9:53 PM

Ich dwoje. cz.2

Leon
 27 miesięcy = 23 miesiące szczęścia + 4 miesiące tęsknoty. Mój najbardziej roześmiany, najzabawniejszy, najukochańszy, najbardziej wyjątkowy, rozkapryszony, mądry, nieprzewidywalny, zbuntowany syneczek. I duży ( rozmiar ciuchów 104cm) i maleńki zarazem. I samodzielny i potrzebujący pomocy na każdym kroku. I pewny siebie i tracący wiarę, gdy "ja sam" nie wychodzi. Uwielbiam na niego patrzeć. Nie wiem, w czym tkwi ta magia, ale nigdy nie przestaje mnie rozbawiać i zaskakiwać.  Ma oczy jak dwie iskierki ( kto widział ten wie), szelmowski błysk w nich i zbójnicki uśmiech. Może wydębić nim ode mnie wszystko ( o zgrozo!). Serce mi mięknie, a on to dobrze wie, gdy mówi:
"Popjosię mamusio" <3 np. kekoladkę (czekoladkę), na dwójeczek ( na dwór), desejeczek ( deserek), do duziego łóśka ( spać z nami w dużym łóżku), na jąćki ( na ręce), situlić (przytulić), ciałusa (całusa), tatuś zieby był ( "Poproszę, żeby tatuś był...gdy usypiam go,a mąż jest w pracy...).
Zresztą on mówi cały czas. Mała, słodka, nakręcona, z niekończącą się energią - katarynka. Moja ukochana katarynka. 
Rozwala mnie swoimi tekstami co dnia! Naprawdę, co dnia. Ostatnio... usypiam go na noc, ale wierci się okropnie, popłakuje, nie może zasnąć. Melka na szczęście usnęła chwilę wcześniej, więc zaniosłam ją do łóżeczka i miałam chwilę tylko dla Leo. "Popjosię mamusio do duziego łóśka, popjosię..." i wzięłam go do łóżka, przytuliliśmy się. Młody wtulony w moje włosy oddycha coraz spokojniej i coraz bardziej równomiernie. Aż nagle ...zwraca swoją buzię w moją stronę i mówi: "Mamusia fajna, fajna mamusia".
Ehhh. Serce wyskakuje z piersi. Taki syn!!! Taki cud.
Jest bardzo pomocny. Podaje mi pampersy dla Melki, mokre chusteczki. Po jedzeniu odnosi naczynia do zlewu ( czasem mu się zdarza pomylić i wyrzucić je do śmieci :P). Robi siku i kupkę na nocnik.  Woła: "Mamusio, zjobiłem duzią!!! Pokazać!!!". Lecę zobaczyć, widzę dumę w oczach synka, woła: "Tatuś, kupkę zobacić!!!"... Oglądamy kupkę rodzinnie i zachwycamy się dziełem. Synek otwiera kibelek, wyrzuca zawartość nocniczka, ja przepłukuję nocniczek, wylewam do wc, a synek spuszcza wodę. Ostatnio załatwiał się i nagle słyszę, że w łazience płynie woda. Zaglądam, Leoś na podwyższeniu przepłukuje nocnik pod zlewem <3 Rękawy mokre po pachy, ale w oczach ( typ oczu kota ze Shreka) pytanie: "Czy jesteś dumna mamusio??". Och jestem dumna z niego, jestem taka dumna!!!
Wiem, wiem. Nudna jestem. Nie mogę się nachwalić tego mojego szkraba. Czasem przy ludziach gryzę się w język... No ale...chyba większość mam tak ma?
Od końca kwietnia Leoś uczęszcza do żłobka na 4h dziennie. Na razie było całkiem dobrze. Młody cieszył się, że tam idzie. Pytany, jak było, odpowiadał:" Badzio dobzie, badzio dobzie. Atem jechałem, Ojafem bawiłem, na paciu ziabaw taczką piasek wezłem ( Autem jeździłem, bawiłem się z Olafem, a na placu zabaw woziłem taczką piasek)". Ale już dwa ostatnie pobyty w żłobku były słabsze. Synek "pjosił", żeby zostać ze mną. No i płakał w domu. W żłobku nie płakał, pani mówi, że jest super... i rzeczywiście, gdy przychodzę szaleje, nawet mnie nie zauważa i nie słyszy,gdy go wołam. Ale już mi ciężko na samą myśl o jutrze.
Leoś je jak szalony i tak też rośnie. W dwa tygodnie żłobka ( je tam ponoć podwójne porcje) przytył kilogram, nie wiem ile urósł, ale wyrósł ze wszystkich spodni i piżam( mam wrażenie, że w jedną noc) . Waży 15,3kg. Wzrostu ma, na moje oko, z 98cm. Jutro go zmierzę.
Lubi Amelkę. Gnębić też. Odkąd ona jest na tyle świadoma, by wchodzić z nim w interakcję, on zaczyna traktować ją jak równą sobie. Przekonuje ją do wspólnych zabaw. Ciężko mu zrozumieć, że ona jest jeszcze malutka i nie może 2h jeździć jeepem przypięta pasami po podwórku.
Coś w tym jest, że mówi się, że córeczki są tatusia, a synkowie mamusi. Mój syn topi mi serce, jak żywy ogień. Kocham go nad życie.
Ale nie ukrywam, że zawsze chciałam mieć córkę. I uważam się za ogromną, ogromną, OGROMNĄ szczęściarę, że mam tych dwoje. 
Moje wymarzone, wytęsknione, upragnione dzieciaki <3<3<3 
Wiem, że i Wy macie swoje. Jesteście z nich równie dumni. A jeśli jeszcze ich nie macie, to życzę Wam równie udanych, jak te moje cudaki :)))










20 komentarzy:

  1. Aż się serce cieszy. Czuję tę miłość przez ekran normalnie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze :D Niech się ta miłość mnoży :)

      Usuń
    2. :) mnoży się oj mnoży!

      Usuń
    3. :) mnoży się oj mnoży!

      Usuń
  2. Brawo że bierzesz młodego do łóżka jak nie może zasnąć. Też tak robię :) i upajam się bliskością i zapachem mojego synka bo wiem że za 10 lat powie mi, że mam mu wstydu nie robić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe masz dzieci. Pięknie o nich piszesz. I dobrze, że choróbska opanowane! Jakże wtedy spokojniej i łatwiej (mimo ogromu pracy i zmęczenia), prawda ? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem dumna z was ! Ja! Wspaniała rodzinko! A synek dzielny jest i wspaniały. Ah nienwidzialam a mogę wyobrazić sobie pysk i piękny uśmiech leosią! Zych chłopak! Buziaki dla was

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały tekst. ja mogę powiedzieć dokładnie to samo o moim synu Leonie, który właśnie skończył 3 lata. Jest strasznym rozrabiaką, uwielbiam patrzeć jak się bawi swoimi ukochanymi lokomotywkami, jak odgrywa role. Cieszę sie na samą myśl, jak odbieram go ze żłobka i pytam co dzisiaj robiłeś, a on odpowie: "biegałem szybko jak Gabryś". Jest taki uroczy kiedy po rz setny zadaje pytania dlaczego to, dlaczego tamto i tak dalej. Wieczorem, zasypia u nas w sypialni przytulony do mnie albo do męża ale zanim uśnie zawsze opowiadamy bajkę o Gabrysiu albo o Kubie już skończyły mi sie pomysły na te bajki.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz szczescie ze mialas taki splot wydarzeń i masz fantastyczną dwojke. Moja ma właśnie gorączkę i jest teraz mega przytulasna, nie zamieniła bym jej na żadne inne dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  7. A jeszcze miałam zapytać polecasz park rozrywki w Elblągu bo widzę że byliscie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, polecam bardzo bardzo!!! Tylko nie w weekend i nie w upalny dzień. Super zabawa 😊 i prawda, ze mam szczęście.Zdrówka dla malej 😘

      Usuń
  8. Czytam i aż buzia mi się uśmiecha;-)))
    Cudne masz te swoje dzieci - jak malowane!!!!!
    Cały czas trzymam za Was kciuki - zdrowia i radości życzę!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne dzieciaki :-) już nie mogę się doczekać jak Klops będzie tak gadał!
    Dużo zdrówka niech choroby trzymają się od Was już z dala!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak pięknie napisane. Może czuję to tak mocno, bo jakbym czytała o sobie i moim synku, ale to co piszesz jest tak piękne samo w sobie, tak głębokie, z Twoich słów aż bije miłość. Jesteś tak dobrym człowiekiem. Życzę Wam zawsze takiego spokoju, jaki wyczuwa się teraz w Twoim tekście. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Leoś rośnie w oczach. Cudny z Niego elegancik. A Mela urocza. Ostatnie zdjęcie mnie wzruszyło.
    Uściski dla Waszej Rodziny

    OdpowiedzUsuń
  12. Super wpisy (1+2):))) Niech tak trwa i duzo zdrowka dla calej rodzinki:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Alu :*
    Leon ma całkowitą rację: "Mamusia fajna" :)
    U nas też (wciąż) podziwianie kupy, toć to prawie jak dzieło sztuki...

    OdpowiedzUsuń
  14. Az lezka zakrecila sie w oku :* ciesze sie Twoim szczesciem, w dodatku podwojnym:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Super Leoś, super Synek :) Allu, mówiłam Ci, że tak będzie :)
    Masz dwójkę cudownych dzieci, masz więcej szczęścia niż marzyłaś. Pan Bóg bardzo Cię obradował, w cudowny i hojny sposób odpowiedział na Twoje modlitwy.
    Pozdrawiam Cię serdecznie, Anna-Róża

    OdpowiedzUsuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP