Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tree nursery wall. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tree nursery wall. Pokaż wszystkie posty

6:14 PM

Drzewo - dzień 2.

Drzewo nabiera kształtów. Dziś jest po drugim malowaniu. Mam problem z dokładnością. Pędzle są za grube, robią się zadry na krawędziach :( Nie mam pomysłu, jak sobie z tym radzić. Jeżeli ktoś też zabierze się za malowanie na ścianie to jednak zachęcam do malowania farbami olejnymi. Ja namalowałam olejnymi tylko liście. A całość białą emulsyjną, taką do ścian i sufitów. Różnica jest kolosalna - krycie, zadry...
Tak wyglądało drzewo po pierwszym malowaniu:
A tak wygląda w tej chwili, po drugim malowaniu:
Jeszcze raz, albo dwa przemaluję i będę mogła zacząć dopieszczać szczegóły (np. oczy sowy :P).
Dziś cały dzień spędziłam u tej koleżanki od 10-miesięcznych bliźniaczek. Masakra - jestem wykończona ;) Zaczęłam się dziś zastanawiać, czy ja dałabym sobie radę z dwójką takich małych dzieci. Po 6 h w ich towarzystwie marzyłam tylko o tym, żeby już poszły spać ;)
Taka ze mnie ciocia :P
 

7:41 PM

Drzewo.

Tytułowe drzewo powoli wyrasta na ścianie dziecięcego pokoiku. Niestety stan mojego zdrowia pozostawia wiele do życzenia i niestety... na razie są tylko liście i kawałek sowy...
Pożyczyłam z pracy rzutnik multimedialny, rzuciłam wyszukane obrazki na ścianę i odrysowałam je ołówkiem.


Akurat miejsce, które wybrałam to róg ścian, więc było trochę zabawy, żeby narysować całe drzewo, ale ostatecznie udało się i wyglądało to tak:
Wiem,że trochę średnio to widać, ale nie mam lepszego zdjęcia :)
Po obrysowaniu drzewka, zaczęłam przygotowywać turkusową farbę, tę którą malowałam tło obrazka z sowami. Coś jednak nie tak zmieszałam i trochę wyszła za ciemna i zbyt zielona... Średnio mi się podoba, być może w przyszłości, przemaluję ją na bardziej niebieską... Zobaczymy.
 Tymczasowy efekt końcowy (po malowaniu padłam z bólami stawowymi jak kawka...wczoraj o 19...)

Jak widać przede mną jeszcze sporo pracy... Ale...mam czas ;)
Mam nadzieję, że jak przyjdzie białe wypełnienie to całość zacznie mi się podobać...na razie...hmmm...jestem sceptycznie nastawiona.
Dziś po pracy pojechałam do Kasi, przesiedziałam u niej całe popołudnie. Było cudownie, a jej synuś tak ślicznie się do mnie uśmiechał, zjadł ode mnie cały obiadek... coś cudownego :)
A potem odebrałam męża z Gdańska, gdzie był na piwku. Spotkał naszego kolegę z roku, który bardzo o mnie wypytywał i jest mega śmiesznie zazdrosny. Co za świrus.
Po piwku oczywiście zmulony zasnął - mam więc czas, by się z Wami podzieli nowościami :)

Klik!

TOP