9:45 PM

Hormony.

Odebrałam wyniki hormonów. I nie jest dobrze. Jest źle. Co prawda stosunek LH:FSH nie jest tragiczny (ani dobry), bo wynosi 0,79 za to mój estradiol jest fatalny. W 5dc wynosi 23. To już drugie badanie. Znów taki niski. Po 3 latach leczenia, okazuje się, że nic nie wiem o sobie i o stanie swojego zdrowia. Jest mi smutno. Czuję się staro. A wciąż mam jeszcze 28 lat. Czuję się jak 50-latka. Ryczę.
Staram się to jakąś ogarnąć: problemy z owulacją, torbiele czynnościowe, niski estradiol, plamienia śródcykliczne, polip endometrialny..? Może to jednak jakaś dziwna postać endometriozy? Czy histeroskopia by tego nie wykryła? A może przechodzę jakąś wcześniejszą menopauzę? Ciągle mam te zawroty głowy...zmęczenie...
Po co mi to leczenie? Może pierdzielnąć to w kąt? Tylko czy kiedyś nie będę żałować? Jestem zmęczona. Tak cholernie, że aż boli. Głowa, oczy, serce.
I jeszcze jedno, dziś na angielskim babka zapytała mnie i męża o nasz zwyczajny dzień. Pytała wszystkich z grupy. Opowiadali, jak wstają wcześniej i szykują dzieciom kanapki, albo ubrania. Gdy my zaczęliśmy opowiadać nagle padło pytanie:
Nauczycielka:"And what about you? Do you have kids?"
Ja: "No. We don't."
I zrobiło mi się przykro. Właściwie nie wiem czemu, ale wiedziałam już, że jak dojadę do domu to się popłaczę. Zapomniałam tylko wtedy, że czekają na mnie jeszcze "radosne" wyniki krwi.

12 komentarzy:

  1. Ja pierdzielnęłam w kąt leczenie niepłodności zanim jeszcze zaczęłam, po części dlatego że miałam już w głowie wizję adopcji, po części z przerażenia przed tymi wszystkimi badanami a po części z lenistwa. Kaźdy powinien dojść do etapu, do którego da radę źeby nigdy potem nie żałować, że czegoś się nie zrobiło.
    Trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana. Leczyć się muszę, bo mam takie obciążenia, że różnie to może ze mną być :( Choć powoli dochodzę do swoich granic!

      Usuń
    2. No właśnie....a ja?3 in vitro,5 transferów i zaczynam widzieć koniec tej drogi do macierzyństwa.Jeszcze będę się leczyć żeby mieć poczucie,że zrobiłam wszystko,jestem w trakcie szczepień immuno,możliwe,że jeszcze jedno podejście i finito.Ale narazie myślę o adopcji i mam wrażenie,że to TA droga właśnie.
      Kazdy ma inne granice,jedni podchodzą i do ośmiu in vitro,inni nie podchodzą wcale - dzięki temu każdy z nas ma do opowiedzenia inną historię,

      Usuń
    3. Nie wiem, jakie drogi i granice są nam przewidziane, czasami chce mi się walić głową w mur, a czasami czuję się tak zajebiście spokojna. Właśnie czekam na wizytę do endo, która rozwieje albo pogłębi mój strach. Jeśli okaże się, że właśnie kończy się mój biologiczny czas, nie wiem, co zrobię. Cały czas myślałam, że na takie rozkminy przyjdzie czas za kilka lat. Te wyniki mnie rozchwiały, nie mogę wrócić do równowagi. I nie ma nic do tego adopcja. To jakoś uderzyło w moją kobiecość...

      Usuń
  2. Mam prawie to samo. 3 torbiele już usunięte razem z jednym jajnikiem, a czwarta sobie rośnie w najlepsze na tym, który został. Estradiol na poziomie kobiety po menopauzie, zresztą lekarz również podejrzewał u mnie przedwczesny przekwit - przez jakiś czas miałam wręcz książkowe objawy, ale na szczęście okazało się, że to fałszywy alarm, spowodowany prawdopodobnie stresem. W sumie to pierdzielnęłam leczenie, przynajmniej na okres przygotowań do adopcji - tylko raz na jakiś czas się kontroluję, ale żadnych bardziej konkretnych działań nie podejmuję. Teraz obie mamy inne priorytety, jednak dbać o swoje zdrowie też trzeba - jeśli nie dla siebie, to dla męża i dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że to napisałaś. Przeraziła mnie myśl o przekwitaniu. Nie chcę, przecież jeszcze nie czas. Niedawno przekwitła przecież moja mama... Jakoś mnie to dobiło, ale już powoli jest coraz lepiej, choć zasnąć nie mogę :(

      Usuń
  3. Mocno mocno przytulam. I wcale się nie dziwię, że zrobiło Ci się przykro. Chyba każdemu w Twojej/Waszej sytuacji byłoby źle w takiej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nauczycielka:"And what about you? Do you have kids?"
    Ty: "No. We don't, BUT WE WILL HAVE IN THE FUTURE "
    Taka powinna być prawidłowa odpowiedź, Kochana i mam nadzieję, że nie strzeliłam byka w angielskim... :-) Ściskam i siły dodaję wirtualnie !

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też najchętniej zrezygnowałabym z tych piguł, igieł, obserwacji... Ale nie potrafię. Może przyjdzie moment, że dam radę. Ale jeszcze nie teraz.
    A jak patrzę na Twoje zdjęcia to widzę, że Twoje zwyczajne dni, wcale nie są takie zwyczajne. A ubranka i kanapki coraz bliżej :)

    OdpowiedzUsuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP