Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauczycielka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauczycielka. Pokaż wszystkie posty

9:41 AM

Przemyślenia matki nauczycielki i wielkanocne DIY.

W końcu chwila oddechu, tydzień wolnego, który spędzam - standardowo - z chorymi dzieciaczkami :) I za to wolne, szczególnie kocham bycie nauczycielką, choć nie ukrywam, że również za możliwość poznawania nowych ludzi, za to, że namacalnie odczuwam, że praca i zaangażowanie przynoszą nie tylko pieniądze, ale też radość, uśmiech, a czasem wiarę młodym ludziom :)  Za to, że nieustannie uczę się - i wcale nie mówię tu o chemii, matmie czy biologii - a o tym, że uczę się siebie, pokory i pracy z ludźmi. Kocham moją pracę za to, że często po miesiącu, w którym mam wrażenie, że jestem totalnie do dupy, a moja praca to zwykłe bicie piany - jedno "dziękuję" młodego człowieka sprawia, że wszystko się odwraca, a ja dostaję skrzydeł.

Ale teraz, gdy jestem mamą, moje życie to przede wszystkim dom. I choć staram się ( ku niezadowoleniu mojego męża) w 110% wywiązywać się z powierzonych mi w szkole obowiązków, biegam z głową pełną pomysłów i inspiracji, angażuję się w dodatkowe projekty, to czas z dziećmi jest dla mnie bezcenny i najważniejszy. 

Dziś jest Wielki Czwartek, a ja miałam plan - posłać maluchy do przedszkola i żłobka - a sama zrobić wielkie porządki w domu, przygotować kilka prezentów na Wielkanoc DIY, nadrobić blogowe zaległości :) Oczywiście z planów nici, bo gile po pas i jakiś przybłąkał się kaszel, plus biegunka. Siedzę z Leo na kanapie, który układa z klocków wieżę i mówi do siebie :" Amelcia musisz mi pomóc, ale nie buduj tego. No! Co to może być mama? Może, może, może...chyba to spadnie...", w tej samej sekundzie podbiega do mnie Mel i ciągnie mnie za trzy palce lewej dłoni,"Misiu, misiu, misiu..." - już wiem, że jej ukochany miś został w łóżku. A faza na misia trwa niezmiennie od dwóch tygodni, je z nami, podróżuje, śpi, spaceruje, ogłada bajki i czyta :) Oto nierozłączni:

Tym samym muszę się zadowolić sprzątaniem po 21, wielkanocnym koncertem niezmiennie wspaniałej Beaty Bednarz na YT i wykonanym już w marcu świątecznym rękodziełem, czyli:

1) zestawem marchewek
Myślałam nad tutorialem na te marchewy, ale myślę, że jest zbędny. Wystarczy wyciąć trójkąty, kilka pasków filcu i pianki (dostępnej w arkuszach), dołączyłam też zielony tiul. Zszywałam na lewej stronie zostawiając małe otworki, przez które wpychałam wypełnienie silikonowe ( z najtańszych poduszek z IKEA). Na koniec markerem do tkanin ( też z IKEA) domalowałam czarne kreski - marchewki gotowe :) Wyglądają fajnie, szczególnie wrzucone do jednego kosza :) Ale dzieciom szczególnie podoba się rzucanie nimi w siebie i na odległość.

2) Wianek wielkanocny

Kupiłam na allegro gruby drelich bawełniany, szyłam już z niego poduszki, a tym razem powstały wianki. Właściwie wianki-jaja. Wycięłam obręcze, które zszywałam na zewnątrz, pozostawiając materiał z jednej ze stron ( lubię taki efekt, jakby braku wykończenia). A potem naklejałam klejem na gorąco jajeczka ( kupiłam w Pepco i Bricomarche), bazie i wstążeczki. Całość zawiesiłam na prostokącie z bawełny.

3) Palma wielkanocna z kolorowej krepy i bloku technicznego.

To nie moje dzieło. To sprawka naszej cudownej Pani z przedszkola, która swoją pomysłowością i zaangażowaniem zadziwia mnie co najmniej raz w tygodniu i ponoć mojego Leosia również ;)



A jak Wasze przygotowania do Świąt? Czy tak jak ja jesteście jeszcze w proszku? Czy może chaty czyste, okna i podłogi lśnią, lista zakupów przygotowana, a lodówka rozmrożona i umyta? :)

Klik!

TOP