3:09 PM

(Po)świąteczna gorączka.

Co roku nie mogę się nadziwić, jak to możliwe, że oczekiwanie na święta trwa prawie kwartał, a same święta zanim się zaczną, to już się kończą? 
Obecnie jest identycznie, z jedną różnicą - tym razem dziwię się z zatkanym uchem, duszącym kaszlem, zawalonym nosem i głową wielką jak świąteczna choinka. Czekam właśnie na lekarza, bo musiałam zamówić wizytę domową ( dzieci też chore, na antybiotykach, zaraziły mnie).

Jak Wam minęły święta? Ja w tym roku cieszyłam się wyjątkowo, bo dwie pary, którym od lat kibicowałam, doczekały się swoich synków <3 Niezmiennie wzrusza mnie to i wprawia w fantastyczny nastrój. Cudownie nastrojona zatem, dzień przed Wigilią, udałam się do przychodni z duszącymi się dziećmi, z wizją skierowania do szpitala. Wizja się nie zrealizowała, dzięki Bogu. Z receptą na tonę leków, ale lżejsza o ciężar czarnej projekcji zbliżających się świąt, wróciłam do domu ( kłócąc się z mężem niemiłosiernie). 
Wigilię spędzaliśmy u teściów, Leoś przestraszył się Mikołaja (zwanego w moim rodzinnym domu Gwiazdorem), krzyczał: "Boję się, ten Mikołaj jest straszny!!!"- nie dziwię się, bo rzeczywiście miał przerażającą maskę. Na szczęście kilka chwil później zwariował ze szczęścia na widok nowego Duplo, garażu, drewnianego samochodu do składania i przywłaszczonej od Amelki kuchni, zwanej piekarnią :) Melka też zdecydowanie była nastrojona pozytywnie, choć raczej z powodu towarzystwa maluchów, które uwielbia niż prezentów ( choć uważam, że Mikołaj spisał się na medal).
W pierwszy dzień Świąt BN pojechaliśmy w moje strony, do mojego rodzinnego domu. Do ostatniej chwili myślałam, że się nie uda i zostaniemy u siebie. Jednak magia świąt, cudownym sposobem oczyściła oskrzela Meli i Leo, więc uwolnieni od trosk wyruszyliśmy w drogę. Na miejscu czekały na dzieciaki kolejne prezenty, m.in. Zygzak, o którego Leoś namiętnie prosił  Mikołaja i lala dla Meli ( dzięki Bogu! Kilka dni przed Wigilią dostałam paczkę od przyjaciółki, w której była lalka, tłukli się o nią i zalewali łzami. Teraz mają dwie ( ha! nawet trzy! :P) i przestali się o nie kłócić). 26 grudnia odwiedziliśmy mojego tatę i jego rodzinę. Kolejne prezenty sprawiły, że młody śmiał się jak pijany. A Mela, potknąwszy się o kawałek koca, rąbnęła o ziemię, rozwalając sobie coś w buzi i zalała się krwią, zostawiając na białym bodziaku plamy krwi, zresztą na mojej nowej kiecce też. Na szczęście, choć wyglądało to groźnie na tyle, że ugięły się pode mną nogi, córa szybko doszła do siebie i z entuzjazmem nadal biegała po domu dziadka. A! Zapomniałabym dodać, że przez całe święta towarzyszył nam niezwykle niegrzeczny, panoszący się, wtrącający się w najmniej oczekiwanym momencie, nieproszony gość - czyli po prostu sraczka. Była na tyle dokuczliwa, że tyłek Meli wygląda jak sparzony we wrzątku pomidor :( Na szczęście kryzys zażegnany.
To były pierwsze święta w moich rodzinnych stronach od kiedy mam dzieci. Fajnie było poczuć tę magię właśnie tam, gdzie dorastałam i dojrzewałam, jestem szczęśliwa, że udało nam się, pomimo przeciwieństw, tak intensywnie spędzić ten wyjątkowy czas .

 Leoś i Amelka w towarzystwie kuzyna, równolatka Leo, oglądają bajkę u dziadka.

 A może potańczymy? - czyli Leoś w akcji.

 Ja i Mela, i pół Leosia. Nadszedł czas, gdy mój syn absolutnie nie chce pozować do zdjęć :( Jestem załamana.
A to moje bombkowe selfie :)

16 komentarzy:

  1. Alu cieszę się z miarę udanych świat. U Nas też choroba, cała Nasza trójka na antybiotyku. Nigdy nie miałam angina i mam nadzieję że to ostatni raz. Jeszcze się nie wylaczylam bo w uchu coś dzwoni i boli. Tata Niebieskookiego radzi sobie świetnie. A Niebieskooki wygląda na zdrowego po ponad tygodniu ciężkiego stanu choroby. Tylko ja zmartwiam się o Ktosia w brzuchu :-(
    Mama Niebieskookiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nie martw się za bardzo. Ja w 9 tygodniu brałam antybiotyk, a kilka dni po jego zakonczeniu miałam mega zapalenie zatok. Meli nic nie jest :)
      Buziaki

      Usuń
  2. Jak ślicznie wyglądałyście :) A z Leosia już taki duży chłopiec.
    Cieszę się, że Święta Wam się w miarę udały.
    Coś z tymi wirusami było na rzeczy bo i u nas kilka osób częściej odwiedzało toaletę.
    I zgadzam się - tyle oczekiwania na Święta, które minęły tak szybko. Za szybko.

    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana :* Teraz trzymam kciuki za Was :) Zresztą już od dawna :)

      Usuń
  3. Cudnie wygladalas jak modelka!!:), Moje Swieta niestety srednio, niby OK, a jednak ciagle czegos brak I z mezem wczoraj klotnia mnie dobila:( ze wole wyjsc z domu isc nawet do sklepu niz byc we dwoje i klocic sie o pierdly....:(. Ach zycie...I jak tu miec bobasa jak nie bedzie mial milosci i by widzial smutna mame:(...Zdrowia zycze!!!������������������������

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety <3 Dziękuję za takie miłe słowa :) Do modelki jednak brakuje mi jakieś minimum 10 cm :P Hihihi. Nie martw się kłótniami z mężem, dużo bardziej toksyczne są małżeństwa, które się nie kłócą. Nawarstwiają swoje frustracje i dają im ujścia, w końcu eksplodują i najczęściej rozwodzą. Kłocenie się jest dobre, ale najważniejsze to umieć przeprosić. Ściskam.

      Usuń
    2. No wlasnie ciezko to stwierdzic...Bo u mnie raczej bez klotni I tego sie boje:( a dzieci wlasnie nie ma I co Swieta wojna:(. On troche rzadzi wiesz:( I jak np dzis bigos robilismy to musi byc jak on chce...Ja czesto wychodze z kuchni I piernicze....:(! Ale w w srodku AZ sie gotuje:( sexu tez malo jest u nas I w ogole jest srednio:(...:(

      Usuń
    3. Przykro mi :( choć jednocześnie chcę Ci powiedzieć, że każdy z nas ma kryzysy. Grunt to się nie poddać i walczyć o związek i miłość póki warto 😊 głową do góry 😊

      Usuń
    4. Dzieki Modelko:), juz ciut lepiej. Moze potem napisze cos wiecej, bo teraz Swieta, Sylwester to po co sie smucic?? Zdrówka!!!

      Usuń
  4. pomimo pupci i tak święta mieliście piękne i w miłej atmosferze a to najważniejsze niesamowite jest to jak można zobaczyć szczerą radość dzieci z prezentów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Prawdziwa magia świąt to ich blask w dziecięcych oczach <3

      Usuń
  5. Bardzo fajnie, że udało się wam spędzić Święta w rodzinnych stronach z bliskimi. To jest chyba najważniejsze w świętowaniu - że jest się razem. Współczuję tylko problemów ze zdrowiem, ale to niestety taki wredny sezon wirusowy...

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mnie dziecko zaraziło na święta. I babcię, i wujka... na szczęście samo do świąt ozdrowiało, tyle dobrego, tylko tuż przed byliśmy u lekarza na kontroli, czy już wszystko na pewno dobrze. Może teraz bez gluta dłużej niż miesiąc. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kim nie rozmawiam obecnie to u nich chorobowo. Miesiąc bez gluta zamawiam i ja!

      Usuń
  7. Ja też zawsze mam wrażenie że czekamy na coś co tak szybko się skończy, ale to chyba ma nawet swój urok :-)

    OdpowiedzUsuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP