11:09 AM
Dziewucha. 17tc., adopcja, histerie u rocznego dziecka, lęk separacyjny
Kilka dni temu miałam USG w 16 tc. Byłam pewna, że poznam płeć. Ale dzidzia za Chiny nie chciała się przekręcić. Skuliła się w kłębek i przez 20 minut nie chciała się obrócić. Nie dało się jej zmierzyć, nie dało się określić masy. Wyszłam więc nie do ko...Czytaj dalej
Kilka dni temu miałam USG w 16 tc. Byłam pewna, że poznam płeć. Ale dzidzia za Chiny nie chciała się przekręcić. Skuliła się w kłębek i przez 20 minut nie chciała się obrócić. Nie dało się jej zmierzyć, nie dało się określić masy. Wyszłam więc nie do końca usatysfakcjonowana. Dowiedziałam się też, że fragment ( niewielki) łożyska jest dość nisko, przy szyjce macicy. Dlatego wciąż seks jest zakazany ( sobie wyobrażacie - już 4 miesiące bez seksu ;) ). Szyjka macicy nie skraca się i nie otwiera - na szczęście. Co do bóli, które odczuwam, lekarz powiedział, że to może być od tego fragmentu łożyska, a może od rosnącej macicy. I że wszystko jest ok, o ile ból nie jest ciągły i zlokalizowany z przodu. Zwiększył mi też luteinę (3 x 100 mg).
Uspokoiłam się trochę.
Wczoraj jednak ból był nie do zniesienia i zlokalizował się z przodu, na dole macicy. Czułam, jakby ktoś wciskał mi widelec od środka i wyjmował. Po 1,5h zadzwoniłam do Luxmedu i od razu znalazł się termin do ginekologa. Pojechaliśmy czym prędzej.
Badał mnie bardzo młody lekarz - rok młodszy ode mnie. Ale był bardzo dokładny. Jeszcze raz oceniał szyjkę, łożysko i wymiary dziecka. Ale też nie znalazł nic niepokojącego. Łożysko, rzeczywiście maleńkim fragmencikiem nachodzi na szyjkę, ale powiedział, że za 2-3 tygodnie podciągnie się do góry. No i dzidzia tym razem się nie wstydziła i pokazała dokładnie, co ma między nóżkami. A ma pipeczkę :D!
Leoś będzie miał siostrzyczkę :) Fruwam nad ziemią - będziemy mieć parkę :) Moje marzenie - starszy synek i młodsza córeczka :) Zdjęcie z pamiętnej sesji "W oczekiwaniu", okazuje się obecnie aktualne :)
Moi chłopcy krążyli pod przychodnią i gdy wyszłam, i powiedziałam starszemu, że będziemy mieć córkę - to naprawdę widziałam wzruszenie, a młodszy - na wieść, że będzie miał siostrę - szyderczo się zaśmiał ("hyhyhy") :D
Skąd te bóle? Nie wiadomo. Być może od niskiego poziomu magnezu, a być może od moich jelit. Mam brać No-spę i zlecono mi kilka badań ( czy nie ma też jakiegoś ukrytego stanu zapalnego).
Wzięłam wczoraj jedną No-spę i ulga była niesamowita. Po 30 minutach wszystko mnie puściło i tak super nie spałam od dawna!
Leoś od trzech dni też lepiej śpi. Do 7 :) Ale niestety, muszę się przyznać, że wróciłam do nocnego karmienia ( po Waszym OPR zaczęłam podawać mu wodę w nocy, ale była kiszka straszna...pobudka o 5, nocne płakanie, ja jeszcze bardziej nieprzytomna i obolała). Teraz rozrzedzam mleko i może uda nam się za jakiś czas przejść już na stałe na wodę.
Mój synek wszedł ostatnio w okres lęków. Boi się odkurzacza, pralki, suszarki, radia - jeśli po naciśnięciu przycisku nagle zacznie działać. Ucieka wtedy czym prędzej w moje objęcia i pokazuje paluszkiem na źródło lęku, mówiąc : "yyy yyy yyyy" ;P Boi się też obcych. Na jego urodziny przyszła bratowa z mężem, Leoś ostatnio widział ich na święta Bożego Narodzenia, i po prostu zwiał do mnie, wczepił się w moją kieckę i w ogóle nie chciał się obrócić. Dopiero po kilku minutach uspokoił się i nawet zaczął podchodzić do nich bliżej. Widzę też, może nie nasilony, ale jednak - lęk separacyjny.Synuś uwielbia swoich dziadków (moich teściów). Zostaje u nich prawie zawsze, jak jedziemy do lekarza. Ostatnio jednak, po Waszych namowach, poprosiłam teściową, żeby wzięła Leosia ot tak, na kilka godzin. Po 5h wrócił do domku. Tak się cieszył z mojego widoku, wytykał mnie paluszkiem, tulił się do mnie - niesamowite. Następnego dnia rano teściowie przyjechali złożyć życzenia mężowi (miał imieniny), a Leon co na to? Czym prędzej do mamy na ręce, jakby się bał, że znowu go oddam na tak długo. Jak ja go odłożyłam na ziemię - to poleciał do tatusia :)
Nie chciałam, żeby teściom było przykro, ale oni zaśmiali się tylko, mówiąc: "No rodzice są najważniejsi :)".
Weszliśmy też w okres pierwszych histerii. Jak mały nie dostanie czegoś, co właśnie wpadło mu do głowy - rzuca się na podłogę ( uderza przy tym, moim zdaniem solidnie, o panele) i wije się tak po niej przez jakieś 10 sekund. Wtedy mówię mu: jak się uspokoisz to porozmawiamy. I wychodzę. Jakaś jestem bezwzględna, bo nigdy, gdy histeryzuje, nie jest mi go żal. Za chwilę opuszczony przeze mnie maluch wstaje, podchodzi do mnie płacząc i chce się przytulić. No to się tulimy i bierzemy książeczkę, żeby odwrócić jego uwagę. Mam nadzieję, że to histeryzowanie nie będzie się pogłębiać ( choć wiem, że będzie :P).
Aaaa, zapomniałabym - mój Szkrab był pierwszy raz u fryzjera :) Był bardzo dzielny i wygląda teraz przeuroczo ( czyli jak zawsze :D). Kocham Go nad życie <3
Oto on w nowej fryzurce :)
A co do mnie - zaczynam mieć widoczny brzuszek. Choć nie przytyłam znacząco. A właściwe...bardzo mało. Przed ciążą ważyłam 57kg. Teraz 57,7 kg. Zaczynam wierzyć, że urodzę to dziecko. Moją córeczkę. Modlę się o to co dzień. Odważyłam się też, pierwszy raz, na udokumentowanie rosnącego brzucha.
No to byle do lata :)