10:25 PM

"Pipo."

Święta, święta i po świętach, jak to mówią.
A jak to mówią w moim domu?

Sytuacja 1
Rodzinny wyjazd samochodem. Wjeżdżamy na obwodnicę. Mąż wyprzedza. W tym samym czasie wyprzedzany samochód oczywiście zaczyna przyspieszać. Mąż wciska pedał gazu.
Leon:"Wajat!" - patrzymy na młodego , na co on - "Pipo, pipo".
Dla nieznających mowy elfów:
"Co za wariat! Jedzie tak szybko!"

Sytuacja 2
Mąż w pracy. Siedzę z L. i A. przed telewizorem. Karmię młodą.
"Baję! Baję! "Łońć, Łońć!" (Bajkę włącz) - krzyczy Leoś i wciska mi w dłoń pilot.
"Nie syneczku, wystarczy bajek" - odpowiadam.
Skonsternowany Leo  spogląda na pijącą siostrę i wkładając jej w dłoń pilota, mówi:
"Didzia, pijot, łońć" ( Dzidziu włącz pilotem ( bajkę)).

Sytuacja 3
Mąż: "Syneczku,  przytul mnie, tak to uwielbiam".
L: "Nie".
Mąż: "Będzie tak miło." - mówi mąż i obejmuje młodego.
Mija sekunda, dosłownie.
L: "Juś". 
I po tuleniu.

Sytuacja 4
Ja: "Synku, a kogo Ty kochasz?"
L:" Mamę".
Ja:"I kogo jeszcze?"
L:"Tatusia....", "Nenona ( Leona)"
Ja: "A kogoś jeszcze?"
L:"Dyda!" ( chwila ciszy) " Didzię".
<3<3<3

Sytuacja 5
Ja: "Leoś, a jak Mikołaj przyjdzie to coś Ci zabierze?"
L. kiwa głową i mówi:" Dyda"
Ja: "Taaaak? A ile tych smoczków Ci zabierze?"
L: "Wa (dwa)."
Ja: "Ale przecież Mikołaj jest dobry, to chyba da Ci coś w zamian?"
L. ( podniecony): "Enty! ( prezenty)"
Ja: "Ile tych prezentów??"
L: "Osiem".
( Leoś nie ma pojęcia ile to osiem, ale jak widać, wie, że więcej niż dwa ;)).

Sytuacja 6 ( codzienna i notoryczna)
Leon rozsypuje klocki. Następnie biegnie do pufy z zabawkami i wyrzuca jedną po drugiej, jedną po drugiej.
Ja ( powstrzymując opadające ręce): "Synek!!??? I kto to teraz posprząta???"
L. ( z niekłamaną radością): "Mama!!!"

Sytuacja 7 
Kupiliśmy obrotowy elektryczny "mop" w Lidlu ( totalna porażka za 100zł). Jest na baterię, którą podładowuje się ładowarką. Włączaliśmy go i zamykaliśmy pokój, żeby mógł spokojnie jeździć  i sprzątać. Pracując delikatnie brzęczy. Leon po prostu się go bał ( boi się wszystkich aut i zabawek, które same jeżdżą, panicznie). Włączałam go więc, gdy młody był na podwórku. Niestety, pewnego dnia zupełnie zapomniałam, że mop jeździ w pokoju Leosia. Gdy weszliśmy, natychmiast go wyłączyłam, ale to wystarczyło, by wieczorem, po kąpieli Leoś krzyczał wchodząc do pokoju.
L:"Pop!!!! Pop!!!! (mop,mop)"
Ja:"Nie ma mopa kochanie. Mamusia już wyniosła".
L.:"Pop! Pop!"
Ja:"Nie ma."
L:"Jeździ!!!"
Ja:"Gdzie kochanie?"
L: "Tutaj...(myśli)...pokója...( po pokoju)".
Poszliśmy do pralni, pokazałam młodemu, że mop już smacznie śpi. Uspokoił się.

Sytuacja 8
Grudzień miał być dla Leosia miesiącem nauki kształtów. Zawzięłam się, bo ma prawie dwa latka, a garnuszek z kształtami, albo dopasowywanie cieni to wciąż niestety wiedza tajemna ( gdyby np. trzeba było dopasować kształty, żeby jechać traktorem to na pewno by już je umiał!).  Dlatego codziennie ( powiedzmy) wieczorem starałam się ćwiczyć z Leosiem nazywanie kształtów i dopasowywanie.
Kółko, kwadrat, trójkąt, gwiazdka.
W języku Leosia: "Kółko, kółko, kółko, kółko".
;D

Sytuacja 9
Podobna jak wyżej.
Jak to na matkę nauczycielkę przystało - po nieudanych próbach nauki "tatów" ( kształtów) postanowiłam zabrać się za naukę ... liter. No dobra. 4 liter z napisu HOME, który mam w salonie, a którym Leoś uwielbia się bawić.
Ja:" To jest H. A to jajo to O. To jest M. A to jest E. A teraz jeszcze raz." (i tak gadam, gadam, gadam), aż w końcu pytam, pokazując Leonowi E - "Co to za literka?"
L: "E!"
Ja( pękając z dumy i czując rosnące podekscytowanie z mojego genialnego nauczania) pokazuję M:"A to?"
L:"E!"
Ja ( już nieco mniej radosna ;)) pokazuję H: "A to?"
L:"E!!!"
Ja pokazując O:"A ta literka???"
L:"Kółko! Buju, buju" - wyśpiewał Leo, bawiąc się literką jak huśtawką :)

Sytuacja 10
Jeszcze klimat świąteczny.
Nie wiem, czy kiedykolwiek o tym pisałam, ale śpiewam. Tzn. lubię śpiewać. Kiedyś, kilka lat śpiewałam w chórze w kościele :), a ostatnie lata prowadziłam chór szkolny. No i namiętnie śpiewam w domu, teraz dzieciom. Leoś lubi ze mną śpiewać i tańczyć. Słodko przeciąga i nawet mam wrażenie, że czasem zaczyna brzmieć ;)
Przygotowania świąteczne w toku. W radiu lecą kolędy. Na środku pokoju mój mały chłopczyk buja się, przestępując z nogi na nogę.
"Doooooja, Dooooooja" - śpiewa, a jego oczy mówią więcej niż tysiąc słów.
To była pierwsza kolęda w wykonaniu mojego syna. "Gloria, gloria..."
Być może jestem nienormalna, ale jak tylko to zobaczyłam, zryczałam się jak bóbr.


No 10 sytuacji na razie wystarczy :)

Przepraszam, że życzenia świąteczne złożyłam tylko na instagramie.  Miałam plan (i nawet fotkę przygotowałam), by wstawić je w Wigilię. Ale dzieci miały inne plany :) Za wszystkie złożone w komentarzach i wiadomościach życzenia serdecznie dziękuję i życzę Wam samych wspaniałości nie tylko na święta. Julicie dziękuję za przepiękną kartkę, którą listonosz przyniósł dziś, a Balbinie Malinie za paczkę ekstra ciuszków po swoim synku, w których Leoś obecnie biega i zdziera, zgodnie z zaleceniem, do ostatniej dziury :)

A na zdjęciu Nenon i Ameja ze swoimi prezentami :) A raczej...na swoich prezentach :)





17 komentarzy:

  1. Uwialbiam Nenona i Ameje :)
    Sytuacje czytne poprawily mi humor, Nenon jest the best, Ameja ma swietnego starszego brata.
    Wszystkiego naj naj naj dla Was.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie przedstawione sytuacje cudne i w pewnym sensie znajome ;) A najczęściej powtarza się u nas ta nr 6 - też zawsze to "mama" ma posprzątać (ciekawe, dlaczego nigdy "tata"? ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, dlaczego nie tata :) Bo mama sprząta najlepiej :) buźka

      Usuń
  3. Świetnie mówią w Twoim domu :)
    Piękne mieliście Święta z taką kolędą. Doooooja - urocze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja córka na wszystko by odpowiedziała tata a mamę za rękę ciągnęła że ma to zrobić np. Kto ma Cię wykąpać było by tata! Ale wzięła by mnie za rękę do łazienki. Ale Twój syn umie już ułożyć sorter tylko nie umie nazwać? Moja ukladalismy we dwie nie umiała u kuzynki dorwala za jakieś czas sama całe ułożyła. Teraz przerabiamy Play doh super zabawa szczególnie że chora z gorączką w domu siedzi i nie nudzi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka już duża ta twoja panna :)

      Usuń
    2. Jaka już duża ta twoja panna :)

      Usuń
    3. Umie tylko włożyć dobrze kolko. Pozostale ksztalty trzeba przekręcić żeby wcelowac, a na to nie ma już cierpliwosci.niestety. A Amelia ma juz 4,5 miesiąca i prawie 6,5kg 😊

      Usuń
  5. Jacy oni są już duzi :) Rosną jak na drożdżach.
    Wesoło macie :)
    Sytuacja nr 6 mnie rozwaliła hihi

    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  6. Sweeten rozmowki! :) "Wajat" sie domyslilam, ale "pipo" w zyciu bym nie zgadla! :D

    Moj trzylatek do dzis olewa cyfry. Umie liczyc, owszem, ale tak mechanicznie. Kiedy ma jedna rzecz, mowi ze ma jedna. Kiedy jest tego wiecej niz jedno, mowi, ze ma trzy i niewazne czy jest tych rzeczy dwie czy dziesiec! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudak;)Rozbrajają mnie takie rozmowy;)
    Sprawdzają się prezenty?Też się zastanawiam nad takim czymś

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe wspomnienia :*
    Rosną te twoje szkraby szybciutko :*
    Dużo zdrowia, miłości i cierpliwości w nowym roku :*

    OdpowiedzUsuń
  9. No "Pipo" najlepsze;-0 No "pipo" jak jedziesz ciśnie mi się na usta;-0
    Alu, zdrowia Wam życzę - właśnie doczytałam, że znów z Amelią jesteście w szpitalu;-(
    Zdrowi i jeszcze raz zdrowia oraz radości, miłości i cierpliwości w Nowym Roku!!!!1

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha pipo hahaha uwielbiam was ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Scenki urocze <3 Coś długo nie mógł trafić do Was ten listonosz.. no ale grunt, że trafił :) Buziaki :* i przepraszam, że tak mało się odzywam, ale z dzieckiem żyje się w innej czasoprzestrzeni :P

    OdpowiedzUsuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP