2:31 PM

Chrzest Amelii i drugie urodziny Leoncja.

Nareszcie mam chwilę ( jakieś 45 min), by napisać, co u nas się wydarzyło, co słychać, poza chorobami ( bo o tym wiecie).
Leoś rośnie i dorasta. Jest niesamowity, zaskakuje nas, rozśmiesza i powala na łopatki każdego dnia. Pięknie już mówi, choć nie wszystko wyraźnie. Literka "L" to "J", podobnie jak "R" :) Od kilku dni zaczął wszystko zdrabniać. Na przykład:
"Mamo, chodź na dwójek (dwórek), jowejecek (rowereczek) pojeździć"."Ooooo, desejeczek! (desereczek)", "Motojeczek (motoreczek) jedzie!!!", "Kokeciek! (koteczek)".
Jest bardzo uczuciowy i wrażliwy, chyba po mnie, bo mój mąż taki absolutnie nie jest. Lubi się tulić, całować, głaskać. Mówi nam, że nas kocha ( najbardziej swoją Ameję). Gdy coś zrobi źle i zwrócę mu uwagę, zaraz odpowiada:
"Pójdę, pójdę, do kąta." - następnie leci pod drzwi domu, rzuca się na ziemię i odstawia akt I sztuki :"Mamo, odwracamy role, chodź mnie przeprosić." Wygląda to tak, że zaczyna się wycie kojota i krzyki:" Mami, maaaaammmmiii, opaaaaaa, siesiosić (przeprosić)". Początkowo latałam za nim z poczuciem winy, że dwa razy poszedł do kąta i teraz ma zrytą bańkę, ale teraz wołam go po prostu i rozmawiamy. Ehh...tzn. staram się mu wytłumaczyć co zrobił źle, ale jak tylko się przytuli i powie mi:" Mami siesiasiam", to mięknie mi całe serce i chyba przez to brak mi konsekwencji.
Czasem niestety brak mi cierpliwości, szczególnie, gdy Leoś zrobi coś Amelii (choć przecież robi to nieświadomie), np. młoda siedzi, a on podbiega i walnie ją w klatkę, żeby upadła i leżała. Albo przytula ją ciągnąc za głowę. A ostatnio nakarmił ją czymś podobnym do żelków. Ja akurat korzystałam z WC, przy otwartych drzwiach oczywiście, przesunęłam ich na środek pokoju, żebym z łazienki mogła widzieć, no i zobaczyłam... jak L. wkłada coś A. do buzi. Nic tam, że okno balkonowe było odsłonięte, z gołym tyłkiem pobiegłam ratować Amelię. Ot, życie matki! :) (Z tego miejsca serdecznie pozdrawiam Pana w czarnej kurtce spacerującego z psem pod moim domem ;)). Młoda zacisnęła szczękę i ani myślała oddać żelka. W końcu się udało wyjąć to cholerstwo, a Melka radośnie ciumkała dalej słodki smak. Leoś przerażony ( bo ja wpadłam w panikę oczywiście i darłam się : "Amelia, wypluj to, wypluj!!!!), spojrzał na mnie i rzucił się tulić siostrę:" Ameja, siesiasiam...".
Gdy spytałam, dlaczego dał siostrze żelka, choć wie, że tylko mamusia może dawać jej jedzenie, odpowiedział:"Ameja buzię otoziła ( otworzyła), kamić (karmić)". Żeby było ciekawiej, Leoś włożył  jej już rozgryzionego żelka, na pytanie dlaczego, odpowiedział, że siostra nie ma zębów <3
Także u nas się dzieje. Czasem mam wrażenie, że zwariuję, czasem, że już zwariowałam. Czasem mam dość cholernie, czasem wszystko mnie wkurza i przerasta. Ale nigdy, nigdy nie mam uczucia, żebym była nieszczęśliwa. I to jest naprawdę wielka nagroda.

28 lutego ochrzciliśmy Melkę, tego dnia zrobiliśmy też drugie urodzinki młodego. Impreza się udała, córeczka, w przeciwieństwie do brata, przespała całą mszę ( nawet polewanie główki jej nie obudziło). Jedyny pech - ojcu chrzestnemu przed wejściem do kościoła pękła Amelki świeca.
Córcia prezentowała się wspaniale, ubranko na drutach i szydełku zrobiła jej na moje zamówienie babcia (teściowa), a na przebranie miała białą spódniczkę tiulową. Opaskę na główkę zrobiłam ja.
Poniżej skrót imprezy w kilku fotkach.

 Amelcia i ja :)

Amelki ubranko od babci.
 
 Leoś krzyczy:" Wyjąąąćććć, wyyyjjjąąąąććć". Łobuziak kochany :)


 Torty naszych dzieciaczków :) Były pyszne.

Napisałabym więcej, ale czas mi się skończył, heh.




22 komentarze:

  1. Wolę takie posty u Mnie teraz nie fajnie Oliwia miala 4 zabki usuwane nawet nie byłam na to przygotowana. Dwa dni ręce mi się trzesly strasznie. Sama trzymalam oliwie i patrzylam na krew i to wszystko. Stwierdziłam że to wszystko jest nie sprawiedliwe. Moja mam opiekuje sie dziewczynka w wieku oliwii ktora w nocy pije 3butelki slodkiej herbaty i nie myje zębów. Moja nic w nocy nie pije ewentualnie w lato wodę. Szoruje jej zęby przy każdej okazji,slodycze moja je sporadycznie a moja ma pruchnice. Jeszcze dwa do leczenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozcieraj córce na ząbkach 2-3 ziarenka ksylitolu. Można też stosować raz w tygodniu Tooth Mousse.

      Iza

      Usuń
    2. Niestety tak bywa, nic nie da się zrobić. Mnie za młodu już wyrzynały się zęby z próchnicą, moje dziecko myje zęby raz dziennie (za to 7 razy), albo i nie, pije soki i kompoty całą dobę, mleko w środku nocy też się zdarzało (fakt, że przemywałam jej dziąsła gazikiem, ale jak wyszły zęby, przestałam) i co? Pół dziury nie ma, a mimo trzech lat na karku nadal korzysta ze smoczka i sporadycznie butelki z nadciętym smoczkiem (bo tak lubi). Mocne szkliwo i tyle.

      Usuń
    3. Moja juz tylko szklanka. I smoczka ssala do 9miesięcy. Ale teraz zgrzyta zebami.(i nie ma owsikow .)

      Usuń
    4. Moja juz tylko szklanka. I smoczka ssala do 9miesięcy. Ale teraz zgrzyta zebami.(i nie ma owsikow .)

      Usuń
  2. Cieszę się, że jednak mimo chorowania jakoś leci i jak widać jest wesoło! :)
    To najważniejsze! :)
    Ślicznie prezentowała się Amelusia! Ubranko takie jak ja chciałam, ale niestety żeby kupić takie trzeba sporo wydać. Leosia 2 latka jak to zleciało! :)
    Z tym pogryzionym żelkiem to taki miód na serce! <3
    Buziaki Alu.
    Ola i Amelka.

    OdpowiedzUsuń
  3. ach to życi mamy maluszkó. W ciągłym biegu i czujności, nawet w toalecie :) Torty przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszy mnie, że mimo zawirowań zdrowotnych udało się i świętowaliście podwójnie. Amelka miała piękny strój do chrztu, uwielbiam odzież handmade.
    Najlepsze życzenia urodzinowe dla Solenizanta.
    Uściski
    Ps. Nasz smyk też miał chrzest 28 lutego, tylko rok wcześniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna uroczystość za Wami. Oby każdy kolejny dzień był tak niesamowity.
    Sto lat dla Leosia i małej Chrześcijanki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że uroczystość się udała! A Leon... Ekhm, sama mam do Niego słabość po Twoich postach :) I ten rozmemłany dla siostry żelek :) Natomiast sztukę z odwracaniem ról grają i u nas- Lila także oczekuje przeprosin ode mnie, kiedy zrobi coś źle :)
    Co do akcji z żelkiem, to myślę sobie właśnie o plusach i minusach tak małej różnicy wieku między dziećmi. Teraz macie hardcore i na pewno nie raz jest gorąco, a Ty padasz na twarz. Później jednak u Was będzie fajniej- dzieci będą na mniej więcej podobny poziomie rozwoju, wspólnie będą przeżywać choćby wyjście do zoo, czy kina. U nas te ponad 6lat różnicy było super na początku- nie musiałam latać z gołą pupą i ratować Lilkę :) Ale... Ale teraz widzę jednak dużo więcej minusów. A czasu już nie cofnę.
    Buziaki dla Was.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Uwielbiam takie ręcznie robione ubranka dla maluszków.

      Usuń
  7. Pięknie się prezentujecie na zdjęciach! Najważniejsze, że pomimo wszystkich przeciwności potrafisz znaleźć takie "perełki" radości:) Wszystkiego naj... dla Amelki i Leosia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Potwierdzam - pięknie wyglądacie, damy jak się patrzy;-)))
    Sto lat dla Leonka!!!!
    A Amelia jaka już duża!!!
    A historia z żelkiem i słodka i straszna jednocześnie;-0
    Kochana, zdrowia dla Was, dużo!!!!
    I niech już w końcu się skończą te choróbska.
    Obyś mogła trochę odpocząć - tego Ci życzę!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam świeżo upieczoną Owieczkę Bożą :))) I wiwatuję na cześć bardzo eleganckiego Jubilata :)

    OdpowiedzUsuń
  10. I tak niezłą relację nam tu zdałaś jak na zaledwie 45 minut czasu :) Wszystkiego najlepszego dla Leosia z okazji urodzin i dla Amelki z okazji jej wielkiego dnia ! Pięknie się prezentujecie na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, że udało się przeprowadzić podwójną imprezę tak, jak planowałaś. Amelka ma śliczne ubranko, Twoja teściowa ma talent! I bardzo podoba mi się tort z koparką, musiał kosztować fortunę, ale było warto, bo wygląda bajecznie. Drugi tort oczywiście też piękny, ale ja wolę koparki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja z innej beczki, jakie masz piękne, gęste włosy :) boskie!
    Justyna mama blizniakow

    OdpowiedzUsuń
  13. Tez uwazam ze masz sliczne wlosy:), sama robilas tá fryzurke na chrzest? Amelka pewnie tez bedzie bladynká po Mamie!! Tort rozowy poprostu cudny. Najlepszego dla Leo i duzo zdrówka zycze dla Was!! B.

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowne dzieciaki! A leos po prostu wspaniały brat nawet zelka pogryzl:) mocno Was przytula my

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowne dzieciaki! A leos po prostu wspaniały brat nawet zelka pogryzl:) mocno Was przytula my

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne zdjęcia, piękne ubranko Amelki i śliczna opaska. A Ty masz piękne włosy :) Torty super, moja córeczka, poza pierwszymi urodzinami, nie miała kupowanego tortu, a widzę, że naprawdę warto przeznaczyć trochę pieniędzy i sprawić radość dziecku takim wystrzałowym tortem.
    Dzięki Bogu, że najgorsze przypuszczenia odnośnie kaszlu Amelii się nie sprawdziły. Wiedziałam, że będzie dobrze :)
    A z Leosia, chociaż na razie malutki i czasem (jak to zazwyczaj w takim wieku) głupiutkie pomysły przychodzą do głowy, rośnie kochany brat. Uśmiałam się z tego rozgryzionego żelka :D Pozdrawiam serdecznie!!! Anna-Róża

    OdpowiedzUsuń
  17. Alu pięknie napisałaś to co dokładnie czuję ja, tzn. że czasami mam dość, że mam wrażenie że zaraz zwariuję ale nigdy nie poczułam że jestem nieszczęśliwa. Doskonale to ujęłaś. U nas podobnie wariacki czas :) uściski

    OdpowiedzUsuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP