3:17 PM

"To nie jest tradycyjna rodzina".

Szok. Niedowierzanie.
Jestem nauczycielką. Od 8 lat. Ale jeszcze czegoś takiego nie widziałam.
Pytanie na próbnej maturze z WOS-u:

To żart. To żart, że to nie żart.
A kolejny żart to klucz odpowiedzi, który sugeruje, że:


Na podkreślenie zasługuje fakt, że to pytanie kierowane jest nie do nas - osób około 30-letnich i wzwyż, a do 18-latków, którzy dorastają w XXI wieku, czyli w czasie, gdy zarówno matka jak i ojciec pracuje.Ponadto, na WOS-ie, tradycyjny model rodziny opisany w odpowiedzi ( czyli model patriarchalny) przedstawiany jest jako historyczny!

Ot - dokąd zmierzamy! Czyżby to kolejny element układanki, której część opisałam tu- Zajrzyj tu
Quo vadis Polsko? Quo vadis polska szkoło? I dlaczego w odwrotną stronę niż nowoczesność, tolerancja, otwartość, wielokulturowość, indywidualizm?

Czy zdałabym w tym roku maturę z WOS-u? ( Takie pytanie rozesłał dziś mój dyrektor do swoich pracowników, w tym do mnie)

 Rozstrzygnięcie: Nie, nie zdałabym matury z WOS-u.

Uzasadnienie: Wychowałam się i dojrzałam w kraju, który oprócz pielęgnowania tradycji, był otwarty na zmiany, doceniał swoje europejskie korzenie i pozwalał mi być jednostką autonomiczną, niezależną,wolną. W kwestii wyborów - wyznania, życiowej drogi, partnera, pracy, leczenia, posiadania dziecka i drogi, którą to dziecko do mnie przyjdzie, dawał mi poniekąd wolną wolę, czyniąc mnie jednocześnie jedyną odpowiedzialną za ewentualne niepowodzenie. Nauczyłam się, wybierać, czasem mimo przeciwności, co jest dobre a co złe (dla mnie). Dzięki temu mogę być szczęśliwym, wciąż rozwijającym się, dążącym coraz dalej, człowiekiem. Szanuję odmienność i cenię ją. Czerpię z ludzi, również tych, którzy myślą inaczej niż ja. Jestem otwarta na dyskusje kontrowersyjne, bo wiem, że prawda jedyna nie istnieje. Tak samo jak jedna droga do szczęścia. Mogłabym napisać cały elaborat, ale nie będę już rozmieniać się na drobne. W związku z tym, co napisałam i co czuję, jestem pewna, że moja odpowiedź na maturze nie wpisałaby się w klucz odpowiedzi.
I dobrze mi z tym.

A Ty? Zdałabyś/zdałbyś maturę z WOS-u w tym roku?

A to moja rodzina. Jeszcze z czasów, gdy liczyła 3 osoby, w tym dwóch chłopaków ( pewnie też zgodnie z tradycyjnym modelem rodziny, pff).






23 komentarze:

  1. Witam,
    No niestety ja też nie zdałabym "tej" matury.
    Wg mnie równie ważna i fundamentalna jest rola obojga rodziców w życiu i wychowywaniu małego człowieka. Dlaczego to takie dziwne że tata uczestniczy w opiece nad dzieckiem? Nie wiem... Wiem jedno - musimy być otwarci i szczerze pielęgnować nasze wartości w oparciu o rodzinę.
    Pozdrawiam. M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Scenariusz mojego życia z pewnością oblał by maturę z WOS-u. Ostatnio siedząc w piwiarni piłam piwo a mój mąż nosił obok synka na rękach. Młoda kobieta skomentowała to "i kto tu jest matką a kto ojcem". Czy tradycja nie dopuszcza "innego" a może to właśnie tak wygląda tradycja? Postrzegamy świat przez pryzmat naszych horyzontów. Myślę, że warto je systematycznie poszerzać także po to, aby móc otworzyć się na drugiego człowieka. Pozdrawiam Was pisząc te słowa wyciągnięta na kanapie z ciepłą kawą obok, podczas gdy moi chłopcy wygłupiają się w pokoju obok. Łapię chwilę, dystans. Po to żeby po przedpołudniu spędzonym z dzieckiem być dla nich i siebie świeższą i serdeczną. Nie jesteśmy męczennicami i nie godzę się na to aby wyimaginowany model tak osadzał mnie w takiej roli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No już nie masz gdzie zabierać synka....

      Usuń
    2. Myślę, że to słowo piwiarnia było trochę na wyrost :) Myślę, że chodziło o knajpę z jedzeniem, w której po prostu można też zamówić piwo :) Ściskam :)))

      Usuń
    3. To był bardzo ładny lokal a my z całą rodziną ;)

      Usuń
    4. Hehe, ale rzeczywiście w opisie zabrzmiało jak zadymiona speluna :D Buziol

      Usuń
  3. Oj dawno się tu nie udzielalam. Cóż matura, po komu? Teraz można odnieść sukces i bez tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie udzielałaś się, czemu? :)
      A z tą maturą jest tak, że lepiej ją mieć niż nie mieć. Bo sukces być może rzadko od niej zależy, ale w dzisiejszych czasach człowiek bez matury to unikat ( w grupie 18-25). Uczę w liceum, więc wiem, że niewiele trzeba, by ją zdać.
      Choć - myślę, mimo wszystko, że ważniejsza od matury jest pracowitość, otwartość na nowe wyzwania i brak roszczeniowej postawy :)
      Ściskam i fajnie, że jesteś i mogę sobie pokonwersować :)

      Usuń
  4. ja bym nie zdała matury z wosu za to mój mąż to i owszem... niestety takie "tradycje" jeszcze istnieją na wsiach... a mąż ma tak bardzo to wpojone... że ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz - ja nie mam nic przeciwko takiemu modelowi - serio. Niech każdy żyje jak lubi i jak mu wygodnie. Ale nie godzę się wmawianie młodemu pokoleniu, które dojrzewa w zupełnie innych realiach, również na rynku pracy, płacy, nieruchomości itp. itd. , że poprawnym i zgodnym z obecną tradycją modelem rodziny jest patriarchat. Tak naprawdę słowo tradycja bardziej odnosi się obecnie nie do kraju jako takiego, a może nie w pełni do kraju, co do rodziny. To ona tworzy tradycje.
      Takie pytanie na maturze...żenada w moim odczuciu. OPERON powinien się wstydzić!

      Usuń
  5. I ja bym poległa na tym pytaniu. W sumie to nasz model rodzicielstwa nie mieści się w kluczu.

    OdpowiedzUsuń
  6. My też nie mieścimy się w kluczu. Ja niedawno po prawiee 4 godzinach nieobecności w domu, wróciłam od kosmetyczki. W tym czasie mój mąż zajmował się Hanią, podał jej lekarstwa, zrobił jej kolację i wykąpał. Zaznaczam, że mąż o 16.30 wrócił z pracy;-0 No nie, my to zdecydowanie nie tworzymy TRADYCYJNEGO modelu rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas panuje równouprawnienie - i wymieniamy się wszystkimi "tradycyjnymi" rolami wedle własnego widzimisię oraz aktualnych potrzeb ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest i dobre, i zdrowe :) buźka

      Usuń
  8. Dziękuję Ci za tego bloga. Wiele mnie nauczył. Sama borykalam sie z problem niepłodności, był to dla mnie czas najgorszy w życiu. Teraz mam córeczkę i jestem szczęśliwa. Życzę wszystkiego co najlepsze Tobie, mężowi i dzieciaczkom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*:*:* Dziękuję za te słowa, wszystkiego dobrego :*

      Usuń
  9. Facet na zdjęciu nie ma obrączki, więc zdecydowanie "to nie rodzina" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe,obrączke nosi się na prawej dłoni. A poza tym to druga połowa Ali więc marne szanse żeby jej tam jednak nie było ;-)

      Usuń
    2. Może anonimowemu chodziło o obrączkę na dłoni pana ze zdjęcia z matury próbnej? Bo mój to obrączkę nosi. Pdzynajmniej przy mnie 😉

      Usuń
  10. To ja trochę namieszam:). Zostałam wychowana na feministkę. Efekt męski zawód, bardzo dobra pensja, samodzielność ale jakaś pustka w życiu. Mam męża ale nie potrafię odnaleźć się w roli żony a na bycie matką zdecydowałam się grubo po 30 aby po prostu nie mieć wrażenia że coś tracę. Czuję się tak mnaprawdę ani facetem ani kobietą. W jakimś kraju gdzie równouprawnienie było priorytetowe na opakowaniach z pieluszkami był pokazywany mężczyzna z dzieckiem. Efekt nie był dobry. Patrze na świat dookoła i jakoś nie widzę szczęścia w ludziach mimo że mamy równouprawnienie i każdy może robić co chcę. Coraz więcej depresji, nerwic, singli, i dzieci urodzonych w rodzinach biologicznych spędzających 8-10 godzin w przedszkolach i żłobkach. Mam możliwość obserwowania tradycyjną rodziną gdzie kobieta zajmuję się domem i dziećmi a mężczyzna pracami męskimi i zarabianiem. Efekt jak wchodzi się do tego domu czuć ciepło rodzinne, dzieci są naprawdę szczęśliwe, kobieta szczęśliwa i facet zadowolony. Nigdy nie widziałam jeszcze aby dzieci miały takie poczucie bezpieczeństwa ale są z mamą w domu która czuję się spełniona. Kiedyś czytałam artykuł że u dzieci z rodzin biologicznych zaczyna pojawiać się RAD (zespół zaburzenia więzi) który kiedyś był obserwowany tylko u dzieci osieroconych. Podziwiam naprawdę kokiety które potrafią zrezygnować z pracy zawodowej dla rodziny albo przechodzą na niepełny etat bo rodzina jest da nich najwazniejszą. Podziwiam tez kobiety które miały w sobie tyle kobiecości że przyciągnęły do siebie mężczyznę która jest męski potrafi zadbać o rodzinę, zarobić tyle aby kobieta nie musiała martwic się o pieniądze. Aby dla niej praca zawodowa była wyborem a nie koniecznością. Podziwiam takie związki i takie rodziny. Wiem że swoim komentarzem mogę wywołać ogromne zamieszanie i oburzenie ale chodziło mi o to że to całe nasze równouprawnienie czyli zmuszanie ludzi do podejmowania ról niezgodnie z ich natura powoduję tylko ból i cierpienie a nie szczęście i satysfakcje z życia.

    OdpowiedzUsuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP