6:50 AM

Czy można być dumnym z walki z niepłodnością?






Wchodzę do rzeki. Zanurzam się, jak to mam w zwyczaju, najpierw po pas, a potem szybko po szyję… we wspomnieniach.  Ubieram się w siebie sprzed kilkudziesięciu miesięcy. Delikatnie wsuwam dłonie i stopy, włosy rzucam na wiatr i znów jestem tam. Jak dawniej. Zmęczona, rozdarta i smutna. Stoję przed lustrem. Dotykam swojej twarzy. Ust. Odgarniam z czoła niezdarny kosmyk. Patrzę na siebie, trochę szczuplejszą, lecz mniej promienną, spoglądam na brzuch, a na nim nie ma śladu po cesarskim cięciu…

Znów nią jestem.
Na imię mam … NIEPŁODNA.

Wyglądam na przestraszoną. Przygarbiona i niepewna, przyglądam się sobie.

Prostuję plecy. TO JA. To przecież ja. Niepłodność dała mi tymczasowe imię, z którym, niemal wypisanym na czole, wędruję od specjalisty do specjalisty. Wierząc, że ktoś je zmyje z mojej twarzy. Zastąpi nowym imieniem, które z dumą przykleję na brzuch i będę się nazywać CIĘŻARNĄ/BRZEMIENNĄ/MAMĄ. Tyle we mnie determinacji. Potrafię na przekór wszystkiemu walczyć o swoje marzenia. Nie podejrzewałam nigdy wcześniej, że jestem taka silna… zapominam o tym, a przecież za każdym razem, gdy ten przeklęty test pokazuje tylko jedną kreskę, za każdym razem, gdy czuję, że znów się nie udało – podnoszę się i walczę dalej.

Unoszę brodę. Stoję nadal przed lustrem, ale na mojej twarzy pojawia się więcej światła. Przypominam sobie wczorajsze wyjście ze znajomymi i zmieszaną twarz koleżanki, gdy pytałam, czemu nie chce drinka. Nie musiała odpowiadać. Bolesny ucisk w brzuchu i suchość w gardle przywróciły mnie do rzeczywistości. Rzeczywistości, w której innym spełniają się moje marzenia. A ja…ja muszę wciąż na to patrzeć. Biernie patrzeć…

A gdyby tak odwrócić od nich wzrok? I zamiast z rozpaczliwą tęsknotą przyglądać się ich radości, spojrzeć na siebie? Wykorzystać ten czas, który daje mi niepłodność – poznać swoje potrzeby i oczekiwania. Rozwinąć się, otworzyć na świat, poszukać i zgłębić siebie. Bo przecież to w najtrudniejszych sytuacjach tak naprawdę jesteśmy w pełni sobą. Może, paradoksalnie, niepłodność to dar? Może jeszcze go nie zrozumiałam i nie potrafię przyjąć?

Nagle ogarnia mnie ciepło. Dziwne, bo nie czuję się już nieswojo. Znam przecież tę siebie doskonale, choć jest jakoś inaczej, coś się we mnie zmieniło. Nie ma we mnie lęku o jutro, strachu przed wykluczeniem, poczucia odrzucenia, straconych szans i nadziei. Nie słyszę złowieszczo tykającego zegarka odliczającego mi dni i lata do zmniejszenia rezerwy jajnikowej… Tym razem jest we mnie pewność, że wszystko ma sens, a ja potrafię ten sens odnaleźć.

Uśmiecham się. A z lustra patrzy na mnie ktoś nowy. Świadomy swojego położenia, czającej się niepewności i możliwości niepowodzeń. Ale gotowy, by podjąć wyzwanie. Ta nowa odsłona mnie pozwala sobie na gorsze i lepsze dni. Nie spisuje na kartce tego co złe, tylko skupia się na tym, co dobre. Wzbogaca się w doświadczenia i zaczyna kochać siebie. Ze wszystkimi niedoskonałościami, bo wie, że to właśnie one czynią ją niepodważalnie, unikalnie i bezsprzecznie piękną…

I kiedy plączę włosy w elegancki kok, z lustra patrzy na mnie pełna światła, promienna, dojrzała kobieta. Niepłodna. Ale jakże oryginalna, wyjątkowa i świadoma osoba. Dumna. Dumna, że doszła do takiego miejsca w swoim życiu. Wszystkie doświadczenia nauczyły ją, że jutro jest zagadką, a tylko dziś jest czasem wyborów, świadomych działań, walki, którą warto toczyć, by kiedyś nie żałować zmarnowanych szans.

To już. Wynurzam się z rzeki. Ubrana tylko w aktualną codzienność. Ale wciąż jest ze mną ona… nie jak cień, ale jak światło - moja niepłodność. To ona pokazała mi, że porażki uczą pokory, pokazała, że aby naprawdę wygrać, trzeba wiele razy przegrać. Udowodniła mi, jak silnym i zdeterminowanym człowiekiem jestem. Uświadomiła mi moją odwagę. Unaoczniła mi moje słabości i zalety. Aż w końcu uczyniła ze mnie matkę. Jeszcze zanim moje dzieci pojawiły się na świecie.
Jestem dumną kobietą. Dumną z mojej walki z niepłodnością. A teraz z jej owocu – z mojej rodziny.

Jeśli potrafisz, rozumiesz i chcesz - podziel się słowami wsparcia dla osób walczących z niepłodnością klikając TUTAJ


Tekst powstał w ramach akcji organizowanej przez kliniki leczenia niepłodności IniviMed, które od 16 lat każdego dnia wspierają Polaków w realizacji ich marzenia o dziecku.

Koniecznie obejrzyj:



31 komentarzy:

  1. Tytuł ten sam :) - a jednak podejście do tematu mamy nieco inne. Dla mnie słowo "duma" w kontekście leczenia niepłodności jest chyba trochę na wyrost. Być może właśnie dlatego, że mam to już za sobą i patrzę na to z dużym dystansem: z perspektywy czasu, który minął - oraz mając Bąbla u swojego boku. Zresztą, co będę dużo opowiadać - już na blogu uzewnętrzniłam wszystkie swoje emocje i przemyślenia :) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, na bloga dotarłam, z komentarzem jeszcze zwlekam, bo potrzebuję dłuższej chwili, a dziś cały dzień wymiotuję. Zatrułam się jakimś świństwem ;/

      Usuń
  2. Czasami tak bywa i nic się na to nie poradzi :(. Cieszę się, że pomimo walki nie poddawałaś się i możesz być MAMĄ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę :) Ważne to nie poddawać się w walce i wierzyć, że na jej końcu czeka spełnienie :)

      Usuń
  3. I znów ryczę...pięknie to opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ujęłaś temat magicznie. To świetna akcja! Czytam już kolejny wpis o tym temacie i niech będzie ich coraz więcej! Gratuluję Ci tego tekstu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za te ciepłe słowa :*:*

      Usuń
  5. Piekny tekst, wspieram całym serduchem, bo mimo, że mam córkę, długo o nią walczyłam , a teraz nie mogę dać jej rodzeństwa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, że niepłodność dotknęła i Ciebie, ale tak jak piszę w tekście - ona nie tylko zabiera, ona też daje. Na pewno i Tobie dała coś cennego. Ściskam

      Usuń
  6. Pięknie napisane. Najważniejsze to się nie poddawać i nie traktować niepłodności jako łatki przyklejonej do nas na stałe. Czasem jest to status, który można zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Poruszasz bardzo ważny temat. Trzeba bardzo dużo o tym mówić i uczyć nasze społeczeństwo empatii, bo pary, które walczą z niepłodnością często spotykają się z brakiem zrozumienia otoczenia, co tylko wzmaga poczucie niesprawiedliwości :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to prawda. Na szczęście niepłodność przestaje być tematem tabu. Ludzie zaczynają dostrzegać, że to częste zjawisko, na szczęście bardzo często przejściowe. A niepłodni potrafią bez wstydu walczyć o swoje marzenia. Na szczęście!

      Usuń
  8. Zgoda, niepłodność coś nam odbiera, tego nie można zaprzeczyć, ale również stwarza nowe możliwości, daje coś, czego w innej sytuacji byśmy nie mieli.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ile autorów, tyle sposobów podejścia do tematu.
    I wszystkie dobre ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wszystkie dobre, i wszystkie cenne. Bo każdy z nas jest inny :)

      Usuń
  10. Pięknie napisane.. Dobrze, że się Twoja historia dobrze skończyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś ktoś mi napisał, że jeśli naprawdę marzysz o dziecku, to przejdziesz każdą z dróg, by je mieć. Zgadzam się z nim :) Dziś jeszcze bardziej niż wtedy, gdy czytałam ten komentarz pierwszy raz. Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Piękne, szczere i poruszające słowa.
    Sama doskonale wiem, ile kosztuje przywołanie tych wspomnień i opisanie ich na blogu.
    Cieszę się, że Twoje pragnienie bycia Mamą spełniło się :)

    OdpowiedzUsuń
  12. pięknie napisane i popieram to niesamowite ile kobiety walczai jacy są silni w walce o swoje dziecko... sama nie wiem czy bym miała tyle sił... brawo dla WAS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że byś miała. Walka o swoje marzenia, o marzenie jakim jest dziecko, uwalnia w nas nieznaną siłę, o którą często same byśmy się nie podejrzewały...

      Usuń
  13. Na pewno mozna byc z tego dumnym ze sie probuje ze sie chce!!!! :) a gdy sie uda szczescia nie mozna opisac slowami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ładnie napisane. Cały czas wierzę, że to tylko tymczasowe imię. I dla mnie i dla wszystkich innych kobiet, które walczą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzień dobry
    Nazywam się Agnieszka Mucha i piszę pracę magisterską dotyczącą samooceny i satysfakcji seksualnej kobiet zmagających się z niepłodnością. Czy zechciałaby Panie wypełnić moją ankietę? Te pytania to dobra okazja, by wejrzeć w siebie, zadać sobie różne pytania, a dla mnie szansa, by napisać pracę. Sama też zmagam się z niepłodnością, stąd zainteresowania w tym temacie.
    Będę niezmiernie wdzięczna za pomoc!
    Pozdrawiam serdecznie:)
    Agnieszka

    https://docs.google.com/forms/d/1M5_9K0M_a6qje7EnVfGqqYEfdop5s5CnuwlH3v_CpnY/viewform?edit_requested=true

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję Ci, że Twoje przejścia skończyły się powodzeniem, ja jeszcze jestem na tej drodze i jeszcze mam w sobie nadzieję. Nie jest łatwo, ale mój blog pomaga mi przejść przez codzienność. Życzę wszystkim powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  17. scrable? lubię w nie grać

    OdpowiedzUsuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP