3:08 PM

Czy kochać przede wszystkim siebie?

Nachodzą mnie dość refleksyjne myśli. Może dlatego, że jestem na zwolnieniu i mam dużo czasu na przemyślenia, a może też dlatego, że mój organizm pragnie się bronić przed niebezpieczeństwem, którym jest ta nasza 'niepłodnościowa' walka.
Zastanawiając się nad motywami naszej adopcji ścieram się dość intensywnie z pytaniem postawionym przeze mnie w tytule... Dzisiejsza psychologia uczy egoizmu, bardzo wyraźnie ukazuje, że trzeba być dobrym dla siebie ( bez wyrządzania krzywdy drugiej osobie ).
Zastanawia mnie tylko: jak kochać siebie w momencie, gdy Twój organizm zawodzi?
To rzeczywiście bardzo, bardzo trudne.
Ze swojej perspektywy mogę powiedzieć jednak, że im mniej kocham siebie, tym mniej kocham też innych. Im więcej we mnie bólu, żalu, cierpienia, poczucia niesprawiedliwości..tym mniej we mnie miłości, empatii, chęci do życia i działania.
Nie mogę więc znaleźć siły do obdarowania miłością drugiego człowieka, małego, bezbronnego, pragnącego czułości, ciepła, bliskości.
Czyli jednak kochać siebie...przede wszystkim... Kochać siebie, bo kochanie siebie rodzi miłość do innych. Próbuję to robić.
Zastanawiając się nad motywami do adopcji, czuję jednak, że dość egoistycznie jest kochać przede wszystkim siebie. Nie mogę przecież powiedzieć, że pragnę adoptować, bo mój instynkt macierzyński szaleje, a ja wraz z nim :) I że przez miłość do siebie pragnę zaspokoić swoje potrzeby. Ale czy można powiedzieć, że nie jest to jeden z motywów kierujących kobietę w kierunku OA?
Wiem na pewno, że nie traktuję już adopcji jako substytutu, w mojej głowie, zupełnie prawdziwe i szczere jest myślenie, że adopcja to jedna z możliwości poczęcia mojego dziecka. Odnalezienia Go.
Jak bardzo cieszę się, że nareszcie zmierzam w tym właściwym kierunku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP