Amelia
Tak niedawno przyszła na świat, pamiętacie, bo byliście ze mną przez cały czas. Dziś ma już skończone 9 miesięcy. Jest taka duża i piękna. Nie mogę się nią nasycić ( ale generalnie, wtedy, kiedy śpi ;)). Od tygodnia siada sama, non stop. Wspina się na meble, podnosi do kolan i klęczy sobie ( pobożne dziecko! :)). Gdy chwyci mnie za dłonie, wstaje i chwieje się na boki, choć już stoi coraz stabilniej. Próbuje zrobić kilka kroczków (czyt. dwa :D). Niezwykłe, bo jeszcze miesiąc temu, nie umiała podnieść się na ramionach i podejrzewano, że ma jakieś ruchowe opóźnienie, a tu taki skok rozwojowy. Od miesiąca jest spokój z chorobami ( tfu tfu tfu). Immunolog zaleciła podawanie Laktoferyny i mam wrażenie, że to naprawdę działa! Po gastroskopii, którą miała w kwietniu, przyszedł wynik hist-patu, który potwierdził przewlekły stan zapalny żołądka o średnim nasileniu. Przyczyny wciąż nie znam. W przyszły wtorek znów lądujemy na 3 dni do szpitala celem dalszej diagnostyki. Wierzę, że na tym ta nasza nieszczęsna przygoda ze szpitalami się zakończy (przynajmniej w takim nasileniu).
Odkąd młoda została wyleczona z Mycoplasmy jest niezwykle pogodnym dzieckiem. Uśmiecha się pięknie, gada (oczywiście jeszcze totalnie nieświadomie, ale ważne, że gada: bababa, mama, tata, dziadzia, badzia, bm bm, lala ), potrafi nawet pół godziny bawić się sama, przeglądając książeczki albo swoje opaski ( a ma ich zatrzęsienie), śpiewa jak mały ptaszek, czasem sama z siebie, a czasem jak słyszy, że ja śpiewam, uwielbia się przytulać i całować, uwielbia jak ją gilam po pleckach ... To jest naprawdę urocze. Ona cała jest niezwykle urocza, delikatna, dziewczęca i subtelna.
Nie jest już wychudzonym bąblem z pogranicza 10 centyla :) Oscylujemy właśnie między 50 a 75 :) No... i już nie mamy diety wysokokalorycznej... Jak nasz prowadzący lekarz zobaczył ostatnio Melkę, to krzyknął: "A co to za pulpet?" :D <3 Przy czym absolutnie młoda pulpecika nie przypomina, widoczna jest po prostu duża zmiana w wyglądzie, szczególnie na buźce.
Ja, dzięki temu, że córcia nie choruje, jestem dużo spokojniejsza i szczęśliwsza. Chłonę jej obecność i cieszę się z tego czasu, który mamy dla siebie na tym moim macierzyńskim.
Amelka uwielbia swojego brata. Jest nim zafascynowana, pomimo, że niejednokrotnie oberwała od niego :P Zanosi się śmiechem, gdy robi do niej miny. Śledzi go wzrokiem, gdy jest w pobliżu. Powtarza po nim czynności. Jej ulubioną zabawką jest jego traktor i generalnie - jest miłośniczką 4 kółek - jak brat :)





