10:52 PM

Nie planuj matko, nie planuj ;)

Ehh, pewnie powinnam uderzyć się w pierś, albo choćby zaczerwienić. Mój #projekt24 miał mnie zobligować do wrzucania postów co kilka dni, a tymczasem życie popędziło tak, że nie zdołałam dotrzymać danego samej sobie słowa...
Takie posty czytane na innych blogach zawsze zwiastują koniec i klęskę ;)  Jak to będzie ze mną?
Niełatwo jest mi pogodzić bycie mamą, nauczycielką, fotografem (szczególnie w okresie przedświątecznym) z regularnym prowadzeniem bloga. Nawet moja mama powiedziała mi ostatnio, że muszę się ogarnąć i skupić się na tym, co dla mnie w tej chwili najważniejsze ( a są to bez dwóch zdań moje mordki kochane dwie) . Ale ilekroć pomyślę, by na jakiś czas zawiesić bloga, dostaję od kogoś wiadomość na fb, kto dziękuje mi, że jesteśmy,  kto pisze, że to wirtualne miejsce,  że nasza historia, pomogła mu w ciężkich chwilach i śledzi naszą codzienność i wtedy... myślę, że na razie nie mogę tego zrobić...
Jednocześnie też czuję, że potrzebuję się dookreślić, że potrzebuję czasu, by na nowo przemyśleć moje miejsce w sieci, bo to obecne nie do końca ... jest mną. Ale nie wiem, ile tego czasu potrzebuję i czy na pewno jestem gotowa, by Wasz wszystkich opuścić i z całą pewnością z częścią pożegnać się na zawsze...
Jeszcze nie wiem, co z tego wyniknie, może zmiana pracy ( która przecież już niedługo! Jestem bardzo podekscytowana!!!! :D), koniec studiów podyplomowych i mam nadzieje, że mniej chorób moich dzieci, sprawi, że zyskam więcej czasu, by tu wrócić z pełną pomysłów głową... może...
A może czas połączyć dwa moje blogi w jeden, by nie rozmieniać się na drobne i nie ciągnąć kilku srok za ogon ( prowadzę jeszcze jeden fanpage , fotograficzny). Na tę chwile jednak nie czuje tego tak do końca.
To nie jest moje pożegnanie, ale taki schyłek wieku, może zbliżający się koniec roku... chcę podziękować Wam za wszystkie lata, które tu ze mną spędziliście. Za historie opowiedziane w komentarzach, za moje za Was i Wasze za nas, trzymanie kciuków. Za pomysły, ciepło, wirtualne rozmowy i pełne nadziei oczekiwania słowa. To przez lata było moje intymne schronienie, do którego wpuszczałam Was , by wspólnie pośmiać się i popłakać. Bez Was, nie stworzyłabym tego, co nam się wspólnie udało. To Wy trzymaliście mnie za rękę w najtrudniejszych chwilach mojego życia. To Wy czekaliście razem ze mną na najważniejszy telefon, rozumieliście moje uczucie i potrzeby. Widzieliście, kiedy się smucę i kiedy cieszę. DZIĘKUJĘ WAM.
Cholercia, wzruszyłam się.

To co piszę nie oznacza, że odchodzę.  Nie jest to też usprawiedliwienie. Po prostu musiałam się podzielić moimi przemyśleniami, bo nie czuję się w porządku sama przed sobą.
Obiecałam sobie, że nawet jeśli zostanie jedna wierna dusza, która będzie naszym przyjacielem i będzie ciekawa co u nas, to nie przestanę pisać. A tą jedną wierną duszą..będę ja.

Dobra, koniec tego. #Projekt24, choć nie w pełni, wciąż jest przeze mnie realizowany :)
* dom świątecznie udekorowany
*choinka stoi
*podwórko ozdobione
*świąteczny wianek jest!
*świąteczny papier do pakowania prezentów - przygotowany
*świąteczny stroik zdobi stół
*świąteczne zdjęcia - zrobione
*pierników oczywiście aktualnie brak ( czyli idą święta!)
*prezenty kupione
*opłatek rodzinny ( taka pre-Wigilia z chrzestnymi dzieci, z którymi nie uda nam się spotkać do stycznia) - za nami
*świąteczny film - obejrzany
*świąteczna opowieść - przeczytana
*kolonoskopia i gastroskopia w świątecznej atmosferze - odbyta ;)
*włosy na święta- obcięte i "odżółcone" ;)!
* kiecka na Wigilię - kupiona ( nawet dwie :P)

W planach mam świąteczny filmik, który mi się marzy od lat. Chciałam, nagrać z dziećmi kolędę, ale Leoś nie jest urodzonym piosenkarzem...ale spróbujemy jeszcze. Może zainspiruję Was do tego. Wyobrażacie sobie taką tradycję? Co roku nagrywana kolęda? Za kilka lat wieczorem można by było usiąść po Wigilii i słuchać, oglądać te nagrane przez lata kolędy...
Aaaa! Aż mi ciepło w sercu na samą myśl <3

A na tę chwilę zapraszam Was na świąteczne zwiedzanie naszych grudniowych chwil :)



















10 komentarzy:

  1. Och kochana, zapewniam - wiernych dusz jest znacznie więcej :). O jednej pisałaś :), druga się zgłasza ! I na pewno nie ostatnia. Rodzinnych, radosnych i zdrowych Świąt Wam życzę. I pomyślności w Nowym Roku. By był dla Ciebie, dla Was łaskawy. Bez chorób, z sukcesami w nowej pracy. Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnością tu do Was zaglądałam i zaglądam. Niezależnie jaką decyzję podejmiesz będę dalej czy tu czy gdzieś indziej ;)

    Buziaki Kochani;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj takich momentów mam wiele Alunia. Jednak tak czy siak nie jestem w stanie przestać pisać, więc jak sądzę Ty też nie przestaniesz :) :) :) Ciebie wspiera w komentarzach wiele osób, u mnie przeważnie odzywasz się Ty albo od czasu do czasu ktoś jeszcze a mimo to nie potrafię przestać :) Po prostu nie planuj, nie zmuszaj się. Jeśli się nie da to nie, może da się innym razem. Tak do tego podchodzę bo też jestem zwariowaną aktywistką, która robi milion rzeczy na raz. A na dokładkę mam również takiego męża :) Wiem że kochasz to co robisz jak ja i już na zawsze takie będziemy. Wiem też, że jeszcze Cię poczytam nie raz :) :) :) a tymczasem setki buziaków Kochana

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście, ten pomysł z kolędą jest cudowny. W ogóle, kręcenie takiego urywka świątecznej rzeczywistości (mogłoby to by być cokolwiek) a potem obejrzenie kilku/kilkunastu takich filmików byłoby niezłą frajdą i wyciskaczem łez :)
    Alu! Życzę Ci zatem więcej czasu, spokoju, odnalezienia swojej drogi :) i niezmiennie dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Alu, bez wzgędu na to jaką decyzję podejmiesz, cieszę się, ze byłaś towarzyszką tej wyboistej drogi:) Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również dziękuję, za wszystkie chwile spędzone "razem". Mam nadzieję, że nie znikniesz:)
    Życzę Tobie oraz całej rodzince samych wspaniałych świątecznych chwil, spędzonych w gronie bliskich osób oraz pomyślności w 2018 roku:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Koledy sie nie podejme. Moje Potworki na widok aparatu, albo milcza jak zaklete, albo zaczynaja seplenic udajac dzidziusie... :D

    Wesolych Swiat, Allu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Alusiu nasza, spokojnie, my cierpliwie zaczekamy, aż dzieci podrosną, aż dokończysz wszystkie swoje projekty, nie pali się przecież, a takiego miejsca nie można zamykać, tyle siebie tu zostawiłaś i co my bez Ciebie poczniemy? No, także wesołych Świąt, Kochana ♡

    OdpowiedzUsuń
  9. Alu - miewam takich momentów więcej, niż by się mogło wydawać. Ale podobnie jak u Ciebie zawsze dzieje się coś takiego, co zmusza mnie do dalszego pisania - jakiś ważny komentarz, budująca wiadomość, wzruszający mail od czytelniczki...Trzymam kciuki, żebyś podjęła decyzję ,która będzie po prsotu zgodna z Tobą - to jest przecież najważniejsze.

    Wesołych, magicznych i rodzinnych Świąt ! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też się zgłaszam, chociaż nigdy wcześniej nie komentowałam. Bardzo, bardzo, bardzo Ci dziękuję za Twoją historię! Niesamowicie pomogła mi (i dalej pomaga) podczas naszej walki o dzieci. Często o Was myślę i wspominam w modlitwie. Takich "cichych" wielbicieli masz na pewno wielu. Mocno Ci kibicuję i jestem pewna, że Twój nowy projekt, będzie równie wspaniały :-*

    OdpowiedzUsuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP