7 miesięcy temu
8:06 PM
I po majówce. adopcja, bocianieczekamy, depresja, niepłodność, szalejące hormony, sztuka optymizmu, walka z niepłodnością
Jestem padnięta. Goście dopiero wyjechali. Spędziliśmy przesympatyczny weekend w gronie bliskich. Ale teraz najchętniej poszłabym spać. Byliśmy na 18 w kościele i ksiądz mówił naprawdę fajne kazanie, ale ja byłam już tak zmęczona, że w mojej głowie pojawiała się tylko myśl: "ja tylko na chwilkę zamknę oczy i będę słuchać księdza", ale tuż po ich zamknięciu dostałam zrywów przysennych ;P i z ogromnym trudem, ledwo, zdołałam je z powrotem otworzyć.
Lecę spać... Słyszę jak woła mnie podusia :)
PS. Na drzewach pojawiły się już pierwsze kwiaty! A ja marzę o dzidzi, którą utulę do snu.
Lecę spać... Słyszę jak woła mnie podusia :)
PS. Na drzewach pojawiły się już pierwsze kwiaty! A ja marzę o dzidzi, którą utulę do snu.
10:12 AM
Tydzień pozytywnych wzmocnień - dzień siódmy - FINAŁ! adopcja, bocianieczekamy, depresja, niepłodność, szalejące hormony, sztuka optymizmu, walka z niepłodnością
Ostatni, finalny dzień pozytywnych wzmocnień, przyniósł wiele sympatycznych chwil.
1)Rano odwiedzili nas znajomi z dziećmi z córką i synkiem
2)Ja marzę o takiej małej księżniczce, mój mąż marzy o synku, ale jak wziął małą na rączki i ona złapała go za palca to już stało mu się obojętne, czy będzie córcia czy synuś, cieszę się, bo nie będziemy w Ośrodku ustalać płci dziecka i pozwolimy Bogu zdecydować :)
3)dostaliśmy w prezencie stolik do śniadań w łóżku ( teraz w końcu może moje marzenie się spełni i kiedyś obudzi mnie słodki zapach kakao i croissantów!!! <3)
4)Upiekłam ciastka z mascarpone z cynamonem, owocami i bitą śmietaną, wszystkim smakowały :)
5)przerobiłam fotki z sesji ciążowej kuzynki i pomimo pośpiechu wyszła pełna profeska :)
Po siedmiu dniach pozytywnych wzmocnień czuję się silniejsza. Dostrzegam więcej rzeczy do zmiany w moim życiu, ale przede wszystkim nie chcę na tych siedmiu dniach poprzestać. Szukam w necie sposobów na bycie optymistą, bo nie oszukujmy się - optymistom żyje się o niebo lepiej. Zamierzam więc ciężko nad sobą pracować, aby i mi, i mojemu mężowi, i moim bliskim żyło się radośnie, spontanicznie, wesoło - na 100%.
Dzisiaj wrzucam 50 sposobów na bycie optymistą ( zapożyczone ze stonki tipy.pl):
1
Zawsze pamiętaj o tym, aby twoje oczekiwania były realistyczne. Nie oczekuj, pięknej pogody w weekend skoro przepowiadany jest deszcz. Nie oczekuj, że w ciągu roku staniesz się milionerem. Nie oczekuj również od ludzi więcej niż są w stanie ci zaoferować.
2
Zaakceptuj przeszłość taką jaką była i jej nie roztrząsaj. Żyj teraźniejszością i pracuj na swoją przyszłość.
3
Szukaj pozytywnych aspektów w każdej negatywnej sytuacji. Zawsze, nawet w najgorszej sytuacji i wydarzeniu można doszukać się iskierki światła.
Przykładowo: Zwolnili cię z pracy. Masz zatem okazję do znalezienia nowej pracy w której na pewno poznasz nowych ludzi. W końcu nie będziesz się patrzył codziennie na nielubianego kolegę z pracy. Masz w końcu kilka dni wolnego, możesz jechać na wakacje bez błagania o kilka dni urlopu. Zaczniesz nowy i być może ciekawszy rozdział swojego życia.
4
Wykorzystaj to, co masz w tej chwili i dąż do rozwoju każdego obszaru swojego życia. Pamiętaj, że aby wziąć kolejną porcję jedzenia musisz najpierw przełknąć to co masz w buzi.
5
Bądź prawdziwy, autentyczny - bądź sobą. Przestań zakładać maskę i udawać, że jesteś kimś innym.
6
Otaczaj się ludźmi pozytywnymi. Optymizm jest zaraźliwy!
7
Miej marzenia, wierz w ich spełnienie i rób wszystko, aby je urzeczywistnić.
8
Zaakceptuj fakt, że jesteś człowiekiem. Żaden człowiek nie jest bez wad.
9
Pokazuj ludziom, że ich cenisz, lubisz i kochasz.
10
Rozważnie wybieraj to co czytasz, oglądasz czy słuchasz. Media mogą mieć negatywny wpływ na twoje samopoczucie.
11
Rozwijaj nawyk korzystania z pozytywnych afirmacji.
12
Słuchaj muzyki. Muzyka ma wspaniały wpływ na nasze samopoczucie. Nie ważne, czy robisz rano śniadanie, jesteś pod prysznicem czy jedziesz samochodem - włącz radio i głośno śpiewaj!
13
Regularnie uprawiaj sport. Sport jest wspaniałym lekarstwem nie tylko na ciało ale i na duszę.
14
Nie bądź uparty!
15
Zawsze staraj się być maksymalnie spokojny podczas zmagania się z różnymi życiowymi problemami. Nigdy nie unoś się gniewem i panuj nad emocjami. Pamiętaj, że spokój to podstawa zdrowia psychicznego.
16
Bądź wdzięczny za wszystko co masz i za ludzi, którzy cię otaczają.
17
Rozwijaj swoje poczucie humoru. Naucz się opowiadać dowcipy i śmiać z byle czego.
18
Zafunduj sobie coś miłego dla ciała i umysłu. Jedź na wakacje, zapisz się na masaże, weź pachnącą kąpiel.
19
Twój sukces życiowy zależy od tego czy będziesz korzystać z nadarzających się możliwości rozwoju. Każdy mały krok to krok ku przyszłości.
20
Akceptuj rzeczy, których nie możesz zmienić. Wiedz, że zawsze znajdą się takie rzeczy, na które nie masz najmniejszego wpływu i ich nie zmienisz w żaden sposób.
21
Skup się na pozytywnych rzeczach, które cię aktualnie otaczają w życiu. Zawsze znajdziesz jakieś plusy.
22
Miej pozytywną postawę.
23
Nie chowaj niechęci ani urazy, zwłaszcza do wydarzeń z przeszłości.
24
Wiedz, kiedy przestać się czymś zajmować. Niektóre rzeczy nie są warte wysiłku i czasu, który im poświęcasz.
25
Poświęcaj więcej czasu na rzeczy, które są dla ciebie ważne i sprawiają ci przyjemność np. rodzina, podróżowanie, przyjaciele.
26
Skup się na rozwiązaniu a nie na problemie.
27
Bądź pozytywnym przykładem dla swoich dzieci, przyjaciół, rodziny czy kolegów z pracy.
28
Wykorzystuj w pracy swoje pożyteczne umiejętności.
29
Miej hobby, którym będziesz mógł się codziennie zajmować w czasie wolnym (czytanie, łowienie ryb, majsterkowanie, gotowanie, szycie).
30
Jeśli to konieczne popracuj nad swoim wyglądem zewnętrznym.
31
Nie zapominaj o odpoczynku. Umożliwi ci on na poparzenie na wszystko z innej perspektywy.
32
Naucz się czegoś nowego. Stałe zwiększanie wiedzy jest niezmiernie ważne w życiu.
33
Żyj z pasją. Podchodź do wszystkiego co cię otacza z miłością i pasją.
34
Bądź wytrwały w swoich staraniach. Wytrwałość to jeden z kluczy do sukcesu.
35
Postaraj się mniej martwić. Martwienie się jest przyczyną stresu.
36
Ciesz się z sukcesów innych ludzi.
37
Bądź zdeterminowany i zmotywowany, aby osiągnąć to co zaplanowałeś.
38
Naucz się próbować nowe rzeczy. Może to być zarówno nowa potrawa jak i skok z bungee.
39
Zwiększ swój sukces poprzez uczenie się na własnych błędach. Dokładni przeanalizuj swoje niepowodzenia, aby w przyszłości nie powtarzać błędów.
40
Zawsze miej jakiś cel. Jeśli osiągniesz już jakiś, zaplanuj kolejny.
41
Wprowadź w życie praktykę przebaczania.
42
Unikaj chaosu. Zarówno twoje myśli i plany powinny być zorganizowane.
43
Zadbaj o pozytywną atmosferę w pracy i w domu.
44
Przeczytaj kilka książek lub artykułów na temat motywacji.
45
Zawsze myśl o sobie pozytywnie.
46
Miej wysokie ambicje.
47
Wizualizuj szczęśliwe myśli. Wyobrażaj sobie sytuację, którą chcesz urzeczywistnić i pozwól jej przenieść się z twojej głowy do realnego świata.
48
Chodź wyprostowany z uniesioną głową.
49
Uśmiechaj się tak często jak tylko możesz. Uśmiech często kojarzony jest ze szczerością.
50
Pamiętaj, że życie jest krótkie i musisz je wykorzystać jak najlepiej potrafisz.
1)Rano odwiedzili nas znajomi z dziećmi z córką i synkiem
2)Ja marzę o takiej małej księżniczce, mój mąż marzy o synku, ale jak wziął małą na rączki i ona złapała go za palca to już stało mu się obojętne, czy będzie córcia czy synuś, cieszę się, bo nie będziemy w Ośrodku ustalać płci dziecka i pozwolimy Bogu zdecydować :)
3)dostaliśmy w prezencie stolik do śniadań w łóżku ( teraz w końcu może moje marzenie się spełni i kiedyś obudzi mnie słodki zapach kakao i croissantów!!! <3)
4)Upiekłam ciastka z mascarpone z cynamonem, owocami i bitą śmietaną, wszystkim smakowały :)
5)przerobiłam fotki z sesji ciążowej kuzynki i pomimo pośpiechu wyszła pełna profeska :)
Po siedmiu dniach pozytywnych wzmocnień czuję się silniejsza. Dostrzegam więcej rzeczy do zmiany w moim życiu, ale przede wszystkim nie chcę na tych siedmiu dniach poprzestać. Szukam w necie sposobów na bycie optymistą, bo nie oszukujmy się - optymistom żyje się o niebo lepiej. Zamierzam więc ciężko nad sobą pracować, aby i mi, i mojemu mężowi, i moim bliskim żyło się radośnie, spontanicznie, wesoło - na 100%.
Dzisiaj wrzucam 50 sposobów na bycie optymistą ( zapożyczone ze stonki tipy.pl):
1
Zawsze pamiętaj o tym, aby twoje oczekiwania były realistyczne. Nie oczekuj, pięknej pogody w weekend skoro przepowiadany jest deszcz. Nie oczekuj, że w ciągu roku staniesz się milionerem. Nie oczekuj również od ludzi więcej niż są w stanie ci zaoferować.
2
Zaakceptuj przeszłość taką jaką była i jej nie roztrząsaj. Żyj teraźniejszością i pracuj na swoją przyszłość.
3
Szukaj pozytywnych aspektów w każdej negatywnej sytuacji. Zawsze, nawet w najgorszej sytuacji i wydarzeniu można doszukać się iskierki światła.
Przykładowo: Zwolnili cię z pracy. Masz zatem okazję do znalezienia nowej pracy w której na pewno poznasz nowych ludzi. W końcu nie będziesz się patrzył codziennie na nielubianego kolegę z pracy. Masz w końcu kilka dni wolnego, możesz jechać na wakacje bez błagania o kilka dni urlopu. Zaczniesz nowy i być może ciekawszy rozdział swojego życia.
4
Wykorzystaj to, co masz w tej chwili i dąż do rozwoju każdego obszaru swojego życia. Pamiętaj, że aby wziąć kolejną porcję jedzenia musisz najpierw przełknąć to co masz w buzi.
5
Bądź prawdziwy, autentyczny - bądź sobą. Przestań zakładać maskę i udawać, że jesteś kimś innym.
6
Otaczaj się ludźmi pozytywnymi. Optymizm jest zaraźliwy!
7
Miej marzenia, wierz w ich spełnienie i rób wszystko, aby je urzeczywistnić.
8
Zaakceptuj fakt, że jesteś człowiekiem. Żaden człowiek nie jest bez wad.
9
Pokazuj ludziom, że ich cenisz, lubisz i kochasz.
10
Rozważnie wybieraj to co czytasz, oglądasz czy słuchasz. Media mogą mieć negatywny wpływ na twoje samopoczucie.
11
Rozwijaj nawyk korzystania z pozytywnych afirmacji.
12
Słuchaj muzyki. Muzyka ma wspaniały wpływ na nasze samopoczucie. Nie ważne, czy robisz rano śniadanie, jesteś pod prysznicem czy jedziesz samochodem - włącz radio i głośno śpiewaj!
13
Regularnie uprawiaj sport. Sport jest wspaniałym lekarstwem nie tylko na ciało ale i na duszę.
14
Nie bądź uparty!
15
Zawsze staraj się być maksymalnie spokojny podczas zmagania się z różnymi życiowymi problemami. Nigdy nie unoś się gniewem i panuj nad emocjami. Pamiętaj, że spokój to podstawa zdrowia psychicznego.
16
Bądź wdzięczny za wszystko co masz i za ludzi, którzy cię otaczają.
17
Rozwijaj swoje poczucie humoru. Naucz się opowiadać dowcipy i śmiać z byle czego.
18
Zafunduj sobie coś miłego dla ciała i umysłu. Jedź na wakacje, zapisz się na masaże, weź pachnącą kąpiel.
19
Twój sukces życiowy zależy od tego czy będziesz korzystać z nadarzających się możliwości rozwoju. Każdy mały krok to krok ku przyszłości.
20
Akceptuj rzeczy, których nie możesz zmienić. Wiedz, że zawsze znajdą się takie rzeczy, na które nie masz najmniejszego wpływu i ich nie zmienisz w żaden sposób.
21
Skup się na pozytywnych rzeczach, które cię aktualnie otaczają w życiu. Zawsze znajdziesz jakieś plusy.
22
Miej pozytywną postawę.
23
Nie chowaj niechęci ani urazy, zwłaszcza do wydarzeń z przeszłości.
24
Wiedz, kiedy przestać się czymś zajmować. Niektóre rzeczy nie są warte wysiłku i czasu, który im poświęcasz.
25
Poświęcaj więcej czasu na rzeczy, które są dla ciebie ważne i sprawiają ci przyjemność np. rodzina, podróżowanie, przyjaciele.
26
Skup się na rozwiązaniu a nie na problemie.
27
Bądź pozytywnym przykładem dla swoich dzieci, przyjaciół, rodziny czy kolegów z pracy.
28
Wykorzystuj w pracy swoje pożyteczne umiejętności.
29
Miej hobby, którym będziesz mógł się codziennie zajmować w czasie wolnym (czytanie, łowienie ryb, majsterkowanie, gotowanie, szycie).
30
Jeśli to konieczne popracuj nad swoim wyglądem zewnętrznym.
31
Nie zapominaj o odpoczynku. Umożliwi ci on na poparzenie na wszystko z innej perspektywy.
32
Naucz się czegoś nowego. Stałe zwiększanie wiedzy jest niezmiernie ważne w życiu.
33
Żyj z pasją. Podchodź do wszystkiego co cię otacza z miłością i pasją.
34
Bądź wytrwały w swoich staraniach. Wytrwałość to jeden z kluczy do sukcesu.
35
Postaraj się mniej martwić. Martwienie się jest przyczyną stresu.
36
Ciesz się z sukcesów innych ludzi.
37
Bądź zdeterminowany i zmotywowany, aby osiągnąć to co zaplanowałeś.
38
Naucz się próbować nowe rzeczy. Może to być zarówno nowa potrawa jak i skok z bungee.
39
Zwiększ swój sukces poprzez uczenie się na własnych błędach. Dokładni przeanalizuj swoje niepowodzenia, aby w przyszłości nie powtarzać błędów.
40
Zawsze miej jakiś cel. Jeśli osiągniesz już jakiś, zaplanuj kolejny.
41
Wprowadź w życie praktykę przebaczania.
42
Unikaj chaosu. Zarówno twoje myśli i plany powinny być zorganizowane.
43
Zadbaj o pozytywną atmosferę w pracy i w domu.
44
Przeczytaj kilka książek lub artykułów na temat motywacji.
45
Zawsze myśl o sobie pozytywnie.
46
Miej wysokie ambicje.
47
Wizualizuj szczęśliwe myśli. Wyobrażaj sobie sytuację, którą chcesz urzeczywistnić i pozwól jej przenieść się z twojej głowy do realnego świata.
48
Chodź wyprostowany z uniesioną głową.
49
Uśmiechaj się tak często jak tylko możesz. Uśmiech często kojarzony jest ze szczerością.
50
Pamiętaj, że życie jest krótkie i musisz je wykorzystać jak najlepiej potrafisz.
10:10 AM
Tydzień pozytywnych wzmocnień - dzień szósty adopcja, bocianieczekamy, depresja, niepłodność, szalejące hormony, sztuka optymizmu, walka z niepłodnością
Dzień szósty okazał się dniem bardzo pozytywnym ;) I bardzo męczącym, ale raczej w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
1)biegałam z córcią kuzynki po placu zabaw
2)spędziliśmy pierwszą połowę dnia w towarzystwie rodziny, ich pobyt był naprawdę miły i zbliżył nas do siebie
3) zrobiłam dziewczynom mini sesję ciążową ( przede mną obróbka, kilka zdjęć poniżej :) )
4) sąsiadka przyszła po mnie i odwiedziłam ją po raz pierwszy
5) sąsiedzi zaprosili nas na ognisko, było mnóstwo ludzi w moim wieku, śpiewaliśmy piosenki, a jeden z chłopaków grał na gitarze ( masakrycznie nie stroiła )
6)wszyscy ludzie na ognisku byli bezdzietni i nikt nie miał z tym problemu, co więcej, prawie nikt w ogóle jeszcze nie myśli o dzieciach, to pozwoliło mi spojrzeć na moje życie z innej perspektywy
Ogólnie jestem padnięta, dużo się u nas dzieje, aż nie nadążam się wysypiać.
Miła majówka, naprawdę. I widzę wyraźnie, że mój sposób wzmocnień - działa. Także polecam :)
1)biegałam z córcią kuzynki po placu zabaw
2)spędziliśmy pierwszą połowę dnia w towarzystwie rodziny, ich pobyt był naprawdę miły i zbliżył nas do siebie
3) zrobiłam dziewczynom mini sesję ciążową ( przede mną obróbka, kilka zdjęć poniżej :) )
4) sąsiadka przyszła po mnie i odwiedziłam ją po raz pierwszy
5) sąsiedzi zaprosili nas na ognisko, było mnóstwo ludzi w moim wieku, śpiewaliśmy piosenki, a jeden z chłopaków grał na gitarze ( masakrycznie nie stroiła )
6)wszyscy ludzie na ognisku byli bezdzietni i nikt nie miał z tym problemu, co więcej, prawie nikt w ogóle jeszcze nie myśli o dzieciach, to pozwoliło mi spojrzeć na moje życie z innej perspektywy
Ogólnie jestem padnięta, dużo się u nas dzieje, aż nie nadążam się wysypiać.
Miła majówka, naprawdę. I widzę wyraźnie, że mój sposób wzmocnień - działa. Także polecam :)
10:02 AM
Tydzień pozytywnych wzmocnień - dzień piąty adopcja, bocianieczekamy, depresja, niepłodność, szalejące hormony, sztuka optymizmu, walka z niepłodnością
Pozytywów ciąg dalszy :)
1)przeżyłam wczorajszy dzień bez wyraźnego uszczerbku na zdrowiu
2) spędziłam wczoraj dzień z trzema osobami w zaawansowanej ciąży, temat dominujący: ciuszki, mebelki, instynkt wicia gniazda, imiona, wagi, długości, terminy itp. - pomimo tylu strzałów, położyłam się spać z myślą, że jestem fajna, a nie wybrakowana i że moja dzidzia już gdzieś na mnie czeka - czułam taki błogi spokój i pewność, że kiedyś i ja będę mogła snuć takie pogawędki
3)zdążyłam wysprzątać chatę i przygotować świąteczną kolację ( ponieważ to lista wzmocnień skupiam się na tym udanym aspekcie, a nie poruszam smaku potraw ;D z wiadomej przyczyny... :) )
4)graliśmy z kuzynostwem w TABU i inne gry, i było śmiesznie
5)mężuś wstawił szklane drzwi do garderoby i wyglądają ekstra, nowocześnie i z klimatem!
A dziś już nowy dzień! Oby przyniósł Wam i mi wiele pozytywnych wzmocnień ;)
Buziol!
1)przeżyłam wczorajszy dzień bez wyraźnego uszczerbku na zdrowiu
2) spędziłam wczoraj dzień z trzema osobami w zaawansowanej ciąży, temat dominujący: ciuszki, mebelki, instynkt wicia gniazda, imiona, wagi, długości, terminy itp. - pomimo tylu strzałów, położyłam się spać z myślą, że jestem fajna, a nie wybrakowana i że moja dzidzia już gdzieś na mnie czeka - czułam taki błogi spokój i pewność, że kiedyś i ja będę mogła snuć takie pogawędki
3)zdążyłam wysprzątać chatę i przygotować świąteczną kolację ( ponieważ to lista wzmocnień skupiam się na tym udanym aspekcie, a nie poruszam smaku potraw ;D z wiadomej przyczyny... :) )
4)graliśmy z kuzynostwem w TABU i inne gry, i było śmiesznie
5)mężuś wstawił szklane drzwi do garderoby i wyglądają ekstra, nowocześnie i z klimatem!
A dziś już nowy dzień! Oby przyniósł Wam i mi wiele pozytywnych wzmocnień ;)
Buziol!
9:55 AM
Tydzień pozytywnych wzmocnień - dzień czwarty adopcja, bocianieczekamy, depresja, niepłodność, szalejące hormony, sztuka optymizmu, walka z niepłodnością
No i jest majówka! Jupi!!!! W końcu!
A wczorajszy dzień przyniósł następujące pozytywy:
1)mieliśmy spotkanie w Naprocentrum i omówiliśmy moje obserwacje obserwacji, mój Kot obejrzał zdjęcia wszystkich możliwych form śluzu szyjkowego ( jego mina była warta milion dolarów ;D, teraz jak będę badać swój to będę Go musiała wołać, żeby mi poógł określić, który to z omawianych ;D;D;D haha )
2)zrobiłam ciasto krówkę dla dzisiejszych gości
3)udało nam się trafić i kupić 8-paka moich ulubionych lodów w Lidlu ( waniliowe z polewą czekoladową z migdałami )
4)mąż mi słodził i prawił komplementy przez jakieś 20 minut, bez wyraźnej przyczyny ( i to bez planowania uwiedzenia mnie i uwieńczenia dnia w łóżku, bo niestety wciąż nie wolno nam się kochać)
5)oglądaliśmy razem "Prawo Agaty"
A dziś czeka mnie ciężki dzień! Jeden z najcięższych w ciągu ostatnich 2 lat! Trzymajcie kciuki,a ja życzę Wam Kochane - udanego Święta 1 maja i smacznego grilla!
Buziaki!
A wczorajszy dzień przyniósł następujące pozytywy:
1)mieliśmy spotkanie w Naprocentrum i omówiliśmy moje obserwacje obserwacji, mój Kot obejrzał zdjęcia wszystkich możliwych form śluzu szyjkowego ( jego mina była warta milion dolarów ;D, teraz jak będę badać swój to będę Go musiała wołać, żeby mi poógł określić, który to z omawianych ;D;D;D haha )
2)zrobiłam ciasto krówkę dla dzisiejszych gości
3)udało nam się trafić i kupić 8-paka moich ulubionych lodów w Lidlu ( waniliowe z polewą czekoladową z migdałami )
4)mąż mi słodził i prawił komplementy przez jakieś 20 minut, bez wyraźnej przyczyny ( i to bez planowania uwiedzenia mnie i uwieńczenia dnia w łóżku, bo niestety wciąż nie wolno nam się kochać)
5)oglądaliśmy razem "Prawo Agaty"
A dziś czeka mnie ciężki dzień! Jeden z najcięższych w ciągu ostatnich 2 lat! Trzymajcie kciuki,a ja życzę Wam Kochane - udanego Święta 1 maja i smacznego grilla!
Buziaki!
9:53 AM
Tydzień pozytywnych wzmocnień ;) - dzień drugi i trzeci adopcja, bocianieczekamy, depresja, niepłodność, szalejące hormony, sztuka optymizmu, walka z niepłodnością
Ehhh... Muszę się wziąć w garść... Miałam dwa ciężkie dni, ale
podjęłam wyzwanie i muszę mu podołać, więc postaram się w tych dwóch
ostatnich dniach, znaleźć 10 pozytywów.
1) spędziliśmy z moim mężulkiem wspólną, bardzo miłą i chwilami romantyczną niedzielę - zwiedzając Starówkę i tamtejsze knajpki oraz muzea ( nie nadajemy się do tego, średni czas na jedno muzeum - 5 min. SERIO! Miałam wrażenie, że wbiegamy i gonimy się, a następnie traktujemy drzwi wyjściowe jak metę. Mężuś wygrywał ;) )
2) poszliśmy do najbardziej oldschoolowej lodziarni w 3mieście - czyli do "Misia"
3)spotkałam, zupełnie przypadkiem, koleżankę, której nie widziałam ostatnie 4 lata, a na studiach mieszkałam u niej
4)odebrałam wyniki hist-patu po histero i nie ma niepokojących zmian (co prawda miałam mieć jeden polip, a na wyniku jest opis kilku polipów od 0,5 do 1,5cm z macicy i z kanału szyjki, ktoś wie, co to może oznaczać? Czy to zły znak?)
5) mój mężuś zrobił mi pyszny obiad - ziemniaczki i zraziki z boczusiem i ogóreczkiem
6)dostałam bukiet prześlicznych czerwono-żółtych tulipanów od mojego Kotusia
7)zauważyłam, że wyczekana wiosna zagościła w otoczeniu mojego domku, na drzewach przepiękne kwiatowe pączki - cudo!
8)W szkole dzieciaki powiedziały, że lekcje ze mną są super ;)
9)Dwa wieczory pod rząd ograłam mojego męża w grę K2 ;D ( wiem, dzieciak ze mnie :D:D:D)
10)Umówiłam się z sąsiadką na ognisko pod domem
I od razu czuję się lepiej :D A jak pisałam pierwsze zdanie to chciało mi się płakać, a teraz... gęba mi się trochę śmieje.
Powinnam zawsze doszukiwać się pozytywów. Muszę nauczyć się być optymistką!
Ot co!
1) spędziliśmy z moim mężulkiem wspólną, bardzo miłą i chwilami romantyczną niedzielę - zwiedzając Starówkę i tamtejsze knajpki oraz muzea ( nie nadajemy się do tego, średni czas na jedno muzeum - 5 min. SERIO! Miałam wrażenie, że wbiegamy i gonimy się, a następnie traktujemy drzwi wyjściowe jak metę. Mężuś wygrywał ;) )
2) poszliśmy do najbardziej oldschoolowej lodziarni w 3mieście - czyli do "Misia"
3)spotkałam, zupełnie przypadkiem, koleżankę, której nie widziałam ostatnie 4 lata, a na studiach mieszkałam u niej
4)odebrałam wyniki hist-patu po histero i nie ma niepokojących zmian (co prawda miałam mieć jeden polip, a na wyniku jest opis kilku polipów od 0,5 do 1,5cm z macicy i z kanału szyjki, ktoś wie, co to może oznaczać? Czy to zły znak?)
5) mój mężuś zrobił mi pyszny obiad - ziemniaczki i zraziki z boczusiem i ogóreczkiem
6)dostałam bukiet prześlicznych czerwono-żółtych tulipanów od mojego Kotusia
7)zauważyłam, że wyczekana wiosna zagościła w otoczeniu mojego domku, na drzewach przepiękne kwiatowe pączki - cudo!
8)W szkole dzieciaki powiedziały, że lekcje ze mną są super ;)
9)Dwa wieczory pod rząd ograłam mojego męża w grę K2 ;D ( wiem, dzieciak ze mnie :D:D:D)
10)Umówiłam się z sąsiadką na ognisko pod domem
I od razu czuję się lepiej :D A jak pisałam pierwsze zdanie to chciało mi się płakać, a teraz... gęba mi się trochę śmieje.
Powinnam zawsze doszukiwać się pozytywów. Muszę nauczyć się być optymistką!
Ot co!
9:49 AM
Tydzień pozytywnych wzmocnień ;) - dzień pierwszy adopcja, bocianieczekamy, depresja, niepłodność, szalejące hormony, sztuka optymizmu, walka z niepłodnością
Sobota szczególnie pozytywna,bo:
1) spotkaliśmy się z rodziną
2) długo rozmawiałam z kuzynką i jej mężem, byliśmy szczerzy i było naprawdę miło
3) poznałam fantastyczną dziewczynę i jej cudownego, 10- miesięcznego synusia, opowiedziała mi o swojej trudnej i potwornie smutnej drodze do macierzyństwa
4) najadłam się jak bąk, a jedzenie było... hmmm... delicious!
5) bawiłam się z dziećmi, a one przybiegały do mnie i chciały siedzieć koło mnie ;)
6)zrozumiałam, że każdy ma jakieś problemy w życiu, a nie tylko ja jedna, dzięki temu nie czuję się tak potwornie pokrzywdzona przez los
7)umówiliśmy się z rodzinką i dzięki temu mamy plany na majówkę
8) czułam, że jestem lubiana i akceptowana i w niczym nie ustępuję innym - mającym dzieci lub będącym w ciąży ( a dwie kuzynki są w zaawansowanej)
No i pewnie znalazłoby się dużo, dużo więcej.
To był fajny dzień i dzisiejszy zapowiada się równie fajnie. Dziś mamy niedzielę muzeów :) Czyli kulturalnie, a chwilami zamulająco ;)
Miłego dnia!
1) spotkaliśmy się z rodziną
2) długo rozmawiałam z kuzynką i jej mężem, byliśmy szczerzy i było naprawdę miło
3) poznałam fantastyczną dziewczynę i jej cudownego, 10- miesięcznego synusia, opowiedziała mi o swojej trudnej i potwornie smutnej drodze do macierzyństwa
4) najadłam się jak bąk, a jedzenie było... hmmm... delicious!
5) bawiłam się z dziećmi, a one przybiegały do mnie i chciały siedzieć koło mnie ;)
6)zrozumiałam, że każdy ma jakieś problemy w życiu, a nie tylko ja jedna, dzięki temu nie czuję się tak potwornie pokrzywdzona przez los
7)umówiliśmy się z rodzinką i dzięki temu mamy plany na majówkę
8) czułam, że jestem lubiana i akceptowana i w niczym nie ustępuję innym - mającym dzieci lub będącym w ciąży ( a dwie kuzynki są w zaawansowanej)
No i pewnie znalazłoby się dużo, dużo więcej.
To był fajny dzień i dzisiejszy zapowiada się równie fajnie. Dziś mamy niedzielę muzeów :) Czyli kulturalnie, a chwilami zamulająco ;)
Miłego dnia!
9:45 AM
Tydzień pozytywnych wzmocnień ;) adopcja, bocianieczekamy, depresja, niepłodność, szalejące hormony, sztuka optymizmu, walka z niepłodnością
Przeczytałam swoje posty i stwierdziłam, że nie osiągnęłam założonego
celu - czyli poprawy samopoczucia.Może dlatego, że niemalże co dnia
piszę o swoim pogłębiającym się dole? Dlatego od jutra, przez cały
kolejny tydzień, zamierzam zapisywać jedynie pozytywne rzeczy, które
mnie spotkają. I narzucam sobie ich liczbę - przynajmniej 5 pozytywnych
rzeczy co dnia.
:):):)
:):):)
9:39 AM
Bo jeśli gdzieś jest ukojenie, muszę odnaleźć to miejsce... adopcja, bocianieczekamy, depresja, niepłodność, szalejące hormony, sztuka optymizmu, walka z niepłodnością
To na pewno najtrudniejszy czas w moim życiu. Bywały ciężkie dni,
tygodnie, ale nie pamiętam, żeby tak trudny czas trwał tak długo, ile
teraz trwa moje oczekiwanie... Nie mam złudzeń, nie wmawiam sobie ( tak
jak to robiłam jeszcze 1,5 roku temu), że niedługo będę miała brzuch,
albo, że latem będę nosić moją szarą sukienkę, pod którą będzie cudownie
widać kształty błogosławione.... Staram się ucinać myśli, które
prowadzą mnie do użalania się, staram się nie być zazdrosna, staram się
nie patrzeć przez całą niedzielną mszę na dzidzie siedzące obok ( staram
się słuchać kazania...ehhh), staram się nie analizować... ale mam
wrażenie, że to wszystko jakoś nie do końca działa.
Taki wysyp ciąż, jaki obecnie jest w moim otoczeniu sprawia, że się duszę. Zewsząd dochodzą mnie informacje tylko o tym. Wiem, że po części jest tak dlatego, że jestem wyczulona na ten temat, ale z drugiej strony - chyba jest jakaś "moda" na ciąże w show biznesie, bo nie ma dnia, żebym na stronie głównej wp nie czytała o kolejnych zaokrąglonych kształtach.
To takie trudne. Czuję, jakbym tydzień nie jadła, a ktoś przez szybę pokazywał mi, jak konsumuje 3-daniowy, wykwintny obiad.
Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie mam w nikim oparcia, bo w moim otoczeniu wszyscy są, albo hiper-płodni i zdrowi, albo super skłonni do nadmiernego oceniania mnie i moralizowania ( bez próby empatycznej oceny sytuacji). Poza tym - ile można słuchać na ten sam temat? Najgorsze, że zdaję sobie sprawę z własnej monotematyczności, dlatego częściej niż kiedyś milczę, zakładam maskę ( mój mąż ciągle mi mówi, że przy znajomych mam maskę, wszyscy uważają mnie za radosną i pogodzoną z losem, a On jeden wie, ile wylewam łez..)
Pragnę spokoju, odpoczynku, ulgi... Pragnę zrzucić ten bagaż z siebie, czuję, że upadam... Nie wiem, ile jeszcze zniosę... Ile nowych diagnoz...albo ile miesięcy... Gdzie jest ukojenie, czym jest?
Czekam na adopcję, ale gdzieś w środku wciąż cierpię - dlaczego? Przecież podjęłam decyzję, przecież wszystko będzie dobrze... Dlaczego tak strasznie cierpię, dlaczego to tak boli? Gdzie jest spokój...???
Może nie powinnam się tym dzielić, może powinnam zostawić to dla siebie, ale ... chyba nie chcę... Chcę to z siebie wyrzucić, zamienić w kilobajty słów, które rozpłyną się w cyberprzestrzeni. Ulecą ze mnie. Dadzą mi oddychać.
W swoim utrapieniu próbuję różnych form samopomocy ( hehe, jak to brzmi...). Ostatnio znów piszę wiersze, ale są smutne, jak mówi moja babcia : " Twoje wiersze są jak Stachury, urwało mi głowę, urwało mi ręce, chcę umrzeć".
No coś w tym jest ;)
A to najnowszy smutaśny wierszowy zakalec:
***Marzenie***
Spłoszone-
-gałęzie myśli
trzaskają z hukiem
pod ciężkimi stopami
monotonnych dni-
Ukryte-
-płomyki cudzych
oczu
prześwietlają
pozory-
Zduszone-
-z zaciśniętej krtani
płyną dźwięki
śmiesznie
obce-
Utracone?
-moje
marzenie
o Tobie-
PS. Już jest następny dzień, w którym czuję się o niebo lepiej. Wiem, że będzie dobrze, w końcu będzie dobrze, a do tego momentu... no cóż... będzie różnie :) I trzeba się z tym pogodzić.
Taki wysyp ciąż, jaki obecnie jest w moim otoczeniu sprawia, że się duszę. Zewsząd dochodzą mnie informacje tylko o tym. Wiem, że po części jest tak dlatego, że jestem wyczulona na ten temat, ale z drugiej strony - chyba jest jakaś "moda" na ciąże w show biznesie, bo nie ma dnia, żebym na stronie głównej wp nie czytała o kolejnych zaokrąglonych kształtach.
To takie trudne. Czuję, jakbym tydzień nie jadła, a ktoś przez szybę pokazywał mi, jak konsumuje 3-daniowy, wykwintny obiad.
Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie mam w nikim oparcia, bo w moim otoczeniu wszyscy są, albo hiper-płodni i zdrowi, albo super skłonni do nadmiernego oceniania mnie i moralizowania ( bez próby empatycznej oceny sytuacji). Poza tym - ile można słuchać na ten sam temat? Najgorsze, że zdaję sobie sprawę z własnej monotematyczności, dlatego częściej niż kiedyś milczę, zakładam maskę ( mój mąż ciągle mi mówi, że przy znajomych mam maskę, wszyscy uważają mnie za radosną i pogodzoną z losem, a On jeden wie, ile wylewam łez..)
Pragnę spokoju, odpoczynku, ulgi... Pragnę zrzucić ten bagaż z siebie, czuję, że upadam... Nie wiem, ile jeszcze zniosę... Ile nowych diagnoz...albo ile miesięcy... Gdzie jest ukojenie, czym jest?
Czekam na adopcję, ale gdzieś w środku wciąż cierpię - dlaczego? Przecież podjęłam decyzję, przecież wszystko będzie dobrze... Dlaczego tak strasznie cierpię, dlaczego to tak boli? Gdzie jest spokój...???
Może nie powinnam się tym dzielić, może powinnam zostawić to dla siebie, ale ... chyba nie chcę... Chcę to z siebie wyrzucić, zamienić w kilobajty słów, które rozpłyną się w cyberprzestrzeni. Ulecą ze mnie. Dadzą mi oddychać.
W swoim utrapieniu próbuję różnych form samopomocy ( hehe, jak to brzmi...). Ostatnio znów piszę wiersze, ale są smutne, jak mówi moja babcia : " Twoje wiersze są jak Stachury, urwało mi głowę, urwało mi ręce, chcę umrzeć".
No coś w tym jest ;)
A to najnowszy smutaśny wierszowy zakalec:
***Marzenie***
Spłoszone-
-gałęzie myśli
trzaskają z hukiem
pod ciężkimi stopami
monotonnych dni-
Ukryte-
-płomyki cudzych
oczu
prześwietlają
pozory-
Zduszone-
-z zaciśniętej krtani
płyną dźwięki
śmiesznie
obce-
Utracone?
-moje
marzenie
o Tobie-
PS. Już jest następny dzień, w którym czuję się o niebo lepiej. Wiem, że będzie dobrze, w końcu będzie dobrze, a do tego momentu... no cóż... będzie różnie :) I trzeba się z tym pogodzić.
9:36 AM
Naprotechnologia w naszym wydaniu adopcja, bocianieczekamy, depresja, niepłodność, szalejące hormony, sztuka optymizmu, walka z niepłodnością
Do ostatecznej wizyty - czyli do złożenia dokumentów w OA - zostało
niecałe 5 miesięcy. Obiecałam mężowi, że ten czas poświęcimy na próby
zajścia w biologiczną ciążę. Czy to źle? Chyba nie. Nikogo nie zdradzam,
na adopcję nie ma to przecież wpływu, a wiem, że utwierdzi mojego męża w
decyzji o adopcji.
Udaliśmy się, z polecenia lekarki, do Poradni Leczenia Niepłodności ( nie jest to typ klinik, o których można pomyśleć słysząc nazwę i o których zdanie mam już wyrobione...) - Naprocentrum. O naprotechnologii mówił mi na kolędzie ksiądz, ale patrzyłam na to z przymrużeniem oka. Jednak w połączeniu z dokładną analizą ginekologiczno/endokrynologiczną - może uda się im, mi pomóc. Nawet, jeśli nie zajdę w ciążę, to może przestanę mieć te ciągłe plamienia i pokrwawienia, które kompletnie wytrącają mnie z równowagi. Dostałam kartę, naklejki i system kodów. Lekarka zleciła mi badania ( wyniki: TSH 2, PRL 16, PRL po obciążeniu 300 ;/). Cieszę się, że tam trafiłam. Nie są łasi na kasę, wszystkie badania mam zlecane w przychodni, naprawdę czuję się podbudowana.
Nie możemy się kochać przez miesiąc ( masakra!! minął dopiero tydzień, a nas już nosi, mąż pogryzł mi dzisiaj uda i ciągle mnie podszczypuje, a ja ze śmiechu się posiusiałam :P ).
Jest dobrze. Coś się dzieje. Najgorzej jest wtedy, gdy nie dzieje się nic. Dlatego mam nowe przemyślenie odnośnie tlącej się iskierki...
Moje światełko w tunelu to albo nadzieja, albo pociąg... do mojego adoptusia :* :*
Udaliśmy się, z polecenia lekarki, do Poradni Leczenia Niepłodności ( nie jest to typ klinik, o których można pomyśleć słysząc nazwę i o których zdanie mam już wyrobione...) - Naprocentrum. O naprotechnologii mówił mi na kolędzie ksiądz, ale patrzyłam na to z przymrużeniem oka. Jednak w połączeniu z dokładną analizą ginekologiczno/endokrynologiczną - może uda się im, mi pomóc. Nawet, jeśli nie zajdę w ciążę, to może przestanę mieć te ciągłe plamienia i pokrwawienia, które kompletnie wytrącają mnie z równowagi. Dostałam kartę, naklejki i system kodów. Lekarka zleciła mi badania ( wyniki: TSH 2, PRL 16, PRL po obciążeniu 300 ;/). Cieszę się, że tam trafiłam. Nie są łasi na kasę, wszystkie badania mam zlecane w przychodni, naprawdę czuję się podbudowana.
Nie możemy się kochać przez miesiąc ( masakra!! minął dopiero tydzień, a nas już nosi, mąż pogryzł mi dzisiaj uda i ciągle mnie podszczypuje, a ja ze śmiechu się posiusiałam :P ).
Jest dobrze. Coś się dzieje. Najgorzej jest wtedy, gdy nie dzieje się nic. Dlatego mam nowe przemyślenie odnośnie tlącej się iskierki...
Moje światełko w tunelu to albo nadzieja, albo pociąg... do mojego adoptusia :* :*
9:11 AM
Znów płakałam... adopcja, bocianieczekamy, depresja, niepłodność, szalejące hormony, sztuka optymizmu, walka z niepłodnością
Byłam dziś u internisty po receptę na moją przewlekłą chorobę. Przez tę
histeroskopię nie zauważyłam, że leki mi się kończą. W związku z tym na
złamanie karku pobiegłam do LUXMEDU i umówiłam się do pierwszej, lepszej
pani doktor. Receptę otrzymałam, lekarka spytała o moje samopoczucie,
powiedziałam, że średnie, ale, że jest tak, bo miałam histero w tym
tygodniu. I wtedy się zaczęło. Pierwszy raz ktoś tak sam z siebie
zainteresował się moim "przypadkiem". Siedziałam w gabinecie ponad pół
godziny. Przewertowała moje wszystkie badania, z góry na dół. Okazało
się, że ona specjalizuje się w endokrynologicznych przyczynach
niepłodności... I usłyszałam...
- ma pani za małą tarczycę, kwalifikującą się do Euthyroxu małej dawki
- hyperprolaktynemia i niedoczynność tarczycy postać subkliniczna
- duże prawdopodobieństwo występowania gruczolaka przysadki mózgowej
- powinna być wykonana laparoskopia diagnostyczna
Powiedziała mi, że jest jej przykro, że byłam do tej pory tak prowadzona.
Te wszystkie hasła podczas mojego leczenia już padały... padały i co z tego? Nikt nic nie zrobił, żeby mi pomóc. Nie zrobili mi rezonansu, TSH w górnej granicy normy, ale w normie ( jedna lekarka tylko sugerowała Euthyrox, ale go nie zapisała).
Może powinnam się cieszyć. Może. Ale jakoś nie umiem. Czuję się przygnieciona. Chciałam trochę odpocząć. Chciałam mieć nadzieję. Choć bałam się.
Po wizycie wsiadłam do busa i patrzyłam w okno, a pod powiekami
pojawiały się wstrzymywane, piekące cholernie, łzy. Wycierałam je
szybko, żeby pasażerowie nie widzieli.
Nikt nie zauważył. Albo nikt nie chciał zauważyć.
Wiem, że wiele przez ten czas walki się zmieniło. Że dzięki adopcji inaczej patrzę w przyszłość. Jestem silniejsza, ale pomimo tego... czuję ogromny BÓL.
- ma pani za małą tarczycę, kwalifikującą się do Euthyroxu małej dawki
- hyperprolaktynemia i niedoczynność tarczycy postać subkliniczna
- duże prawdopodobieństwo występowania gruczolaka przysadki mózgowej
- powinna być wykonana laparoskopia diagnostyczna
Powiedziała mi, że jest jej przykro, że byłam do tej pory tak prowadzona.
Te wszystkie hasła podczas mojego leczenia już padały... padały i co z tego? Nikt nic nie zrobił, żeby mi pomóc. Nie zrobili mi rezonansu, TSH w górnej granicy normy, ale w normie ( jedna lekarka tylko sugerowała Euthyrox, ale go nie zapisała).
Może powinnam się cieszyć. Może. Ale jakoś nie umiem. Czuję się przygnieciona. Chciałam trochę odpocząć. Chciałam mieć nadzieję. Choć bałam się.
Po wizycie wsiadłam do busa i patrzyłam w okno, a pod powiekami
pojawiały się wstrzymywane, piekące cholernie, łzy. Wycierałam je
szybko, żeby pasażerowie nie widzieli.Nikt nie zauważył. Albo nikt nie chciał zauważyć.
Wiem, że wiele przez ten czas walki się zmieniło. Że dzięki adopcji inaczej patrzę w przyszłość. Jestem silniejsza, ale pomimo tego... czuję ogromny BÓL.





