8:37 PM

Uwaga! Gryzę!

Leonek ma już 10 zębów. 4 kolejne w drodze. Nie da się tego nie zauważyć...tzn. chciałam powiedzieć, nie poczuć. Młody -  nauczony przytulania i całowania - już od jakiegoś czasu po całusku (czyli dotknięciu rodziców otwartą na maksa buźką), wykańcza całusek mocnym gryzem. I ok, jeśli całuje policzek, wystarczy się wtedy wysunąć i na twarzy pozostaje tylko delikatnie szczypiący, czerwony ślad. Gorzej, gdy obiektem całowania staje się nos...albo...
No właśnie - opowiem Wam historię ostatniego wieczoru - rodem z telewizyjnego programu 'Trudne sprawy'...
Zbliża się dobranocka. Mąż  wziął prysznic, ubrał się w czystą koszulkę i bokserki. Leoś bawi się autkiem na dywanie. Leżymy sobie przed telewizorem. W pewnym momencie synuś zapragnął przytulić się do nas i wdrapał się na kanapę. Położył się mężowi na nogi i zaczął razem z nami oglądać telewizję. Nagle, zupełnie niespodziewanie, mój mąż zaczął drzeć się jak poparzony. Leoś z przerażeniem spojrzał na tatę i szybkim susem skoczył w moje ramiona z miną zapowiadającą zbliżającą się rozpacz. Mój mąż umilkł i skulił się jak embrion. Trochę się przestraszyłam. Zaczęłam pytać, co się dzieje. Ale mąż, z grymasem bólu na twarzy, milczał.
Po dobrych kilku minutach, gdy Leoś, choć wtulony we mnie, rączką zaczął robić tatusiowi "cacy,cacy", mąż wycedził przez zaciśnięte zęby..."Leoś...ugryzł...mnie...w ... jądro...."

:) No cóż, nasz synek zaskakuje nas pomysłowością każdego dnia.

43 komentarze:

  1. No to ma mlody wyczucie ;-) a jak sie usmialam.... dzielny chlopak...poradzi sobie w zyciu :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo uśmiałam się :D ale mężowi nie było na pewno do śmiechu :) słodziak z Leosia!!! <3 buziaki Alu :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Śmieję się chodz nie powinnam, ale nie mogę...Hahahha, no nie mogę...
    Leoś, czemu akurat w te miejsce czułe...
    Leoś cudowny chlopczyk...Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedny mąż, musiał gwiazdy zobaczyć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, aż mnie zabolało :) Kazałam Mężowi przeczytać Twój post. Niech wie, co może go czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Leoś jest niesamowity :)
    Chciałoby się zachować powagę, ale szczęka aż boli ze śmiechu ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ułaa...to musiało boleć...
    Dzieci potrafią zaskoczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie dostał przy tym szczękościsku :)

      Usuń
  8. Hahaha wybacz ale sie usmialam :-P
    Leos ma wyczucie czulych miejsc ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hehe.. O rety ;))
    Uważajcie tam, żeby Młody czegoś tam tacie nie odgryzł, bo się jeszcze może przydać.. ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, no nie wiem :) Dwójeczka to już piękny wynik ;)

      Usuń
  10. Przepraszam Cię Allu, a może bardziej Twego męża ;-) ale wyobraziłam sobie tę scenkę i śmieję się w głos :-))) tylko ciiiii....nie mów mężowi ;-)
    A to ci Leoś mały badacz:-) i widać mały przystojniak!
    Pięknie opisujesz to Wasze życie, że czasem brak słów by skomentować...
    Wirtualne buziaki dla małego odkrywcy ;-)
    E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i też wirtualnie całujemy :)

      Usuń
  11. To się nazywa ugryzienie haha a szablon na owce to kiedyś znalazłam na blogu ,nie pamiętam który to był . Myślę ze jak wpiszesz ,,jak uszyć owcę,, to powinno wyskoczyć parę propozycji ja w sumie tak zrobiłam . Zajrzyj do mnie dałam parę fotek moich maskotek jest tam też uszyta owca. . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam Twoje Tildy, piękne są.Owca super. Rzeczywiście może uszyję do pary...kiedyś ;)

      Usuń
  12. Przesłodki chłopczyk:) Najpierw narozrabiał,potem wtulił się w ramiona mamusi,a na końcu cacy,cacy zrobił. Poradzi sobie w życiu. Mnie uśmievh nie schodzi z twarzy.... Jak Ty się czujesz Alu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) U mnie ok. Mija 25 tydzień ciąży, niedługo mamy wizytę kontrolną z echem serduszka małej, badaniem przepływów macicznych itp. Brzuch coraz większy, zmęczenie też, ale jest ok :) Leoś daje mi energię do życia :)
      Buziaki

      Usuń
  13. O raaaaaany, ależ to musiało boleć :(
    No cóż- życie z dzieckiem to zaskakująca przygoda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Czasem trzeba pocierpieć, żeby później móc się cieszyć :)

      Usuń
  14. Kazałam mojemu mężowi przeczytać ten wpis. Bo on twierdzi, że mamy kanibala w domu, a tymczasem nasz Mały gryzie tylko po nosach ;-) Jak widać może być gorzej ;-) Ale nasz ma 10 miesięcy, więc może wszystko przed nami; -)
    Leoś ma szczęście, że go odnaleźliście :-) I Wy, że dał się odnaleźć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) To prawda, prawdziwi z nas szczęściarze :)

      Usuń
  15. Trochę to jednak nienormalne. Mam prawie 4-letnie dziecko i nie pamiętam żeby kiedykolwiek nas gryzło... :-S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z kolei wśród moich znajomych dzieciaczków nie ma takiego, które by NIE gryzło - uważam, że wszystko jak najbardziej w normie :)

      Usuń
    2. Na szczęście każdy sam ustala normy :)
      Oby tylko takie nienormalności zdarzały się w naszym życiu :)

      Usuń
    3. Dodatkowo załączam dla wszystkich martwiących się szczypaniem, gryzieniem u niemowlaka i dziecka :)

      "Szarpanie czy szczypanie sprawia nam nie tylko fizyczny ból, ale często także przykrość. Bo oto nasze kochane dziecko, o które tak dbamy i któremu jesteśmy gotowi nieba przychylić, dotkliwie nam dokucza. Czy rzeczywiście małe dziecko ma intencję, by sprawić nam przykrość? Jak reagować na taką sytuację?
      Przede wszystkim warto wiedzieć, że u niemowlęcia i małego dziecka takie zachowanie jest wynikiem ciekawości, a nie agresji. Kilkumiesięczne niemowlę stara się chwytać i brać do buzi wszystko, co znajdzie się w zasięgu jego rąk. Jeśli zaczynają mu już rosnąć zęby, z radością też gryzie, co się da. To przynosi ulgę swędzącym dziąsłom i daje zadziwiającą satysfakcję. Dziecko z zapałem zaciska dziąsła i zęby na różnych przedmiotach, a to, że przedmiotem tym czasem jest nos taty?... No cóż, nikt tu nie miał złych intencji.
      Ten czas, kiedy maluch wszystko wkłada do buzi i bada ustami, językiem, dziąsłami, zębami psycholodzy nazywają fazą oralną rozwoju dziecka. Mały człowiek w ten najbardziej dla siebie dostępny sposób poznaje świat. "Ale miękka jest pierś mamy, gdy zacisnę na niej zęby!". "Czy rękę brata gryzie się tak samo jak gryzak?". Dziecko po prostu chce się tego dowiedzieć.
      Nieco starsze niemowlę, które jest już bardziej sprawne, zaczyna badać to, co je otacza, za pomocą dłoni. Wszystkiego stara się dotknąć, a gdy to mu się uda, wypróbowuje siłę swoich rąk i sprawność palców. Łapie więc, ściska, szczypie, drapie. I odkrywa, jak różne mogą być przedmioty, jak odmienne mają kształty i faktury.
      Dla malucha wielkim odkryciem jest także to, jak wiele może zdziałać własnymi rękami. Nie tylko sięgnąć po zabawkę, ale także złapać mamę za włosy, poczuć, jakie są miękkie. Ciągnie je, bo chce sprawdzić, co się wtedy wydarzy. Może też wywołać sporo zamieszania, gdy złapie do rączki okulary. Pod koniec pierwszego roku życia zachowania, które my uważamy za agresywne, mogą też wynikać z tego, że maluch nie radzi sobie z emocjami. Dzieje się tak najczęściej w zabawie, gdy dziecko się rozbryka, jest bardzo rozbawione i podekscytowane. Zatopienie zębów w ramię brata pozwala mu rozładować nadmiar energii.

      Roczniak zaczyna się także orientować, że gryzienie czy szczypanie to skuteczny sposób na wygraną. Można wywalczyć dla siebie zabawkę, opanować jakieś terytorium albo zwrócić na siebie uwagę.
      Niemowlę nie zdaje sobie sprawy, że badając, może przy tym sprawić komuś ból. To dotrze do niego dopiero z czasem. Na razie eksperymentuje i uważnie obserwuje reakcję na swoje działania.
      Dopiero w drugim roku życia dziecko powoli nabiera zdolności do wczuwania się w odczucia drugiej osoby. Ale nawet wtedy nie zawsze potrafi zapanować nad swoimi emocjami. Nie znaczy to jednak, że nie należy tłumaczyć maluchowi, że nie można innych bić, szczypać."
      Konsultacja ULA MALKO, psycholożka

      Usuń
    4. Nasze starsze grzeczne zawsze jak aniołek tak kiedyś mnie dziabnęło, że gwiazdy zobaczyłam także wszystko się może zdarzyć.

      Usuń
  16. No nieeee !!! :) Takiego finału tej historii się absolutnie nie spodziewałam !!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeczytałam mojemu M, zrobił tylko 'ehssss' i taką minę jak by sam dostał:) zrozumiałam że to musi być ogromny ból:) przy okazji bardzo się uśmiałam:)

    ps. Ala jak się czujecie? ja szyjkę mam zero i mogę w każdej chwili się rozpakować, byłam dziś na wizycie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Hahaha!!! Moja corka nie byla w tym wieku gryzoniem (przeszla ten etap pozniej - jako trzylatek, a wtedy niestety gryzla inne dzieci :/), ale syn robil tak samo jak Leos - buziak, buziak i nagle DZIAB! Na szczescie "klejnoty" mezowskie ominal. Za to kiedy byl takim mniej wiecej polrocznym brzdacem regularnie podgryzal mnie przy karmieniu piersia. Bolalo jak cholera! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Poprawił mi się humor po przeczytaniu ;)

    OdpowiedzUsuń

Zasubskrybuj mnie :)

Klik!

TOP