9:30 PM

Propozycja...

Z przyczyn ode mnie niezależnych muszę usunąć treść tego posta.
Nasza decyzja została podjęta i jest ostateczna.

24 komentarze:

  1. Tylko spokojnie, powoli, powoli, nie na gorąco, spokojnie. Po nocy mogą przyjść inne decyzje. Sen układa, porządkuje, nie nadarmo mówi się, że jest dobrym lekarstwem. Przyszłam do Was od Hanulki i zostanę już na dłużej wysyłając w Waszą stronę ciepłe myśli.
    Meg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ciepłe myśli i pozytywną energię przesłaną w naszą stronę :) Dotarła :)
      Decyzja jednak pozostaje niezmieniona.
      Witam i cieszę się, że chcesz poznać naszą drogę :)
      Buziaki!

      Usuń
  2. A może chociaż spróbujcie, spotkajcie się z nimi, dajcie im i sobie szansę - może nie warto tak od razu wszystkiego przekreślać...A w jakim są wieku - dużo starsze od tych oczekiwanych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgadzam się!!! Jeśli nie czujecie, że to Wasze dzieci to nie ma sensu aranżować spotkania. To Was rozwali i dzieci też.

      Usuń
    2. Popieram !!!!
      My też odmówiliśmy. Do dziś to do mnie wraca, mimo iż uważam, że bardziej dojrzałej decyzji w życiu niż ta, o której piszę, nie podjęłam. My dowiedzieliśmy się podczas spotkania z dzieckiem pewnych bardzo istotnych rzeczy, o których nie było mowy w 'papierach'. Ciężkie chwile, długie rozmowy... Nie udźwignęlibyśmy tego. Nie jest łatwo podejmować taką decyzję, kiedy się brało na ręce, przytulało. Kiedy przez chwile myślałaś już, że to dziecko będzie twoim dzieckiem... Nie było łatwo, ale trzeba 'mierzyć siły na zamiary', jakkolwiek by to nie brzmiało... Ściskam Cię mocno - masz mojego mejla, więc jestem jak bym była potrzebna :-)

      Usuń
    3. * jakbym nie jak bym ! :-)

      Usuń
    4. Nie mogłabym spotkać się z dziećmi. Czuję, że to nie są moje dzieci. Po prostu nie na nie czekamy. Uważam, że każde dziecko zasługuje na miłość i radość ze spotkania,a nie na niepewność i pewien rodzaj żalu, że miało być inaczej. Z drugiej strony ja też mam prawo spełnić swoje marzenia. Już z wielu musiałam zrezygnować.
      Dzięki dziewczyny. Dzięki. Że jesteście, wspieracie i ROZUMIECIE.
      Jest ciężko i pewnie jeszcze będzie długo... Ale jesteśmy dorośli i taką dorosłą i dojrzałą decyzję, dobrą dla dzieci i dla nas jednocześnie - musieliśmy podjąć.
      Buziaki

      Usuń
  3. Tak patrząc z boku... wydaje mi się to dosyć nie fair, że propozycja pada przed końcem szkolenia, taka propozycja... no nie wiem, ja wyczuwam jakąś presję.
    Nic dziwnego, że jesteś w rozsypce, pewnie masz jeszcze mega poczucie winy wobec tych dzieci... Ja bym chyba miała, pół życia bym się zastanawiała, czy dobrze zrobiłam... ech wszystko po prostu toczy się za szybko!
    Nawet z ciążą człowiek się czasami musi oswoić... Wy dopiero przywykacie do myśli o adopcji. Nie powinni Was teraz stawiać przed takimi wyborami. Tak po ludzku - tak mi się wydaje.

    (a poza tym się oficjalnie witam, choć czytam już dawno!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam również :)
      szczerze mówiąc trochę też tak uważam. Choć niby nie można mówić o presji, OA dał nam czas, dał nam spokojnie i bez nacisku podjąć decyzję. Jakiś jednak mam żal, że musiałam zmierzyć się z takim przykrym wyzwaniem, mimo, że nasze oczekiwania były przecież inne i ta propozycja...eh... nie spełniała ich. Brzmi to okropnie, ale tak jest.
      Więc siedzę sobie taka pokiereszowana wewnętrznie przed kompem i zastanawiam się, czy jeszcze kiedykolwiek będzie tak samo...

      Usuń
  4. A ja myślę, że to trochę nie w porządku ze strony Ośrodka. Przecież Wy jesteście dopiero na początku drogi, nie przeszliście jeszcze nawet całego szkolenia!
    Wiesz, ja myślę, że Wasze uczucia i Wasze dobro też się liczy, nie tylko tych dzieci. Nie rozumiem, dlaczego tak mało Ośrodek bierze pod uwagę Wasze oczekiwania, pragnienia, ograniczenia...
    A przecież, tak jak napisałaś, Wy za to płacicie emocjonalnie ogromną cenę, to nie jest dla Was prosta rzecz odmówić.
    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz sporo racji, ale nie mogę ich winić. Ośrodki szukają przecież rodziców dla dzieci, a nie dzieci dla rodziców. Szkoda, że będę musiała z tą naszą odmową żyć przez resztę życia, wierzę jednak, że dzięki niej dzieci trafią do takiej rodziny, która na nie czeka! Jestem tego nawet pewna. To nie byliśmy my. Po prostu.
      Ale masz rację - cena którą płacimy - jest ogromna. Jestem mrówką z kamieniem wielkości żaby i dźwigam go...

      Usuń
    2. Dzięki Aniu, będę próbować myśleć inaczej. Tak, jak piszesz, dziękuję.
      A co do pisania bloga - kochana, to nic trudnego :) I naprawdę, naprawdę pomaga.
      To jak zdrowa psychoterapia :)

      Usuń
  5. Jak dojdziesz do siebie-napisz więcej!
    wsłuchaj się w siebie i nie bój się podjąć decyzji - jakkolwiek by cię konsekwencje nie przerażały!
    trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mogę nic więcej napisać.
      Może tyle, że odmówiliśmy.

      Usuń
    2. Domyślam się i nie czuj się z tym źle! Pamiętaj, że My Rodzice adopcyjni też mamy prawo podejmować takie decyzje! Pozbieraj się szybko, bo Wasze dziecko gdzieś już pewnie na Was czeka! A te dzieci pisane są komuś innemu!Pozdrawiam Cię i przytulam bo wiem jak zasrana to jest dla Was sytuacja!!!!

      Usuń
    3. Dzięki :) Zbieram się. Mimo wszystko nie czuję się tak źle, jak można by przypuszczać. Daję sobie prawo do bycia szczęśliwą i odpowiedzialną za własne wybory. Mam nadzieję, że nie będę tylko tej decyzji żałować.
      Buźka!

      Usuń
  6. Nie zdążyłam przeczytać przed usunięciem postu, więc nie jestem do końca w temacie, ale myślę, że ośrodek mocno stara się znaleźć dom dla dzieci, nawet wśród rodziców, którzy nie ukończyli szkolenia. Jednak doskonale wiem jak trudno jest podjąć decyzję, która nie do końca pasuje. Z jednej strony człowiek myśli, że nie wypada odmówić, jak to odbiorą w ośrodku, kiedy znów zadzwonią, itd. Ale wiem, że taką decyzję podejmuje się na całe życie. Właśnie dla dobra dzieci, jeśli coś nie pasuje nie powinno się jej podejmować. I chyba lepiej zrobić to bez spotkania z dzieckiem. My podjęliśmy się trudu wychowywania chorego dziecka, mimo, iż jest nam trudno to wiemy, że Kamil jest nasz i do nas miał trafić. Ale wiem, że nie każdy byłby w stanie ponieść trud wychowania dziecka z chorobami bądź pochodzeniem, które przerasta. Trzymam kciuki za podjęcie decyzji, jakąkolwiek podejmiecie będzie ona słuszna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładanie tak jak piszesz. Są rzeczy, których nie jesteśmy w stanie unieść i nie ma sensu brać tego na barki ( a moje akurat są mizerne). Czujemy, że to nie nasze dzieci. Po prostu.

      Usuń
  7. Ja również nie zdążyłam przeczytać postu, ale po komentarzach zorientowałam się w temacie. Trudna sytuacja. Ale myślę, że najważniejsze to wsłuchać się w siebie. Pozdrawiam i przesyłam mnóstwo ciepłych myśli w ten zimny wieczór

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochani! Tak zrobiliśmy - w zgodzie ze sobą...

      Usuń
  8. Nie przejmujcie się tak bardzo. Macie prawo decydować o losie Waszej rodziny i robicie dla dobra tych dzieci. Jeśli czuliście, że to nie to, to znaczy, że tak jest. Czyli podjęliście dobrą decyzję. Ośrodek pyta, proponuje, bo szuka rodziców. Dziwne jest jednak to, że przed kwalifikacją jest już propozycja. Wiem, że trudno zachować spokój w takiej sytuacji, ale trzymajcie się dzielnie i spokojnie czekajcie na swoje szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Już czuję się coraz lepiej, choć myślę o dzieciach co jakiś czas. Nie mam do siebie pretensji, uważam nawet, że przyczyniłam się do szczęścia tych dzieci. Buźka!

      Usuń
  9. Nam zaproponowano troje dzieci jedno na pewno miało fas 6 4 2 latka a my jasno określiliśmy że chcemy dziecko do drugiego roku życia.Odmówiliśmy .Tak samo czuliśmy ze to nie nasze dzieci.Jestem pewna że lepiej podjąć świadoma decyzje nie niż brnąc w coś co z czasem z pewnością przerośnie. Pół roku później odnalazł się nasz syn miał 11 miesięcy dziś ma 6 lat. Cierpliwości wasze maleństwo gdzieś na was czeka .Pozdrawiam ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dziękuję za słowa otuchy, też czuję, że nasze dziecko jest gdzieś i czeka. Buziaki dla Waszej rodzinki :*

      Usuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP