10:08 PM

Maleńcy. (Przystań. Nie na chwilę.)

Nie wiem kim jesteś: moim znajomym, przyjacielem, siostrą, bratem, kimś poznanym w sieci, na blogu, szkoleniu, a może kimś zupełnie nieznajomym. Otwieram przed Tobą swoje serce, niczego nie udaję, piszę prosto i szczerze. Być może patrzysz jak się zmieniam, jak tworzę rodzinę, a być może dziś spotykamy się pierwszy raz.
Jesteś dla mnie ważny, współtworzysz to miejsce. Pamiętaj o tym - jesteś częścią mojego życia, ale zawsze patrzysz na nie tylko z boku...Proszę, nie bądź tu Anonimowy. Ja też nie jestem. Trudno mi nawiązywać rozmowę z kimś, kto nie podaje nawet imienia.
A jednak...ten post dedykuję Anonimowej, która pozostawiła komentarz pod poprzednim postem, jednocześnie kopnęła mnie ostro ku przemyśleniom, odnośnie mojego życia, potrzeb i postanowień.

Zanim przeczytacie dalej, proszę, wróćcie TU.

Powrót do tamtego posta przeniósł mnie gdzieś, gdzie nie spodziewałam się już znaleźć. Przybił mnie słowo po słowie do krzesła, na którym siedzę. Rozpuścił mnie i razem ze smarkami opuścił moją głowę...
Dziś nie jestem już ani Maleńką, ani Małą, ani nawet tamtą mną. Nadal, a może nawet pełniej, czuję się kobietą. Jestem mamą Maleńkich, którzy wypełniają moją przestrzeń po brzegi. Jestem też niezmiennie roztargnioną, przepełnioną marzeniami wariatką, ciągle wierzącą, że świat, życie i ludzie są dobrzy. Wierzę w miłość, macierzyństwo pokazało mi jej najpiękniejsze oblicze. Jestem wdzięczna za to,co mam. A mam...spełnione marzenia. Nie mogę o tym zapominać. Nie mogę znów zacząć biec. Byle jak i byle gdzie. Chcę tu zostać, jak najdłużej się da. Póki te cztery wpatrzone we mnie oczęta nie zmienią się w dorosłe, czasem pewnie kpiące spojrzenia... Póki te słodkie usteczka wykrzykujące co rano i co noc..."mamo, mamo"... nie powiedzą..." nie interesuj się". Póki o słowo "kocham" nie muszę prosić... Póki te słodkie rączki szukają nocą mojej bliskości...a największą radością dla  jest wspólne czytanie książek i śpiewanie piosenek. Póki jestem tu z nimi i możemy się bez ograniczeń przytulać, kiedy jestem odpowiedzią na ich potrzebę bliskości. Gdy w prozaicznych czynnościach jestem po prostu niezastąpiona, przecież tylko ja potrafię najlepiej wytrzeć noski, pocałować guza, pójść za rączkę do toalety, otulić kołderką, przegonić złe sny, wyszeptać do uszka, że wszystko jest dobrze. Póki trwa ten czas...póki trwa - muszę się zatrzymać. Być dla nich w pełni. Być też w pełni sobą. 
Moi Maleńcy - tacy wyczekiwani, wytęsknieni. Niezależnie od drogi, którą do nas przyszli są odbiciem lustrzanym Nas.

"(...) powiedziano nam, że Maleńcy nie będą mieć oczu Małej, ani Jego inteligencji. Nie będą mieć Jej włosów o kolorze pszenicy i Jego dłoni miękkich i pracowitych. Powiedziano nam, że mogą potrzebować więcej miłości, czasu i szans, by funkcjonować w tym świecie. Powiedziano, że choć Maleńcy żyją kilka tylko chwil, to ich historia jest dłuższa i smutniejsza niż historia Małej. Ostrzeżono nas, że być może nasi Maleńcy nie będą tacy jak Maleńcy w innych rodzinach. Że nam będzie trudniej. Straszono nas na każdym kroku. Nadal się nas straszy. Mówi, że nasi Maleńcy będą źli, bo inni odnalezieni Maleńcy byli. Że będą kradli, bili, zabijali. Że będą pili.
Czasem patrzę, jak inne rodziny, te w których nie ma chorób, podążają swoją drogą po Maleńkich. Ich nikt nie straszy. A przecież statystycznie co n-ta ciąża to ciąża obciążona jakąś chorobą, Ciężką. Nieuleczalną. Genetyczną. Psychiczną. Ich się nie straszy. Im przesyła się uśmiechy- mówiąc - będzie dobrze.
Wiemy, że może być różnie. Naprawdę wiemy. Baliśmy się. Nadal się boimy. Ale czujemy, że Maleńcy czekają, aż w końcu ich znajdziemy. I dlatego mimo strachu, chwilowych zwątpień, idziemy po Maleńkich. Tyle przecież już przeszliśmy, by ich odnaleźć i im pomóc. "
 
Dziś chciałabym, bardzo chciałabym... odpowiedzieć tamtej sobie...
 
Czy wiesz, że Maleńki ma Twoje oczy? Ten sam niespotykany szary odcień. I gęste włosy, tak piękne, że nikt nie przechodzi obok nich obojętnie. Z wyglądu cały On. Bez przesady powiem, że w każdym nowym miejscu wszyscy podkreślają, że widać niezwykłe podobieństwo do tatusia. Tak jak On nie potrafi rysować, za to śruby przykręca jak stary mechanik, mrucząc pod nosem: "Jestem mechanikiem, będę mechanikiem, wies?" Tak jak Ty ma swoją wizję, jak dziś ma być ubrany i podobnie przebiera się 5 razy zanim wyjdzie do przedszkola.
Maleńki jest cudowny, mądry, pracowity, energiczny, radosny, pełen ciepła i miłości. Dałaś mu ją, a teraz ona się mnoży. W Maleńkim. Potrafi się dzielić, daje prezenty, pomaga słabszym. Umie przepraszać. 

Maleńka ma Twoje oczy. Identyczny kształt, ale Jego kolor. Wciąż toczy się spór o to, do kogo jest bardziej podobna i spór ten pozostaje nierozstrzygnięty. Z charakteru najbardziej podobna jest do Maleńkiego. Wciąż stara się go dogonić pod każdym względem. Czasem miękoli - wtedy Maleńki przytula ją i mówi:" Nie płacz, wszystko będzie dobrze". 
Maleńka jest z Tobą dzięki Maleńkiemu. Wiem to. 

Powiedziałabym jeszcze tamtej sobie:
Nie bój się. Maleńcy czekają, a gdy się odnajdziecie wasz świat już nie będzie maleńki. Będzie wielki. Tak wielki, jak wielka potrafi być miłość.









23 komentarze:

  1. "nie oceniaj mnie, chyba że w moich butach przejdziesz droga która ją przeszłam"
    Alu jestem Twoja wierna czytelniczka, sama przeszłam nie łatwa drogę, której Ty dla siebie nie potrafiłas wybrać. Doczekałem się, mój świat stał się wielki, a ja na nowo otworzyłam się na ludzi, zaczęłam ich lubić, wyszłam że skorupy "gorszej, bezdzietnej". Dziś obok mnie spi śliczny 13 miesięczny blondynek o niebieskich niczym niebo oczach. Kocham go cała sobą. I chłone go każdego dnia, by schować wspomnień jak najwięcej. I gdy Bóg pozwoli, już za 6 miesięcy powiększy Nam się rodzinka o kolejnego ślicznego Ktosia, mam nadzieję że skoro Bóg zesłał Na Nas te błogosławieństwo pozwoli szczęśliwie donosic te ciążę. A ja każdego dnia dziękuję za dar leżący koło mnie i dar rosnący pod mym sercem. I choć Nasze drogi po pierwsze dziecko się różniły tak drugie dziecko było ogromnym zaskoczeniem, gdyby nie usg nie wierzylabym po dziś dzień.
    Mama Ślicznego Chłopca i Ktosia w brzuchu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamo Ślicznego Chłopca wszystko na pewno będzie dobrze :) Serdeczne gratulacje :) Trzymam mocno kciuki za Twoje szczęścia :)) Cieszę się, że jesteś, że dopingowałaś mi,a teraz ja dopinguję Tobie. Odzywaj się koniecznie, będę śledzić Twoje losy :) Ściskam.

      Usuń
  2. Allu, ja chciałabym powiedzieć Ci, abyś nie przejmowała się zdaniem anonimowych osób., które piszą chyba tylko po to, aby Cię ocenić, zdołować, i nie wiem, co jeszcze. Ale nie piszą chyba w dobrych intencjach...I nawet nie mają odwagi się podpisać.
    Może się mylę, ale niestety podejrzewam, kto to może być. Ktoś, dla kogo wyznacznikiem tego, że rodzina jest dobra i szczęśliwa, jest to, ile jest w niej dzieci. I im więcej, tym lepiej. A to nieprawda. Bo jest jeszcze coś takiego jak odpowiedzialne rodzicielstwo.
    Masz prawo czuć, że dwójka pociech, to na daną chwilę lub w ogóle, to jest właściwa liczba dzieci dla Ciebie i Twojego męża. Masz prawo mierzyć siły na zamiary. Masz prawo czuć, że być może kolejne dziecko teraz, byłoby już zbyt dużym wyzwaniem dla Ciebie, i mogłabyś nie mieć siły i czasu dla pozostałej dwójki, która jest przecież jeszcze bardzo mała, bardzo wymagająca i potrzebująca Ciebie.
    Allu, bardzo się cieszę, że spełniły się Twoje marzenia. Wciąż pamiętam, jak bardzo cierpiałaś. Wtedy takie szczęście, jakie teraz jest Twoim udziałem, wydawało Ci się wręcz nierealne. A jednak te marzenia się spełniły. Tak bardzo Ci tego życzyłam i tak bardzo się cieszę, że masz dwójkę fantastycznych Szkrabów :)
    Pozdrawiam serdecznie :* Anna-Róża

    PS. U mnie trochę lepiej, ale jeśli możesz, to odmów choć krótką modlitwę za mnie...Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś!!! Bardzo martwiłam się, że nie wrócisz, że gdzieś zniknęłaś. Strasznie się cieszę, że u Ciebie lepiej. Dziękuję za Twój komentarz, mam takie samo zdanie, jak Ty :) Ściskam Cię mocno i całuję :)

      Usuń
  3. Jestem :) Czasem przychodzę i czytam :) Tak, u mnie lepiej, chociaż niestety to nadal nie znaczy, że dobrze. No ale dzięki Bogu trochę lepiej jest faktycznie. Ale proszę, jeśli możesz pomódl się za mnie...
    Pozdrawiam Cię, Allu, serdecznie :*
    Anna-Róża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobię to, nawet za chwilę :* Fajnie, że jesteś. Naprawdę.

      Usuń
    2. Dziękuję, Alla :*
      Anna-Róża

      Usuń
  4. Wiesz, Allu - podziwiam Cię za Twój spokój i opanowanie. Bo ja bym się po takim tekście (tym z poprzedniego posta) zwyczajnie wkurzyła. Nie znoszę takiego oceniania i wyrokowania o innych ludziach na podstawie liczby posiadanych przez nich dzieci. A jeszcze bardziej nie znoszę wypominania, że ktoś coś KIEDYŚ TAM napisał - bo przecież nasze życie się zmienia, my się zmieniamy i coś, co dawniej wydawało nam się świetnym planem, dziś może okazać się już ponad nasze siły i zupełnie nie do zrealizowania...

    Pozdrawiam i przepraszam, że zdjęć z wyjazdu nie posłałam. Przypomniałam sobie, jak już wróciliśmy do domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* Ja trochę też się wkurzyłam. Ale dość szybko ochłonęłam :) na szczęście ;) ( jakimś cudem ). Mam nadzieję, że wyjazd udany :))) Ściskam mocno i następnym razem będę CI suszyć głowę, byś nie zapomniała, hehe :) Buzi

      Usuń
    2. ochłonęłaś fajne masz poczucie humoru, ochłonęłaś bo wyżaliłaś się tak bo ja wywołałam burze z piorunami

      Usuń
    3. Spokojnie :) To absolutnie nie było personalne :) A naprawdę poprzedni komentarz sprowokował mnie do wielu przemyśleń, i dobrze. Burzy z piorunami nie było. Lekki wiatr. Wiatr jest dobry. Przynosi zawsze zmiany. Ściskam.

      Usuń
  5. Jestem tu po raz pierwszy, a Ty od razu trafiasz do mojego serca. Zostanę tu na dłużej, jeśli pozwolisz.

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne co napisałaś takie głębokie... wow...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ludzie zawsze najlepiej wiedza, jak powinno wygladac zycie innych. ;)

    Ja przed urodzeniem pierwszego dziecka, marzylam o piatce. :D Teraz mam dwoje i przez pierwsze 2 lata zycia mlodszego, powtarzalam, ze koniec, fabryka zamknieta, zadnego wiecej. Teraz moj synek konczy 4 lata i nadszedl ten czas, kiedy bardzo, bardzo chcialabym trzecie... Okazuje sie jednak, ze to nie bedzie takie proste, jesli w ogole bedzie... :(
    Ciesze sie jednak moja dwojka... Dobrze, ze sa, ze ich mam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak to wlasnie jest, ja też nie wiem, w jakim kierunku pójdzie moja potrzeba powiększania rodziny za dwa trzy lata.
      Tobie życzę, by Twoje marzenia się spełniły.
      Ściskam.

      Usuń
  8. Gdy byłam bezdzietna, marzyłam o trójce dzieci. Od kiedy jest z nami córeczka, coraz częściej myślę, że więcej dzieci nie będzie.. Dlaczego? Bo finanse, bo za malutki pokoik na dwoje, bo wiek męża.. Może, gdy corcia podrośnie, to zmienię zdanie. Może.. Pozwolmy każdemu decydować o własnym życiu.
    Alu, piękny post! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa...po raz enty nie mogę wejść na Twojego bloga :(:(:(

      Usuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP