7:45 PM

Czy już mnie kochasz?

Mam ciągle gości. Nie mam czasu napisać nawet kilku słów, ani odpisać na maila. Przepraszam, nadrobię zaległości w najbliższych dniach.
Szybki raport z tego, co u nas:
1) mały mówi leeeee, giiiiii, ggggyyyyy, eeeoooo
2)pełza bardzo sprawnie
3) w łóżeczku rozwiązuje ochraniacz i próbuje się za niego podciągać, jeszcze jednak jest za słaby, by usiąść
4) upał nas strasznie wymęczył, Leo gorzej zasypiał w dzień i częściej budził się w nocy
5)każdego dnia zastanawiam się, czy można kochać bardziej i każdego dnia kocham bardziej

Z rzeczy trudnych...myślę, że w adopcji bardziej niż w rodzicielstwie biologicznym występuje lęk o więź. Patrzę na synka i myślę często, czy on wie, jak ja go kocham i czy kocha mnie, choć w 1/3 tak jak ja jego...czy kiedykolwiek tak mnie pokocha... Doszukuję się oznak tego, że jestem dla niego najważniejsza. Prawda jest taka, że usypia najlepiej przy mnie. Wycisza - najlepiej przy mnie. Ale do wszystkich chętnie pójdzie i uśmiecha się radośnie (jedyne, co obserwuję to to, że u obcych cały sztywnieje, naciąga paluszki u stópek jak baletnica, a u mnie jest luźny i zrelaksowany). Czasem patrzy na mnie takim "maślanym" wzrokiem ( to powiedziała moja siostra), gdy zasypia w łóżeczku i popłakuje,a ja pochylam się nad nim to zaczyna gilać mnie po policzku i łapać za nos. Ma wtedy już takie półprzymknięte oczka... A ja mu szepczę do uszka: "Kocham Cię syneczku... jestem tu....kocham Cię..."

Tak często mu to powtarzam, że nie wiem, czy jego pierwsze słowo nie będzie brzmiało "kocham".

Leo nie musi być lekarzem, prawnikiem, nauczycielem...sklepikarzem, ślusarzem, drwalem... Nieważne kim będzie w przyszłości. Marzę, że wychowam go na człowieka, który będzie umiał kochać i który będzie umiał być szczęśliwy, kimkolwiek zdecyduje być...



41 komentarzy:

  1. Alu tak myslałam, że masz chyba gosci skoro nie piszesz a my tu tęsknimy ......... Rozumiem, że nie masz czasu. Tak więc do kolejnego wpisu..... a Leos na pewno Cię kocha z całego serca tak jak Ty jego. Nie ma mocnych na takie uczucie. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kati kochana, szykuję się do odpisania na e-mail! Przepraszam za zwłokę. Całuski!

      Usuń
  2. Syneczek na pewno Cię kocha. Już niedługo usłyszysz od niego magiczne kocham Cię mamusiu. A teraz na swój sposób Ci to pokazuje, np. tym ciągnięciem za nos :)
    Fajnie, że u Was wszystko dobrze. Niecierpliwie czekam na każdą wiadomość co tam u Was słychać.
    Ściskam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :) Pozdrawiamy!

      Usuń
  3. Bardzo miło się Ciebie czyta...miłości w Tobie tyle, że synuś na pewno wie jak Go bardzo mocno kochasz, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zajrzałam dziś do Ciebie, jak znajdę więcej czasu to przeczytam Twojego bloga i się lepiej poznamy :)

      Usuń
  4. Dobrze, ze napisalas pare slowek bo juz sie stesknilam:*
    Leo na pewno doceni wielka milosc jaka zostal obdarowany!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo nowy obrazek :) Jesteś strasznie kochana, zawsze mnie Twoje komentarze tulą jak ciepła kołdra.Buziak

      Usuń
  5. na pewno Cie kocha! a ta malutka dloń... rozkoszna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwie rączki złożone w serduszko :D Leo jest przeeeeekooochhaaaannyyy!
      Buziak

      Usuń
  6. Pięknie Allu piszesz o swoim ukochanym synku a także o adopcji, na pewno Leo Was kocha tego jestem pewna, pięknie gaworzy, buziaczki dla szczęśliwej rodzinki-pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu :) I również ciepło pozdrawiam!

      Usuń
  7. W ciągu kilku miesięcy czytania blogów o adopcji, dotarło do mnie, że rodzicielstwo adopcyjne nigdy nie będzie takie same, jak biologiczne. Wiem, tak się mówi.. że to tylko inny początek, że wszystko da się nadrobić miłością.. A ja się z tym nie zgadzam. Rodzicielstwo adopcyjne jest okupione strachem o więź, o to, czy uda się nadrobić stracony czas i poukładać emocje dziecka i przekonać go, że dorosłym można jednak zaufać. Jest zastanawianiem się, czy dzisiejsze zachowanie naszego dziecka jest tylko buntem kilkulatka, czy już zaburzeniem i trzeba szukać fachowej pomocy.. Alu życzę Wam, by tych wszystkich strachów było jak najmniej! :) Bardzo chciałbym, żebyś kiedyś tu na blogu napisała, że usłyszałaś właśnie od swojego syna (już dorosłego) że jest szczęśliwy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo- adopcja jak kompletnie innym rodzajem rodzicielstwa- ani lepszym, ani gorszym, bez dwóch zdań trudniejszym, ale RODZICIELSTWEM i tak jak każdy rodzic, RA ma swoje strachy i lęki i w tym nie różni sie w żaden sposób od RB. Nie warto wchodzić w adopcję z postanowieniem, że wymaże się całą przeszłość dziecka- rolą RA jest zmierzenie się z całym bagażem jaki wniesie w nasze życie nasz Adoptuś i pomoc w poradzeniu sobie z tym i ruszeniu naprzód z nami jako Rodzicami.

      Usuń
    2. Ehhh... podpisuję się pod powyższym komentarzem weareamatchmadeinheaven, ale jeszcze poświęcę wkrótce Ewuś Twojemu komentarzowi posta.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Kompletnie podpisuję się pod tym co napisała Ewa. Adopcja to jest zarówno inny początek jak i całe życie. Ale na pewno okazywana miłość procentuje, w mniejszy lub większy sposób, ale zawsze. I nie ma bata, żeby z takiego ogromu miłości jaki Leoś dostaje od Ciebie nie było owoców. Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę i wiem, że owoce będą. Wiesz... to inne życie...zawsze jest inne. Nie wiem jak wyrazić to co myślę.
      Więc nowy post wymyślę :P
      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Alu, faktycznie ostatnio rzadziej piszesz... nadrabiaj, bo jestem bardzo ciekawa, jak Wasze codzienne dni :)
    Zgadzam się z Ewą całkowicie w kwestii rodzicielstwa Biol. i Ado. Na pewno ten strach o więź zawsze siedzi z tyłu głowy. Z teorii to wiem, że jeśli dziecko zbuduje z kimś, (np. MZ) więź do 4 miesiąca to problemów z więzią później nie powinno być. A miłość, którą otaczasz Leo jest teraz najważniejsza, bo buduje w nim poczucie wartości, uczy, że jeśli płacze to Mama przyjdzie pocieszyć, zapewnia poczucie bezpieczeństwa.
    Przypomniało mi się, że mój Synek w ubiegłym roku miał 5 miesięcy w te upały, i leżeliśmy w szpitalu. Nie siadał jeszcze absolutnie. Kręcił się wokół swojej osi. Zaczynał dopiero klękać. Wiec Leo rozwija się super pod tym względem :) Jeśli chodzi o mowę to moje dzieci mówiły szybko, bo ja do nich dużo mówiłam i śpiewałam. To procentuje. A rozwój mowy i ruchowy następują po pierwsze skokowo, po drugie naprzemiennie. Wiec się nie martw. Ale śpiewaj, szepcz, opowiadaj, zagaduj :) Zdziwisz się, gdy z dnia na dzień Leo zacznie powtarzać.
    Przesyłamy buziaczki :)
    a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no i chyba mam taką samą pościel w kwiatki, na której leży Leo... z IKEA ;)

      Usuń
    2. Dziękuję za dobre słowa.
      A pościel z IKEI :) Była kiedyś na promocji :D hehe
      Buziak

      Usuń
  10. Jestem przekonana, że już wkrótce usłyszysz od Synka te dwa upragnione słowa :) Taka miłość jak Wasza musi w końcu zostać odwzajemniona, nie ma innej opcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Zdrówka Bajeczko i telefonu.
      Pamiętasz, jak to było u mnie? Miałam ostatni zakręt, pełen chorób, szpitali itp. i po tym zakręcie...wzeszło słońce. Mój synek :D
      Tego i Tobie życzę.

      Usuń
  11. Alu- synek na pewno doceni te pokłady miłości jakie Mu dajecie a i Ty zobaczysz z czasem efekty tego co robicie i ile Mu dajece. Rób co robisz, bo robisz to czego Leoś potrzebuje i jesteś w tym wspaniała, naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam się za bardzo w temacie RA.
    Wydaje mi się jednak, że Leo był bardzo malutki, kiedy go odnaleźliście. Miał 4 miesiące, prawda? Zgadzam się z opiniami powyżej, że otrzymuje od Was, od Ciebie tyle ciepła i miłości, że NIE MA MOŻLIWOŚCI żeby Was nie kochał, tak jak dziecko kocha rodziców.

    Pozdrawiam serdecznie i przesyłam w Waszą stronę mnóstwo pozytywnej energii :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana, oby tak było :D

      Usuń
  13. Miłośc procentuje, myslę że synek bedzie coraz częsciej w miare wzrostu odwzajemniał uczucie. Teraz jest malutki i dostaje wasza miłośc jako kapitał na przyszłe zycie....ale penie niedługo bo czas szybko biegnie ...przytuli sie do ciebie i powie... mamo kocham cie ....
    wierze że tak bedzie....
    serdeczności
    http://leptir-visanna6.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. No to Alluu wpadłaś w te sidła...bo tak małe dziecko najczęściej okazuje swoją miłość bawiąc się twarzą, nosem, wkładając łapki do buzi mamy...poczekaj aż zacznie cię z miłości klepać po policzkach..mój czasem tak robi jak jest bardzo szczęśliwi że mnie widzi to z miłości bierze mnie dwoma łapkami za twarz i poklepuje...nie powiem..mocno wtedy czuć tą miłość... ;-) buziaki dla was!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz stał się dziś moim ulubionym. Hehehe.
      Dziękuję!
      Buziaki!

      Usuń
  15. Przypomniała mi się rozmowa mojej kuzynki z synem:
    "Mamo, kochasz mnie?"
    "Nie..."
    "?!?!?"
    "Nie kocham cię. Ja cię baaaardzo kocham!"
    "Ufff..."
    Powiem Ci, Alu, że mnie jakoś ominął strach o więź, choć, jak sama wiesz, strachów różnych mi nie brakowało. Ale tego akurat nie było. Wiedziałam, że jesteśmy sobie przeznaczeni i efektem tego może być tylko wzajemna miłość. To jasne, że ja dałam mu ogrom, zawsze się jednak pilnowałam, żeby nie oczekiwać nic w zamian. Zdawałam sobie sprawę z tego, że on dopiero uczy się i okazywania miłości, i przyjmowania jej. Akurat mój mało mówiący synek długo nie odwzajemniał słownie uczuć, ale uwierz mi, że tak poza tym, to po prostu on sam, cały, jest chodzącą miłością i z niego uczucia się wprost wylewają - w oczach, gestach, czynach, w sposobie bycia. Mówimy o nim, że jego drugie imię to błogosławieństwo:-) "Mamusiu, tatusiu, chodźcie, dam wam błogosławieństwo" - i rysuje staruszkom krzyżyki na czółkach;-))) Nie mówi zbyt często "kocham cię" - tylko czasami - ale i tak wymięęękamy:-))))
    Alu, Leoś kocha Cię w pełni - tak jest już teraz. Nie martw się, po prostu kocha dalej. I pamiętaj... uczeń przerasta mistrza:-) Pa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe - zapamiętam!
      To będzie moje motto na przyszłe dni :)
      Całuję!

      Usuń
  16. Allu, nie znam rodzicielstwa adopcyjnego "z pierwszej reki", wiec moge sie mylic, ale wydaje mi sie, ze tak male dziecko nie potrafi jeszcze za bardzo okazac wiezi czy milosci. Fakt, ze Leo idzie chetnie na rece do obcych osob jest normalne. Sa rozne dzieci. Moja corka brana przez obcych wyrywala sie i darla jak opetana, dla niej liczyla sie tylko najblizsza rodzina. Ale moj synek zawsze dawal sie brac wszystkim na rece. Do dzisiaj sie daje, patrzy tylko bacznie na obce osoby, tak jak opisujesz Leo - sztywnieje, ale nigdy nie protestuje. Leos moze byc po prostu bardzo towarzyskim chlopczykiem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie masz rację :) Dziękuję za wsparcie :)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  17. Słów "Kocham Cię" nigdy dość. My dorośli często potrzebujemy zapewnień o miłości, co dopiero taki maluszek. Leoś pięknie się rozwija otoczony Waszą miłością. Wyrośnie na szczęsliwego człowieka. A te dobre słowa, z pewnością do Ciebie wrócą. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocha i to na pewno .Pozdrawiam ewa

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak nie kochać takiej mamy? No jak?? :))

    OdpowiedzUsuń
  20. No, jak nie kochać takiej Mamusi-Alusi? Tak bardzo potrzebowałaś kiedyś zapewnień o mojej do Ciebie miłości... Dzisiaj już wiesz, że kochałam i kocham. Leoś też będzie wiedział, a dzisiaj na pewno to czuje. (Mama)

    OdpowiedzUsuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP