewno bym kogoś przeoczyła i z tych moich podziękowań byłoby więcej smutku niż pożytku...
DZIĘKUJĘ wszystkim!
-za po prostu bycie przy mnie - bliskie, namacalne i dalekie, mentalne
-za wzmocnienia w postaci słów,maili, komentarzy, czynów, gestów
-za prezenty te robione ręcznie, te dawane od serca
-za modlitwę
-za czas
- za pozytywne myśli
- za zainteresowanie
- za zrozumienie

Bez Was to mogłoby się nie udać. Jesteście i będziecie częścią mojej drogi po dziecko. To była długa i trudna droga. Czasem błądziłam. Czasem chciałam uciec. Dziś wiem, że pojawialiście się na tej mojej drodze, jak drogowskazy, jak anioły - które dodawały mi skrzydeł, gdy nie miałam siły już iść.
Z całego serca, niezwykle teraz poruszonego i wzruszonego - DZIĘKUJĘ WAM....!!!
Ryczę.

62 komentarze:

  1. Nic się nie martw gaworzeniem mój synus potrzebował tygodnia by się przed nami otworzyć;-)
    Teraz buzia mu się nie zamyka:-*
    Pozdrawiam serdecznie;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś mija tydzień, hehe. Mój mały rozdarciuch piszczy jak jakiś dziwny ptaszor. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Teraz ja ryczę.. A ja dziękuję Tobie! Za wsparcie i ciepłe słowa! Za to, że piszesz zawsze tak szczerze i w każdym poście wzruszasz.. Cieszę się, że odnalazłaś swoje szczęście! Swojego Synka! Zasłużyłaś na to, Kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Trzymam za Was kciuki!

      Usuń
  3. Zabrzmiało, jak koniec bloga... mam nadzieję, że nie:)
    A! tak na marginesie, nie polecam tego fotela, który masz u małego, miałam identyczny u Adasia i szybko musiałam zmienić mu miejsce przeznaczenia. W praktyce okazał się bardzo niestabilny i wywrotny, do dnia dzisiejszego wstaję z niego z dusza na ramieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie - to nie koniec bloga. Ale koniec waznego etapu.
      Fotel raczej nie dla małego,ale na razie tam stoi, bo maly i tak jest w naszym pokoju <3

      Usuń
  4. Też się przestraszyłam, że już koniec bloga, aż zamarłam :) Sówka chyba się Synusiowi spodobała :)
    maddie / Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie koniec :) A sówka...rzeczywiście Małemu przypadła do gustu.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Niech to będzie początek najpiękniejszej drogi, drogi wspólnej z Waszym Słoneczkiem - pozdrawiam serdecznie i strasznie cieszę się Waszym szczęściem - Paulina:)

    OdpowiedzUsuń
  6. O Matko ja też ryczę, właściwie to od paru dni ryczę ze szczęścia że Wam się udało.
    Czekam z niecierpliwością na dalsze wieści o Waszej rodzinie.
    Dużo szczęścia!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj, kochana! Dziękujęmy i wzajemnie!

      Usuń
  7. Ile sie u Was zmienilo od 16 czerwca do teraz. Przed posty pelne zjiecierpliwienia pesymizmu a teraz? Zycie... powodzenia w tej trudnej drodze. Aga z sopelkowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słuchaj swojego serca :) to co podpowiada ci instynkt macierzyński :) mnie nie zawiódł. lekarze się mylą, pielegniarki się mylą, doradcy laktacyjnie się mylą.. mama nie :))) Mama czuje w sercu.

      Usuń
    2. :) słucham siebie,ale jeszcze do końca sobie nie ufam.
      Całuję!

      Usuń
  8. Alu, jaki piękny post o poranku (zresztą jak każdy Twój)...
    Jak Twój Syn kiedyś przeczyta Twoje myśli przed odnalezieniem i te po spotkaniu mimo, że będzie twardym mężczyzną, będzie płakał:)) Cudowne uczucie wiedzieć, że było się tak oczekiwanym, wytęsknionym, wymarzonym dzieckiem.
    Już teraz oddaje Wam swoją miłość:). Musi być wyjątkowo rozkosznym maleństwem i wyjątkowo kontaktowym, wyobrażam sobie te wybuchy śmiechu:). Macie swój mały raj w domu. Zobaczysz, z każdym dniem zdumiona, jak szybko i pięknie się rozwija, z drugiej strony będziesz miała taki malutki żal, że właśnie tak szybko......
    Cieszcie się każdym dniem pełna Rodzino:)
    I jak pięknie synek Twojej siostry to rówieśnik Twojego szkraba - będę mieć chłopaki fajnie za kilka lat:)

    pozdrawiam, całuję, przytulam. Jesteś niesamowicie cudowną osobą. Twój mąż ma skarb w domu:)

    ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))))))))
      Jest rozkoszny i kontaktowy. Naprawdę. Jak na razie to mój ideał ( chodź maruda :P) wymarzony :)
      A mąż ostatnio taki rozdrażniony z niewyspania, że we mnie ideału nie widzi :(
      Cmoki :D :*

      Usuń
  9. Alu jesteś niesamowitą osobą, dziękujesz innym, ale my też dziękujemy Tobie- ja dziękuje Tobie- pokazałaś mi inną drogę, byłaś motorem wielu decyzji w moim życiu, przykładem że to co czasami wydaje się "przekleństwem" ubranym w wielki ból- z pomocą Boga staje się Wielkim Błogosławieństwem :)) To jest właśnie Cud Bożej Miłości do człowieka- gdy oddamy się w Jego ręce.
    Pisz do nas czasami.
    Dużo szczęścia i miłości
    Julka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, piękny komentarz. Cieszę się, że mogę zaświadczyć dziś swoim życiem, że warto!! Że trzeba, na przekór lękom, walczyć o szczęście!
      Cmok!

      Usuń
  10. To my Tobie dziękujemy, jesteś niesamowitą osobą, takim aniołem, który daje siłę na odległość, przez Twoje słowa, przemyślenia, tym co robisz. To Ty jesteś dla mnie przykładem i wsparciem w trudnej walce o szczęście. A synuś nawet z pieluszką na buzi jest cudem najpiękniejszym. Ściskam Was mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się zgadzam - myślę, że wielu ludziom pokazałaś, że "jak Pan Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno" - chciałabym cię kiedyś poznać w realu, takie Osoby jak Ty, to chodzące Skarby:) Jeszcze raz pozdrawiam serdecznie i zyczę powodzenia:))) Paulina

      Usuń
    2. Jezuuuuu, już mnie tak nie chwalcie :P Dziękuję kochane, chciałam, żeby ten blog komuś pomógł. Dzięki Wam wiem, że było warto to wszystko spisywać!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  11. I ja ryczę razem z Tobą i cóż z tego że w pracy przed komputerem ale to jest silniejsze.
    Wytrwaliście najcięższą próbę w waszym życiu a to jest Wasza nagroda.
    Pozdrawiam i ściskam gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również ściskam!

      Usuń
  12. Oj Alu Alu :):):) Znów wszyscy ryczymy:) Oczywiście teraz ze szczęścia, wcześniej otuchą i pocieszeniem byłyśmy my;) A teraz Ty jesteś naszym pocieszeniem i światełkiem w tunelu:) Ile milości (nie da się opisać słowami), ile razy patrzyłam na to zdjęcie pokoiku z drzewem na ścianie, a teraz ma ono całkiem inny wymiar z Leonkiem:):):) Oj zanim ja wymaluje coś na ścianie??? dopiero kurs się rozpoczął, potem kwalifikacje (może) - teraz Dzięki Tobie jest we mnie siła, aby doczekać tych chwil które Ty przeżywasz!!! Pisz, pisz proszę jak najwięcej AK;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Alu ten koniec jest zarazem początkiem :) Zatem niech żyje Król!!!
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak!
      Dziękuję!

      Usuń
  14. A ja dziękuję Tobie, że pozwoliłaś mi uczestniczyć i w Waszej trudnej drodze ku szczęściu, i teraz we wspólnym byciu razem :) Czekam z niecierpliwością na dalsze wieści z życia Waszej rodziny i życzę całej Waszej trójce niewyczerpanego morza miłości i szczęścia :) Powodzenia Mamo! Aśka

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana zasłużyliście na szczęście. Zasłużyliście Waszym cierpieniem, rozczarowaniami, konsekwencją i pięknym podejściem do adopcji. Chłońcie każdą chwilą. To wszystko takie piękne. Super, że trafił Ci się przytulasek, nie zawsze dzieci są takie chętne do tego ;)
    KOCHANA NA GAWORZENIE JEST ZA WCZESNIE ;) Do neurologa warto się wybrać, ale dajcie synkowi trochę luzu, w sensie spokoju, ma teraz dużo wrażeń, neurolog też Wam to powie...I PISZ, PISZ, PISZ i dla nas i dla Was ku pamięci :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki przytulasek, że hoho. Otwiera gębarkę i jak dzięciołek całuje mi policzki, uszy i szyję...hehe... i tuli się jak roczne dziecko!

      Usuń
  16. Ja pierdzielę... fontanna łez ... i to drzewko, to, jak powstawało, to wyczekiwanie i ten fotel, wreszcie zajęty...
    ...

    OdpowiedzUsuń
  17. Boże z Twojego bloga teraz bije taka radość!!!! Ciągle chce mi się płakać, patrząc jak ten Twój wymarzony, wyczekany pokoik zapełnia się. Najważniejsze, że ten etap masz już za sobą.
    Koniec jednego, początek czegoś zupełnie nowego. Tylko nie zamykaj bloga!
    Czytam Cię od dawna, ale niestety komentuję rzadko, bo coś mi się zacina internet...
    marucia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamykam bloga :) trochę się od niego uzależniłam.
      Mi też chce się płakać, jak patrzę na swoje zdjęcia. Nie wiem czy to normalne. Czy czasem coś mi się z głową nie porobiło...hehe :)

      Usuń
  18. Alu, każdy Twój wpis to wielki powód do radości, uśmiechu na twarzy i łezki w oku. Co tu dużo pisać, dziękuję Ci, że jesteś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julita...to ja dziękuję Tobie!

      Usuń
  19. To ja Tobie dziękuję - że mogłam być świadkiem Waszego Cudu, i przez to choć trochę w nim uczestniczyć :) Każdy Twój post jest prawdziwą ucztą dla mojej duszy - zwłaszcza teraz, kiedy pojawił się nowy Bohater tej pięknej opowieści :) Jak Sienkiewicz piszesz - ku pokrzepieniu serc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, och :P Tata byłby ze mnie dumny :D
      Kochana, jeszcze trochę i Wy też będziecie mieć w domu taki mały Skarb...

      Usuń
  20. Alu, to dopiero prawdziwy początek Waszej historii. Oczywiście, ze na początku jest ciężko, potem czasem też, bo pojawiają się inne problemy, ale teraz życie ma swój sens.
    Mimo, iż z synkiem dopiero się poznajecie to kieruj się swoją intyuicją i nie daj jej stłumić. Pomysł z neurologiem to świetny pomysł, ale poczekaj jeszcze troszkę aż się lepiej poznacie, żebyś mogła się lepiej synkowi przypatrzeć, zaobserwować niektóre rzeczy, żeby móc wszystko naświetlić lekarzowi.
    PS. A jak synusiowi na imię (czy jest to Leon)?
    Buziaczki również od Kamilka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , Leoś :)
      Docieramy się, ale każdego dnia "wyłażą" jakieś nowości :) Ustaliliśmy już mniej więcej rytm dnia i to duża korzyść.
      Też całujemy!

      Usuń
  21. Ala, dzięki Tobie otwieram się na nowe decyzje i nowe życie, które niekoniecznie będzie moje-biologicznie. Pozdrawiam Cię ciepło. Pisz jak tylko będziesz mogła. Dziękuję Ci za te wszystkie posty, dzięki Tobie wiem, że cierpliwość i ból kiedyś zostaną wynagrodzone. Uściski :):) !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostaną! Warto mieć nadzieję, choć ja już naprawdę w to wątpiłam. A teraz mój Skarb śpi na tarasie. I ma jedną, jedyną mamę, która ociera jego łezki i brudną pupę - ma mnie... :D

      Usuń
  22. Wszystko jest możliwe, jesteś dla wielu nadzieją. Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to prawda - wszystko jest możliwe! A szczęście niejedno ma imię :) Hmmm... choć w sumie moje teraz ma na imię Leo :)

      Usuń
  23. Po twoich postach widzę ,że czekanie przemija i jak się znajdziemy to już się nie liczy a Ty pomagasz mi czekać. Nikt z mojej grupy jeszcze nie dostał małego dziecka a my na takie czekamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekanie przemija. W jeden dzień zapomina się o całym bólu i trudzie. O bólu jeszcze czasem myślę, gdy patrzę, jak Leo śpi. Myślę wtedy - Synku, to musiało boleć, żeby odnaleźć taki Skarb, jak Ty...
      Cierpliwości!!!!!!!!!!!!!!!! Wiem, jakie to trudne!

      Usuń
  24. Cieszę się Waszym szczęściem. Pokonaliście wiele trudności i spełniło się Wasze marzenie. To dla mnie dodatkowa motywacja i daje mi to nadzieję, że nie można się poddać. Że szczęście jest możliwe i bycie mamą także. Zawsze jest jakiś wybór. Teraz będzie u Was nowy rozdział - pełen radości i miłości. Niech Synek zdrowo rośnie :) Dużo szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci kochana wiary, że warto. Miłość zawsze znajdzie drogę.
      Pozdrawiamy i ściskamy!

      Usuń
  25. Z kazdym dniem, kazdym tygodniem ta nic porozumienia bedzie coraz silniejsza. W koncu, mimo ze Leos jest nieco starszy, to jak miec w domu noworodka. Zajmuje kilka tygodni zeby sie dobrze poznac, szczegolnie, ze dziecko w tym wieku zmienia sie w zawrotnym tempie. Co sie wydaje, ze juz mamy rytm, wszystko ogarniete, bam! Dziecku sie odmienia i przyzwyczajamy sie od nowa. ;)

    Co do gaworzenia to nie pamietam kiedy moje dzieciaki zaczely to robic. Musze pogrzebac w archiwum bloga...

    Niech niuniek rosnie zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
  26. Alu, Ty jesteś "utkana z miłości". Nie znam Cię, ale to miejsce stało się również dla mnie niezwykłą przestrzenią, dającą wzruszenia, poruszenia i przemyślenia, pilącą mnie mocno do pocieszenia, wsparcia czy przesłania zwyczajnie dobrego słowa, niosącą wreszcie zdumienie istnienia gdzieś podobnej do mnie duszy (nie bez przyczyny napisałam Ci, że wydaje mi się, iż jesteś moją siostrą - miałam wtedy na myśli braterstwo dusz) oraz możliwość przeżycia jeszcze raz mojej historii adopcyjnej na nowo. To piękne, przepiękne chwile, które przeżywasz teraz. Pewnie będziesz do nich wracać miliony razy. Dziękuję Ci, że pozwoliłaś mi do siebie zajrzeć... tak głębiej... Czuję się ubogacona. To ja dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej <3 Dziękuję Basiu. Zawsze tak pięknie o mnie piszesz, że aż zastanawiam się, o kim to. :D

      Usuń
  27. Alu, to ja Ci dziękuję za każdy post, każde zdanie przepełnione ogromną tęsknotą, miłością. I bardzo się cieszę, że dziś mogę czytać o Waszym szczęściu. I mam nadzieję, że mimo wielu nowych obowiązków nie przestaniesz pisać i wrzucać pięknych zdjęć. Życzę Wam wielu pięknych chwil Razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przestanę pisać :) Choć pewnie teraz będę to robić rzadziej. Całuję i pozdrawiam!

      Usuń
  28. Alla, w jednej chwili tak się wszystko zmieniło, widzisz? Jest tak jak mówiłam :) Zagościła taka radość, taki optymizm na tym blogu!
    Jestem bardzo szczęśliwa, że masz już swój Skarb. Nie martw się, ja też jestem walnięta (i to porządnie;) jeśli chodzi o zdrowie mojej córeczki :)
    Leon to bardzo ładne imię. Pisałam Ci kiedyś, że mój pradziadek tak miał na imię. Był bardzo dobrym i szczęśliwym człowiekiem.
    Pozdrawiam Cię bardzo bardzo :)
    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pisałaś, pamiętam. Mam nadzieję, że i mój synuś będzie szczęśliwym i spełnionym człowiekiem.
      Całuję i dziękuję za wszystko.

      Usuń
  29. Alu, dzięki Tobie przypomniałam sobie swoje początki macierzyństwa. Bardzo się wzruszyłam. Życzę Wam wszystkiego najlepszego :) Marzenia się spełniają.
    Pozdrawiam
    a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, spełniają się i warto o nie walczyć!

      Usuń
  30. A wiesz dlaczego on taki dlugi - bo bedzie wysoki!! B.

    OdpowiedzUsuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP