7:22 PM

Warto patrzeć pod stopy...

...i to nie dlatego, by się nie potknąć wpadając na kamień, ale po to, by znaleźć właściwą, swoją własną ścieżkę. 
Kolejna złota myśl znaleziona w internetowym chaosie, która urzeka mnie swą prostotą i idealnym wcelowaniem w mój aktualny rys psychologiczny (ha!).
Jeszcze tylko 4 dni szkolne i wakacje. Bardzo, bardzo się cieszę, bo naprawdę potrzebuję odpoczynku. Marzę, by się stąd wyrwać i poczuć się znów pełna życia i energii.
Nakupowałam ostatnio chyba z 10 sukienek. Dopadły mnie lekkie wyrzuty sumienia, ale... w sumie, mało kto potrafi za 150zł kupić 10 sukienek. A skoro nie wydałam jakiejś zbyt dużej kwoty to tłumaczę sobie, że nie muszę mieć wyrzutów sumienia ;]  5 sukienek znalazłam na mega wyprzedaży w OUTLECIE i 5 w lumpeksiku w moim rodzinnym mieście ( po 2 zł sztuka :D ). 
Kupiłam też zestaw do badmintona w Biedrze, ale nie mam z kim pograć :P
Co do moich stanów psycho-fizycznych - jestem dziwnie spokojna, pogodzona, nawet radosna.
Wczoraj rozmawiałam z moją sąsiadką o tym, że zdecydowaliśmy się na adopcję i ona się rozpłakała. Nie mogła pojąć, dlaczego "się poddałam", bo przecież miałabym takie śliczne dzieci. Zdziwiłam się, że płacze nade mną i nad - w mojej opinii  super dobrą - nowiną. Wytłumaczyłam jej mój punkt widzenia, naszą drogę po Dzidzię, która jest już przecież taka długa i trudna... Wytłumaczyłam jej, że dla mnie macierzyństwo to nie biologia, to emocje, troski, chwile, przeszłość, przyszłość, miłość, szczerość... Ona płakała, a ja nie czułam się smutna, jej słowa nie spowodowały u mnie zachwiania, nie sprowokowały do zastanowienia się, czy robię dobrze, czy może popełniam błąd.
Jestem pewna, że to moja ścieżka. Moja własna.
Warto patrzeć pod stopy...

2 komentarze:

  1. Właśnie takie przeciwne opinie i własna reakcja na nie mogą chyba najbardziej utwierdzić w tym że jest się pewnym swych decyzji wiec też są bardzo potrzebne. A my razem z Wami nie możemy się doczekać tego maleństwa :*

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie dziwię się, w końcu nie kto inny będzie tatą chrzestnym jak... :D
    Wczoraj mój chrześniak mianował Michała wujkiem: "Jadę ciocią Alą i wujkiem Michałem wakacie" - twierdzi :) (odkąd tłumaczyłam mu, że nie jedziemy sami tylko z Ewą i Michałem :D )

    OdpowiedzUsuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP