Zwariowałaś?
A no nie zwariowałam. I nie tyle odchudzam, co staram się zmienić jego nawyki żywieniowe.
A było to tak...
Do roku nie dostawał słodyczy. Jogurty tylko naturalne. Owoce surowe i musy owocowe bez dodatku cukru.
Jak młody skończył rok ważył 10,5 kg. Zawsze był dobrze zbudowany, taki mocny. Ma dość duże dłonie i stopy, silne, umięśnione nogi i plecy.
Potem przestałam aż tak kontrolować posiłki Leośka. Je to co my, czyli wszystko w różnych ilościach. Obecnie nie jest grubaskiem, waży 13,5 kg, ma ok.88cm ( ma 22 miesiące), ale gdy jest głodny domaga się "owocie" i "ciaciećko" lub " kolada" ( owoców, ciasteczka i czekolady). I o ile to pierwsze daję mu niemal bez ograniczeń, to zjadanie dużych ilości tych drugich i trzecich już tak zdrowe nie jest. No i powoduje powstawanie Leonkowego bebzonka i nadmiaru jakiejś dziwnej, hiperaktywnej energii. W związku z tym postanowiłam zrobić mu odwyk od słodyczy. Po pierwsze zrezygnowaliśmy z napojów owocowych ( wiedzieliście, że jeden Kubuś Waterr zawiera 5 łyżeczek cukru!!!!???), kupnych ciastek ( Lubisie królują na liście tych, w których ilość cukru zatrważa ) , herbatę słodzę mu miodem ( dodaję cytrynę i imbir - uwielbia ją). Zamiast "ciacieciek" wprowadziłam suszone owoce (morele, żurawina, rodzynki, śliwki, kokos w kawałkach), no i poszperałam w necie, poszukałam trochę przepisów bez cukru białego i działam! Piekę i pichcę! To nowość, bo kuchnia nie jest i raczej nie była moim ulubionym miejscem w domu.
Przepisy, które wypróbowuję, muszą być:
1) łatwe
2) szybkie
3) w miarę w rozsądnej cenie
I tak pierwszy przysmak, który pokochał Leoś - ciasteczka amarantusowe z kokosem.
100 g wiórek kokosowych
1 szklanka poppingu z amarantusa
(czyli amarantusa ekspandowanego)
3 dojrzałe banany
Przygotowanie jest proste. Najpierw rozgniatam widelcem banany, przekładam do miski i dodaję wszystkie składniki. Mieszam ręką, jak mięso na mielone ;) Potem formuję małe kuleczki, układam na papierze do pieczenia, rozgniatam i piekę jakieś 10 minut w 170 st. Celsjusza z termoobiegiem.
(przepis pochodzi z bloga http://www.weganka.com)
Ciasteczka są mokre. Bardziej przypominają placuszki niż typowe ciastka. Ale Leoś je uwielbia, więc robię je co trzy dni :)
Wypróbujcie, naprawdę warto :)
A nam wyszły tak:
Ostatecznie jednak, w okresie przedświątecznym nie jesteśmy w stanie obyć się bez słodkości. Upiekłam świąteczne pierniczki, ciastka maślane i oczywiście zniknęły w zastraszającym tempie.
Ale z tą moją bezcukrową dietą nie zamierzam się spinać, po prostu chcę wprowadzić nowe, nieznane smaki do naszej diety. Myślę, że wyjdzie nam na zdrowie :) Was też zachęcam :) Niech tyłki już nie rosną :) ( a że idą święta to trochę im to grozi ).
A no nie zwariowałam. I nie tyle odchudzam, co staram się zmienić jego nawyki żywieniowe.
A było to tak...
Do roku nie dostawał słodyczy. Jogurty tylko naturalne. Owoce surowe i musy owocowe bez dodatku cukru.
Jak młody skończył rok ważył 10,5 kg. Zawsze był dobrze zbudowany, taki mocny. Ma dość duże dłonie i stopy, silne, umięśnione nogi i plecy.
Potem przestałam aż tak kontrolować posiłki Leośka. Je to co my, czyli wszystko w różnych ilościach. Obecnie nie jest grubaskiem, waży 13,5 kg, ma ok.88cm ( ma 22 miesiące), ale gdy jest głodny domaga się "owocie" i "ciaciećko" lub " kolada" ( owoców, ciasteczka i czekolady). I o ile to pierwsze daję mu niemal bez ograniczeń, to zjadanie dużych ilości tych drugich i trzecich już tak zdrowe nie jest. No i powoduje powstawanie Leonkowego bebzonka i nadmiaru jakiejś dziwnej, hiperaktywnej energii. W związku z tym postanowiłam zrobić mu odwyk od słodyczy. Po pierwsze zrezygnowaliśmy z napojów owocowych ( wiedzieliście, że jeden Kubuś Waterr zawiera 5 łyżeczek cukru!!!!???), kupnych ciastek ( Lubisie królują na liście tych, w których ilość cukru zatrważa ) , herbatę słodzę mu miodem ( dodaję cytrynę i imbir - uwielbia ją). Zamiast "ciacieciek" wprowadziłam suszone owoce (morele, żurawina, rodzynki, śliwki, kokos w kawałkach), no i poszperałam w necie, poszukałam trochę przepisów bez cukru białego i działam! Piekę i pichcę! To nowość, bo kuchnia nie jest i raczej nie była moim ulubionym miejscem w domu.
Przepisy, które wypróbowuję, muszą być:
1) łatwe
2) szybkie
3) w miarę w rozsądnej cenie
I tak pierwszy przysmak, który pokochał Leoś - ciasteczka amarantusowe z kokosem.
100 g wiórek kokosowych
1 szklanka poppingu z amarantusa
(czyli amarantusa ekspandowanego)
3 dojrzałe banany
Przygotowanie jest proste. Najpierw rozgniatam widelcem banany, przekładam do miski i dodaję wszystkie składniki. Mieszam ręką, jak mięso na mielone ;) Potem formuję małe kuleczki, układam na papierze do pieczenia, rozgniatam i piekę jakieś 10 minut w 170 st. Celsjusza z termoobiegiem.
(przepis pochodzi z bloga http://www.weganka.com)
Ciasteczka są mokre. Bardziej przypominają placuszki niż typowe ciastka. Ale Leoś je uwielbia, więc robię je co trzy dni :)
Wypróbujcie, naprawdę warto :)
A nam wyszły tak:
Ostatecznie jednak, w okresie przedświątecznym nie jesteśmy w stanie obyć się bez słodkości. Upiekłam świąteczne pierniczki, ciastka maślane i oczywiście zniknęły w zastraszającym tempie.
Ale z tą moją bezcukrową dietą nie zamierzam się spinać, po prostu chcę wprowadzić nowe, nieznane smaki do naszej diety. Myślę, że wyjdzie nam na zdrowie :) Was też zachęcam :) Niech tyłki już nie rosną :) ( a że idą święta to trochę im to grozi ).
